Cruz przekonała się o bezduszności Hollywood po śmierci ojca. "Z szoku byłam bliska omdlenia"

Penelope Cruz powróciła wspomnieniami do pracy na planie "Zoolander 2". Okazuje się, że aktorka doznała bolesnej straty podczas zdjęć do filmu - podobnie jak Ben Stiller. Oboje stracili bliską osobę w trakcie nagrywania filmu.
Cruz przekonała się o bezduszności Hollywood. To się stało tuż po tym, jak straciła ojca
Fot. REUTERS/Mario Anzuoni

Penelope Cruz od lat jest jedną z największych gwiazd kina. Hiszpańska aktorka postanowiła opowiedzieć o trudnych emocjach, które towarzyszyły jej na planie filmu "Zoolander 2" z 2016 roku. Choć komedia miała bawić na łez, aktorzy, którzy byli zaangażowani w projekt, przeżywali osobiste tragedie. Ben Stiller stracił mamę. Dwa tygodnie później niespodziewanie zmarł również ojciec Penelope Cruz. W tym momencie aktorka zrozumiała, jak bezduszne potrafi być Hollywood. 

Zobacz wideo Nie każdy wie, że Alicja Szemplińska jest aktorką. "Chciałabym zagrać w horrorze"

Penelope Cruz nagrywała film. Niespodziewanie w nocy zmarł jej ojciec

Gwiazda w rozmowie z magazynem "Porter" powróciła do czasów, gdy pojawiła się na planie "Zoolander 2". W trakcie zdjęć do filmu zmarła mama Bena Stillera, a niedługo później odszedł ojciec aktorki. Cruz zwróciła uwagę na to, że nie pozwolono jej przeżywać żałoby. "Zmarł o drugiej w nocy. Bardzo młodo, nagły zawał serca. Pamiętam, że z szoku byłam bliska omdlenia. W poniedziałek rano musiałam znowu być na planie, próbując rozśmieszać ludzi, kręcąc komedię" - opowiadała aktorka. "Za każdym razem, gdy widzę Bena, myślę: 'Wow, przez co my przeszliśmy'" - dodała. 

Penelope Cruz myślała, że niedługo umrze. Jest wściekła na system ochrony zdrowia

Podczas pracy nad filmem "The Black Ball" Penelope Cruz miała poważny kryzys. - Mieliśmy właśnie wychodzić na plan. Zakładałam perukę, kiedy usłyszałam: 'Wygląda na to, że ma pani tętniaka mózgu'. Myślałam, że to koniec, że zaraz umrę. To było coś kompletnie surrealistycznego w moim życiu - mówiła na konferencji prasowej, cytowana przez "Variety". Na szczęście diagnoza okazała się tylko fałszywym alarmem. To jednak skłoniło aktorkę do tego, by bardziej doceniać zdrowie. "Nie piję, nie palę, naprawdę nie imprezuję. Bez zdrowia nie mamy nic" - mówiła na łamach magazynu "Porter". 

Aktorka zwróciła również uwagę, jak system traktuje kobiety. "To szokujące, że przez dziesięciolecia trzymamy się tych samych informacji o tym, jak działają kobiece ciała. Spójrzcie na finansowanie badań nad jakąkolwiek chorobą, która dotyka wyłącznie kobiety. Nie dostajemy nawet połowy tych inwestycji. To jest pewien poziom kontroli lub tłamszenia" - zauważa gwiazda. 

Więcej o: