Maja Hyży otwarcie mówi o swoim zdrowiu. Od dzieciństwa cierpi na chorobę Otto-Chrobaka [to choroba stawu biodrowego, która polega na stopniowym zagłębianiu się dna panewki do wewnątrz miednicy - red.]. Piosenkarka przeszła w związku z tym już kilka operacji. Niektóre z nich doprowadziły do kolejnych komplikacji zdrowotnych. W grudniu 2024 roku wokalistka wyznała, że kolejny zabieg zakończył się zakażeniem gronkowcem. W lipcu 2025 roku natomiast przeszła następną operację. To nie był koniec. Później wyjawiła, że słabe wyniki badań sprawiły, że niektóre zabiegi będą musiały poczekać. Teraz zdecydowała się na upragnioną plastykę brzucha.
Maja Hyży w 2025 roku zapowiadała, że chce przejść plastykę brzucha. Musiała jednak przełożyć zabieg. -Za rok jeszcze jedna mnie operacja czeka - no i brzuszek, ale niestety brzuch miałam mieć robiony w listopadzie i mam przełożoną operację ze względu na moje wyniki, które są kiepskawe, bo są anemiczne, więc muszę troszeczkę podkręcić swoją dietę. Myślę, że w styczniu jest szansa, że mój brzuch będzie miał sześciopak - mówiła wówczas Plejadzie.
Teraz przekazała, że zdecydowała się na zabieg. Odezwała się do fanów ze szpitalnego łóżka. "Brzuch, który dał życie czwórce dzieci, dziś oddaję w dobre ręce. Jestem już w klinice. Za chwilę operacja. Bo jestem mamą. A mama też ma prawo być zaopiekowana. Wracam silniejsza. Widzimy się po drugiej stronie" - napisała w sieci. Pod postem od razu pojawiły się komentarze pełne wsparcia. "Trzymam kciuki, będzie dobrze", "Zdrówka", "Będzie najlepiej jak może być" - pisali internauci.
Na nagraniach, które celebrytka udostępniła na InsatStories, widać, że w sali przed operacją towarzyszyli jej oświetleniowiec i prawniczka. Sama zainteresowana przyznała, że ma zamiar opublikować kolejne materiały, w których opowie o plastyce brzucha. - Opowiem o przygotowaniach do operacji, fajną rolkę dla was nagramy - zapowiadała. Przypomnijmy, że to kolejna operacja plastyczna celebrytki. W 2024 roku poddała się operacji plastycznej biustu.
Agnieszka Hyży niedawno odniosła się do kwestii publikowania wizerunków dzieci w mediach społecznościowych. Prezenterka podkreśliła, że ona i jej mąż konsekwentnie nie pokazują twarzy dzieci w sieci, w przeciwieństwie do byłej żony muzyka, Mai, która nie ma z tym problemu. W rozmowie zaznaczyła jednak, że nie czuje się osobą uprawnioną do oceniania decyzji dotyczących dzieci męża. - Nikt mi nie dał mandatu do tego, żeby wypowiadać się na tematy związane z decyzjami dotyczącymi synów mojego męża. Uważam, że dzieci mają dwoje rodziców i absolutnie nie uzurpuję sobie prawa, żeby o czymkolwiek decydować - powiedziała.
Na koniec zaznaczyła, że mimo iż wizerunek chłopców pojawia się w przestrzeni medialnej, ona sama nie zamierza publikować ich zdjęć. - Ja wiem, że to śmieszne, bo mi ludzie piszą, że i tak wszyscy wiedzą, jak oni wyglądają. Okej, tylko że ja nie chcę przykładać do tego ręki - podsumowała.
Dom Andrzeja Piasecznego ma nietypowy kolor. Wokalista zamieszkał na świętokrzyskiej wsi
Rozwód był dla niej ciosem. Dziś Bosacka zdradza nam, jak odważyła się zacząć od nowa
Gospodarstwo Andrzeja z Plutycz robi wrażenie. Wiadomo, ile hektarów posiada
Pogrzeb Edwarda Linde-Lubaszenki. Na ceremonii pojawił się tłum żałobników
Szokujące wyznanie Leszka Lichoty. "Zmieniłem pas i się ocknąłem na innym"
Córki Andrzeja są "przerażone". Szukają pomocy u króla
Karpiel-Bułecka odpowiada Miszczakowi. Poszło o słowa na temat Krupińskiej
Michał Kempa żegna się z widzami "Szkła kontaktowego". "Chciałem to zrobić na antenie"
Dawid Woliński miał 19 lat, kiedy urodziła mu się córka. Tak dziś mówi o jej wychowaniu