Influencerki porównują się do lekarzy. "Ile żyć mogłyśmy uratować". Wtem padła kwestia zarobków. Szok

Agnieszka Grzelaka porównała swoją aktywność influencerki do pracy lekarzy. - Ale nawet my [influencerzy - przyp. red.] nie wiemy, ile żyć my mogłyśmy uratować nieświadomie - mówiła dumna. Później została poruszona kwestia pieniędzy. O komentarz do tych słów poprosiliśmy psycholożkę i psychoterapeutkę Katarzynę Smaruń.
Agnieszka Grzelak i zdjęcie poglądowe
Fot. SISTRS/YouTube; shutterstock

Agnieszka Grzelak i Gabriela Orzechowska znana jako Gabi Inchidris są influencerkami związanymi głównie z branżą beauty. Panie połączyły siły i nagrywają wspólnie podcast SISTRS, w którym poruszają różne tematy. W jednym z ostatnich odcinków zaczęły porównywać pracę oraz pensje lekarzy do zadań i zarobków influencerów. Ich przemyślenia zdumiewają.  

Zobacz wideo Czy ADHD możemy pomylić z innymi zaburzeniami? "Tak totalnie szczerze - z wieloma"

Agnieszka Grzelak i Gabriela Orzechowska porównują influencerów do lekarzy 

Agnieszka Grzelak i Gabriela Orzechowska nie ukrywały, że znani influencerzy zarabiają krocie. - Bardzo często jest tak, że jakiś influencer powie, że zarobił 150 albo 100 tys. zł, to zawsze jest gdzieś w komentarzu, że to za dużo, bo lekarze tyle nie zarabiają, a robią o wiele ważniejszą pracę niż influencer, który robi z siebie durnia - mówiła poruszona Inchidris, która była ciekawa, co jej koleżanka po fachu myśli na ten temat. 

- Ja o tej "ważności" słyszałam już wiele razy (...). Zawód lekarza jest bardziej poważany i to jest zawód od wieków. (...) To zawód, który realnie ratuje życia i ja to totalnie rozumiem - zaczęła Grzelak. I na tym być może powinna zakończyć wypowiedź, dodając, że lekarze powinni faktycznie więcej zarabiać niż influencerzy. Zamiast tego wypaliła. 

Ale nawet my [influencerzy - przyp. red.] nie wiemy, ile żyć my mogłyśmy uratować nieświadomie

- mówiła, by za chwilę w absurdalny sposób zestawiać pracę lekarza z aktywnością influencerów.

- Bo lekarz przykłada do tego rękę i swoją pracą ciężką, swoją nauką wieloletnią jest w stanie komuś uratować życie. Wiem, że robię z tego jakąś wielką patetyczną sprawę, ale naprawdę ja wam z ręką na sercu powiem, że słyszałam nieraz, że ktoś miał bardzo ciężki okres w życiu, typu już depresyjny, było bardzo ciężko i po prostu nie miał ochoty na nic innego niż tylko właśnie leżeć i tam zostać. I słyszałam, że po prostu w tych najtrudniejszych momentach, jak ktoś sobie odpalał jakieś moje takie głupotki, to gdzieś tam pomagało temu mózgowi się przełączyć na taki inny tryb, taki może luźniejszy, taki trochę, żeby się uśmiechnąć, żeby się zaśmiać tak bezwarunkowo. Taki bezwarunkowy odruch. Tym osobom robiło się lżej. Wiem, że używam tu mocnego słowa depresja, ale to jest to, co słyszałam od moich widzów - mówiła z dumą, nie przerywając swojego strumienia myśli. 

Inchidris za to szybko usprawiedliwiła taki stan rzeczy, że influencerzy zarabiają więcej niż lekarze, rzucając, że tak działa kapitalizm.  - Lekarze powinni zarabiać więcej, świat bez influencerów przeżyje, bez lekarzy może być gorzej. Tak, jest to jakaś niesprawiedliwość, ale to nie my skonstruowałyśmy ten świat - ja z tobą - że doszło do takiej sytuacji, że faktycznie w jakiś miesiącach potrafimy zarobić o wiele więcej niż lekarz, który uratował w tym miesiącu ważne życia - opowiadała. 

Psycholożka o wypowiedzi Agnieszki Grzelak i Gabrieli Orzechowskiej

O ocenę tej wypowiedzi poprosiliśmy psycholożkę i psychoterapeutkę, która specjalizuje się w psychologii klinicznej - Katarzynę Smaruń. Ekspertka już na samym wstępie zaznaczyła, gdzie leży błąd w rozważaniach Grzelak i Orzechowskiej. 

Wpływ społeczny i odpowiedzialność za ludzkie życie to dwie różne waluty. Nie można ich przeliczać tym samym kursem

- usłyszeliśmy. - Treści internetowe mogą realnie poprawiać komuś nastrój, dawać poczucie wspólnoty czy odwrócić uwagę od trudnych emocji. Dla wielu osób internetowi twórcy są ważnym elementem codzienności i czasem rzeczywiście pomagają przetrwać trudniejszy okres - podkreśliła psycholożka. 

Katarzyna Smaruń odniosła się też do kwestii absurdalnego porównania influencera z lekarzem. -Porównywanie tej roli do pracy lekarza jest, delikatnie rzecz ujmując, mocno nietrafione. Lekarz przez wiele lat zdobywa wiedzę i bierze odpowiedzialność za zdrowie oraz życie pacjentów. Efekty jego pracy opierają się na nauce, doświadczeniu i konkretnych kompetencjach. W przypadku influencerów mówimy raczej o oddziaływaniu emocjonalnym czy społecznym, które również może być wartościowe, ale ma zupełnie inny charakter - usłyszeliśmy. 

To, że czyjeś materiały poprawiły komuś humor lub pomogły przetrwać trudny dzień, jest świadectwem siły relacji z odbiorcami. Jednak stwierdzenie, że influencerzy "uratowali życie" powinno być wypowiadane z dużą ostrożnością.

- W kryzysie psychicznym kluczową rolę odgrywają specjaliści – psychiatrzy, psychologowie, psychoterapeuci - a także bliscy i system wsparcia. Treści internetowe mogą być cennym wsparciem, ale nie zastępują profesjonalnej pomocy - wyraźnie podkreśliła psycholożka. Na koniec padło bardzo obrazowe porównanie. - Bo influencer może być dla kogoś rozdziałem w książce. Lekarz często decyduje o tym, czy ta książka będzie miała kolejne strony - powiedziała Smaruń.

Potrzebujesz pomocy?

Jeśli potrzebujesz rozmowy z psychologiem, możesz zwrócić się do Całodobowego Centrum Wsparcia pod numerem 800 70 2222. Pod telefonem, mailem i czatem dyżurują psycholodzy Fundacji ITAKA udzielający porad i kierujący dzwoniące osoby do odpowiedniej placówki pomocowej w ich regionie. Z Centrum skontaktować mogą się także bliscy osób, które wymagają pomocy. Specjaliści doradzą, co zrobić, żeby skłonić naszego bliskiego do kontaktu ze specjalistą.

Więcej o: