Awantura w Polsacie. Gozdyra nie wytrzymała po słownej przepychance polityków

Emocje w programie "Debata Gozdyry" sięgnęły zenitu. Ostra wymiana zdań między Michałem Kowalskim i Adamem Dziedzicem zmusiła prowadzącą do stanowczej interwencji. Padły mocne słowa.
Michał Kowalski, Adam Dziedzic, Agnieszka Gozdyra
Polsat News

W programie "Debata Gozdyry" emitowanym na antenie Polsatu doszło do gorącej wymiany zdań pomiędzy posłami Michałem Kowalskim i Adamem Dziedzicem. Dyskusja dotyczyła pomysłu odpolitycznienia spółek Skarbu Państwa, jednak szybko przerodziła się w osobiste uszczypliwości.

Zobacz wideo Roman Giertych zirytował Jarosława Kaczyńskiego. Prezes PiS się nie hamował

Agnieszka Gozdyra przerwała ostrą wymianę zdań między politykami. Nie kryła irytacji

Podczas rozmowy Adam Dziedzic z PSL skrytykował sposób obsadzania rad nadzorczych za rządów poprzedniej władzy. Jak stwierdził, w tamtym okresie, aby zostać członkiem rady nadzorczej, nie były konieczne ani odpowiednie kwalifikacje, ani wykształcenie. Polityk powiedział, że "wystarczyło pożyczyć środki finansowe prezesowi PiS".

Po tej wypowiedzi atmosfera w studiu wyraźnie zgęstniała. W pewnym momencie Dziedzic zwrócił się bezpośrednio do Michała Kowalskiego. - Jak pan będzie miał odpowiednie wykształcenie w tej materii, to bez problemu będzie pan mógł spróbować [ubiegać się o dostanie się do rady nadzorczej - red.] - powiedział. Poseł PiS odpowiedział, że nie zamierza tego robić. Wymiana zdań zaczęła odbiegać od głównego tematu programu, koncentrując się na wykształceniu polityków i ich kompetencjach.

Prowadząca Agnieszka Gozdyra kilkakrotnie próbowała uspokoić uczestników debaty i przywrócić rozmowę na właściwe tory. Gdy kolejne próby nie przyniosły efektu, zdecydowała się na reakcję. - Panowie! Nie wiem, jak mam inaczej mówić! Nie! Proszę pana, to nie jest (...) [grupa] "grzybki" w przedszkolu czy grupa starszaków - powiedziała. Stanowcza interwencja dziennikarki zakończyła eskalację sporu i pozwoliła kontynuować program.

Agnieszka Gozdyra zauważyła błąd na wizji. Tak zareagowała na pomyłkę wydawcy

Nie da się ukryć, że widzowie programu Agnieszki Gozdyry rzadko mogą narzekać na brak emocji. Niedawno dziennikarka ponownie znalazła się w centrum uwagi. Zauważyła błąd w wynikach sondy prezentowanych widzom i postanowiła od razu wyjaśnić sprawę podczas programu.

W trakcie audycji widzowie odpowiadali na pytanie dotyczące tego, czy lekarze powinni zgodzić się na tzw. kominy płacowe oraz jawność swoich zarobków. Na ekranie pojawiły się wyniki wskazujące, że za takim rozwiązaniem było 9,8 proc. głosujących, a przeciwko aż 90,2 proc.

Dane wzbudziły jednak wątpliwości prowadzącej. Gozdyra sprawdziła wyniki dostępne na stronie internetowej Polsat News i szybko zorientowała się, że doszło do pomyłki. Jak wyjaśniła, wyniki w programie są wprowadzane ręcznie przez wydawcę. - Jest tak, że wydawca wprowadza ręcznie wyniki. Ja sobie teraz zerknę na stronę polsatnews.pl i zobaczę, jakie są wyniki sondy z pytaniem: "czy lekarze powinni zgodzić się na kominy płacowe i jawność zarobków?". 90,2 proc. odpowiada "tak" - stwierdziła Gozdyra.

Chwilę później dziennikarka skontaktowała się z wydawcą programu i poinformowała widzów, że faktycznie doszło do zamiany wyników. - Nie, jest odwrotnie, mój drogi. Rozmawiam z wydawcą w tej chwili. Kochany, odwróciłeś [wyniki - red.] albo masz problem z odróżnianiem kolorów. Tak ci powiem na wizji, kochany mój wydawco - powiedziała.

Więcej o: