Taylor Parker na pozór nie wyróżniała się wśród innych mieszkanek Teksasu. W 2019 roku, matka dwójki dzieci, do których w przeszłości zdążyła stracić prawa do opieki, ogłosiła swojemu partnerowi, Wade'owi Griffinowi, że ponownie jest w ciąży. Informacja ta zszokowała bliskich kobiety. Wszystko przez fakt, że już kilka lat wcześniej Taylor poddała się sterylizacji i histerektomii - zabiegom powodującym trwałą bezpłodność. Choć wcześniej już raz miała także poronić, tym razem sytuacja wyglądała inaczej. Nikt nie spodziewał się, do czego "ciąża" Parker ostatecznie doprowadzi.
Przez całą ciążę Taylor pozostawała aktywna w mediach społecznościowych. Publikowała zdjęcia z brzuchem, pokazywała, że wybiera się na wizyty do lekarza, a nawet udostępniała skany z USG. Wraz z ukochanym zrobili sobie pamiątkową sesję zdjęciową, a w momencie, gdy termin porodu wyraźnie się zbliżał, Parker zorganizowała również imprezę baby shower. To właśnie wtedy poinformowała najbliższych, że spodziewa się córki. Pytana wówczas przez koleżanki, jak po przebytych zabiegach udało się jej zajść w ciążę, stwierdziła, że "wydarzył się cud i wszystko jej odrosło".
Nikt nie wiedział, że kobieta była w trakcie spełniania swojego planu. Jej ciążowy brzuch był sztuczny. Zdjęcia z USG również kupiła online, a dokumentację medyczną po prostu sfałszowała. Działania Taylor były na tyle przemyślane, że oszukała nawet samego Wade'a, z którym na co dzień żyła i mieszkała. Mężczyzna faktycznie wierzył, że niebawem doczeka się dziecka. Czerwone lampki zapaliły się jednak, gdy termin porodu minął. Ostatecznie Parker powiedziała rodzinie, że 5 października 2020 roku podda się indukcji porodu lub cesarskiemu cięciu. Gdy dzień ten nadszedł, na posesji pary doszło do pożaru. Niedługo potem szpital, w którym Taylor miała rodzić, został ewakuowany po zgłoszeniu zagrożenia bombowego. Do porodu ostatecznie więc nie doszło.
9 października Parker wybrała się w podróż do Idabel w Oklahomie. Wcześniej poinformowała Wade'a, że to właśnie tam zamierza urodzić dziecko. Partner miał dojechać do kobiety po tym, jak dobije targu ws. sprzedaży świń. Taylor nigdy nie dotarła jednak do szpitala. Na drodze nieopodal Dallas uwagę policji zwrócił kierowca, który przekraczał wszelkie wyznaczone limity. Jak się okazało, za kierownicą niebezpiecznie poruszającego się samochodu siedziała 29-letnia Parker. Funkcjonariusz, który zatrzymał kobietę, dowiedział się od niej, że chwilę wcześniej miała urodzić dziecko na poboczu drogi. Parker błagała o pomoc i umożliwienie szybkiego dojazdu do szpitala - w rękach trzymała płód z wciąż widoczną pępowiną.
Funkcjonariusz mówił później, że samochód Taylor był dość czysty, jak na miejsce, w którym wcześniej miało dojść do porodu. Nie było widać śladów krwi, a dziecko, które "matka" kurczowo trzymała, wyglądało wręcz na umyte. Wtedy jednak sytuacja nie wyglądała w żadnej mierze podejrzanie, dlatego zawiózł kobietę bezpośrednio do szpitala.
Lekarzom nie udało się uratować życia dziecka, a Taylor odmawiała przeprowadzenia jakichkolwiek badań. Opowiedziała przy tym lekarzom swoją historię, zwracając uwagę, iż termin jej porodu miał już minąć. Specjaliści od razu dostrzegli jednak, że dziecko było wcześniakiem, choć ona sama twierdziła, że w ciąży była aż 10 miesięcy. Coraz więcej aspektów w opowieści Parker nie łączyło się w całość. Lekarze oraz funkcjonariusze nie wiedzieli wtedy, jaka tragedia rozgrywa się w tym samym czasie w niedalekiej odległości od nich.
Tego samego dnia na policję wpłynęło zgłoszenie od kobiety, która drżącym głosem poinformowała służby, że jej będąca w 34. tygodniu ciąży córka została zamordowana. Ofiarą okazała się 21-letnia Reagan Michelle Simmons-Hancock. Śledczy ustalili, że kobieta została brutalnie zaatakowana w swoim domu. Na ciele Reagan ujawniono 113 obrażeń zadanych ostrym narzędziem oraz 39 od tępego narzędzia. Miejsce zbrodni przypominało prawdziwy horror, którego świadkiem była trzyletnia córka ofiary - dziewczynkę znaleziono całą i zdrową w sypialni, kryjącą się pod kołdrą.
Policja ustaliła, że po śmierci Reagan sprawca masakry wydobył za sprawą amatorskiego cięcia cesarskiego z jej ciała dziecko. Noworodek nie został jednak odnaleziony na miejscu tragedii. Połączenie zabójstwa 21-latki oraz przypadku Taylor nie zajęło śledczym długo. Po czasie dowiedzieli się, że kobiety znały się prywatnie. Parker była nawet fotografką na ślubie Simmons-Hancock. Dzień przed zbrodnią pojawiła się w domu swojej ofiary, przynosząc jej prezenty dla dziecka.
Po pobycie w szpitalu, Parker została zatrzymana i oskarżona o zabójstwo Reagan oraz ostatecznie także jej dziecka, nazwanej później Braxlynn Sage Hancock. Choć obrońcy Taylor starali się przekonywać o jej złym stanie psychicznym, biegli ustalili, że kobieta była w pełni poczytalna w momencie popełniania zbrodni. Nie zdiagnozowano u niej żadnej choroby psychicznej ani zaburzenia osobowości. Parker próbowała też "zmiękczyć" ławników twierdząc, że zmagała się z depresją, migrenami, a nawet miała podobno przejść udar. Na nic się to jednak nie zdało.
Udowodniono, że Taylor miesiącami wyszukiwała w sieci informacje o ciąży i porodzie. W dniu zabójstwa Reagan kobieta oglądała film dotyczący badania dziecka urodzonego przed terminem. Wymiar sprawiedliwości ocenił, że zbrodnia była więc w pełni zaplanowana. Jako motyw zakładano, że 29-latka mogła za sprawą dziecka chcieć "umocnić" swoją więź z Wadem.
9 listopada 2022 roku Taylor Parker usłyszała wyrok śmierci. Do dziś kobieta przebywa w celi śmierci w zakładzie karnym Patrick L. O'Daniel Unit w Gatesville w Teksasie. Dotychczas jednak nie wyznaczono daty wykonania wyroku.
"Adam i Ewa" to telenowela bez hamulców. Niektóre sceny mnie zszokowały
Miało być odkupienie, wyszła męcząca telenowela. Drugi odcinek podcastu Chajzerów mnie przerósł
Ed Sheeran nie chciał śpiewać z ukraińskim żołnierzem? Aż trudno uwierzyć, co powiedział
Żak zażartował z Nawrockiego, ale takiej reakcji się nie spodziewał. "Przerażające"
Turnau zabrała głos po premierze "Lalki". Takimi słowami zwróciła się do Kondrata
Miała dusić 12-letniego syna. Wstrząsające oskarżenia byłego męża Halle Berry
Po jej występie w TVN Szekspir przewrócił się w grobie? Polonistka zabrała głos. Nie owijała w bawełnę
Matka ofiary Christy Pike o nieudanej egzekucji. "Gdybym mogła, pocięłabym ją". Dalej równie mocne słowa
Skrzynecka i Hakiel zrobili to jako pierwsi. Tego nie było widać w "Tańcu z gwiazdami"