Agnieszka Kaczorowska i Marcin Rogacewicz stali się jedną z najgorętszych par polskiego show-biznesu. Tancerka i aktor postanowili iść własną drogą i po zakończeniu udziału w "Tańcu z gwiazdami" ogłosili, że ruszają z własnym projektem. Ich spektakl "Siedem" cieszył się zainteresowaniem. Teraz celebryci zabrali głos i odnieśli się do próśb fanów.
13 czerwca Kaczorowska i Rogacewicz zdecydowali się odezwać do fanów poprzez relację na Instagramie. Poruszyli kwestię swojego spektaklu. - Kochani, zagraliśmy właśnie w Łodzi "Siedem" - zaczęła gwiazda na InstaStories. Następnie wraz z Rogacewiczem rozmyślała, który był to spektakl. - Wydaje mi się, że 26. - stwierdził aktor. - Nie wiem, dużo tego było - odparła tancerka. - Ja się popłakałem. - przyznał aktor. - Ja dzisiaj się też bardzo wzruszyłam. Bardzo, bardzo dziękujemy i chcemy wam powiedzieć parę rzeczy, bo piszecie ciągle i pytacie. Najczęściej pojawiające się pytanie, czy będzie "Siedem" na jesieni. Czy wrócimy do Szczecina, Wrocławia, Łodzi? - przekazała.
- Z jednej strony jesteśmy absolutnie tym wzruszeni, poruszeni, szczęśliwi i wdzięczni, że ten spektakl aż tak porusza wasze serca, że chcecie wrócić na niego. Albo, że chcecie zabrać kogoś bliskiego, albo chcecie komuś polecić. Za to bardzo, bardzo dziękujemy. No i jednocześnie my wiemy, dlaczego na was to tak oddziałuje, bo my dajemy z siebie absolutnego maksa. Dajemy maksa za każdym razem - podkreślali zakochani. - Włożyliśmy w to dużo serca, całych siebie przez te miesiące grania, ale też miesiące przygotowań bardzo intensywnych. Te próby były bardzo, bardzo intensywne. I jak sobie tak zaczęliśmy. podsumowywać cały ten czas i dlaczego to zmęczenie jest tak duże - bo zmęczenie jest ogromne. - Bo z tobą dziesięć godzin na sali to jest minimum. To jest podstawa proszę państwa - wtrącił Rogacewicz.
Aktorka zaznaczyła, że od sierpnia zeszłego roku cały czas skupiają się na treningach. - Słuchajcie, my od 1 sierpnia zeszłego roku tańczymy non stop. Z małymi przerwami na urlopy, ale to takie małe przerwy. I działamy na najwyższych obrotach - zaznaczyła. Zakochani wspomnieli również o tym, jak intensywne były przygotowania do "Tańca z gwiazdami". - Potem od razu weszliśmy w przygotowywanie "Siódemki". Po drodze był króciutki urlop, żeby złapać oddech. Nie mieliśmy chwili na prawdziwe wytchnienie, zresetowanie się - komentowała Kaczorowska. - My przecież dajemy z siebie wszystko, całe serce, cały nasz też warsztat... Cieszymy się, kochamy to robić, zwłaszcza jak widzimy, jak to na was oddziałuje - mówiła.
- Dla wszystkich tych, którzy tam się podśmiechują pod nosem, co to jest tam tańczyć... Dla tych, którzy nie widzieli. Obliczyłeś, że tańcząc 70 min spektakl, tańczymy 30 minut z hakiem - wyjaśniała Kaczorowska. - Jakby policzyć czasówkę, ile się tańczy w finale "Tańca z gwiazdami". (...) Zatańczyliśmy z dzisiejszym spektaklem 147 finałów "Tańca z gwiazdami". To tak, żeby unaocznić skalę, ile to jest wysiłku - przekazała. - Na żywo, w teatrze - podkreślał Rogacewicz. - Potrzebujemy po ludzku wytchnienia. Na pewno zwłaszcza po tych recenzjach, które nam zostawiacie i po tym jak reagujecie. (...) Nie chcemy, żeby "Siedem" kończyło się na tej trasie. (...) Mamy spotkanie z naszym reżyserem, żeby przegadać, co dalej. (...) Jak już będziemy wiedzieli, co gdzie i jak, to oczywiście damy wam znać, bo to dla was, dzięki wam i z wami ma sens. - zapowiedziała tancerka. - Dziękujemy - podsumowali.
Majkowska odeszła z Ich Troje. Dopiero po latach zdradziła się, co się stało
Tak naprawdę wygląda rajskie życie Kingi Rusin. Piróg się wygadał
Lipińska odpaliła się po wecie prezydenta Nawrockiego. Nie wytrzymała, gdy dostała tę wiadomość
"To dla niego dzieło szatana". Córka wygadała się, co przeraża Aleksandra Kwaśniewskiego
Pamiętacie tę dziewczynkę z mema? Tak dziś wygląda, a jej mama czuje się winna
Niemen ujawnia, że "żyje w celibacie". "Ja byle komu nie oddam siebie"
Schreiber pomyliła flagi i się zaczęło. Odpowiedziała jej nawet senatorka Lewicy
Armagedon po występach gwiazd podczas mundialu. Widzowie nie certolą się w komentarzach
Taką emeryturę ma Lech Wałęsa. Nie jest zadowolony. "Jakbym był, to bym jeździł na rybki"