Dziennikarz TVN24 został zatrzymany przez CBA. Zaskakujące, gdzie teraz będzie pracował

Mateusz Walczak po tym, jak został zatrzymany przez CBA, zniknął z programów grupy TVN. Teraz, mimo że sprawa przeciwko niemu trwa, pochwalił się powrotem przed kamerę. "Widzowie mogą liczyć na twarde fakty oraz analizy, które precyzyjnie obnażają rynkowe trendy w tempie, jakiego wymaga współczesny biznes" - zapewnia.
Mateusz Walczak
Fot. YouTube/tvnpl; screej Biznes24

Mateusz Walczak od 2011 roku był związany z grupą TVN. Występował w TVN24 i TVN24 BiS, gdzie zajmował się tematyką gospodarczą i ekonomiczną.  O dziennikarzu zrobiło się wyjątkowo głośno w kwietniu 2025 roku, kiedy został zatrzymany przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego i trafił do aresztu. Zniknął wówczas z anteny. Teraz wiadomo, jak mają się potoczyć jego losy w telewizji. 

Zobacz wideo Donald Tusk zapowiada likwidację CBA: Zlikwidujemy zło, które rozpleniło się w tej instytucji

Mateusz Walczak po skandalu wraca na ekrany.  Wniesie "nową, unikalną jakość do dotychczasowych formatów stacji"

Przypomnijmy, że CBA postawiło Walczakowi pięć zarzutów związanych z działalnością w zorganizowanej grupie przestępczej. Do przestępstw miało dochodzić od listopada 2023 roku do października 2024 roku i mieli być w nie zamieszani również były komendant policji Zbigniew M. oraz były członek zarządu spółki Orlen Ochrona Rafał P. (im prokuratura również postawiła zarzuty). 

"Celem było popełnienie przestępstw m.in. skarbowych, gospodarczych i przeciwko wymiarowi sprawiedliwości w zakresie utrudniania prowadzenia postępowania przygotowawczego przez organy ścigania poprzez udzielenie wsparcia sprawcom przestępstw, w tym mającego na celu odsunięcie referenta sprawy - prokuratora od prowadzenia śledztwa, tj. czynów z art. 258 § 1 k.k. i inne" - przekazała  Prokuratura Okręgowa we Wrocławiu. 

Później Walczak poinformował w mediach społecznościowych, że wyszedł z aresztu (okazało się, że zrobił to za poręczeniem majątkowym w wysokości 150 tys. zł) i że nie przyznaje się do stawianych mu zarzutówW tym czasie TVN Warner Bros. Discovery opublikowało oświadczenie, w którym przekazano, że dziennikarz znika z anteny stacji. "Jako TVN Warner Bros. Discovery kładziemy nacisk na przestrzeganie obowiązujących przepisów przez wszystkich pracowników. W związku z postawionymi naszemu pracownikowi zarzutami podjęliśmy natychmiastową decyzję o zawieszeniu go w obowiązkach służbowych do czasu wyjaśnienia sprawy" - mogliśmy przeczytać. 

O tym, że prowadzona przez Prokuraturę Okręgową we Wrocławiu sprawa przeciwko Walczakowi pozostaje na etapie postępowania przygotowawczego, poinformował 29 czerwca w rozmowie z Plejadą Jakub Dłubacz z Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu. Okazuje się, że mimo to dziennikarz powraca na ekrany. Jego analizy będą mogli oglądać widzowie stacji BIZNES24. 

Telewizja BIZNES24 konsekwentnie realizuje strategię wzmacniania zespołu redakcyjnego. Do grona dziennikarzy stacji oficjalnie dołącza Mateusz Walczak, publicysta i prezenter z bogatym, wieloletnim doświadczeniem w relacjonowaniu kluczowych wydarzeń gospodarczych oraz analizie rynków finansowych

- pochwaliła się stacja BIZNES24, która dodała, że dziennikarz wniesie "nową, unikalną jakość do dotychczasowych formatów stacji". Już wiadomo, że Walczak przywita widzów 1 lipca 2026 roku o godzinie 15:30 w serwisie "Prosto z WallStreet". Regularnie będzie pojawiał się nie tylko we wspomnianym już formacie, ale także w "Dzień na rynkach", "Koniec dnia - zamknięcie GPW" oraz "Stock Show". 

Mateusz Walczak o swoim powrocie do telewizji

Na portalu biznes24, w którym poinformowano o powrocie dziennikarza przed kamerę, pojawił się też komentarz samego zainteresowanego. "BIZNES24 to unikalne miejsce dla ludzi, którzy oczekują konkretów. O rynkach finansowych można opowiadać nudno albo z pasją - ja wybieram to drugie. Dołączam do zespołu, by do mocnej oferty stacji dorzucić swój dynamiczny sznyt i autorską perspektywę. Widzowie mogą liczyć na twarde fakty oraz analizy, które precyzyjnie obnażają rynkowe trendy w tempie, jakiego wymaga współczesny biznes. Do zobaczenia na antenie" - czytamy. Warto zauważyć, że dziennikarz nie wspomniał o postawionych mu zarzutach. 

Więcej o: