Wystąpił na Pol'and'Rock i był w szoku. "Nigdy w życiu nie widziałem czegoś takiego"

Zespół Godsmack wystapił na Pol'and'Rock Festivalu. Frontman grupy, Sully Erna, przyznał, że to, co działo się na wydarzeniu, przeszło jego wszelkie oczekiwania.
Wystapił na Pol'and'Rock Festivalu i był w szoku. 'Nigdy w życiu nie widziałem czegoś takiego'
Fot. Instagram/@sullyerna, Cezary Aszkielowicz / Agencja Wyborcza.pl

Pol'and'Rock Festival doczekał się 32. edycji, a w tym roku festiwal trwał od 30 lipca do 1 sierpnia. Publika, która zjechała się do Czaplinka, mogła usłyszeć zespoły takie jak: Myslovitz, Dżem czy Happysad, a także m.in. Ewelinę Flintę, Darię ze Śląska oraz rapera WaluśKraksaKryzys. Pierwszego dnia festiwalu na dużej scenie zaprezentowała się amerykańska grupa Godsmack. Sully Erna, który jest liderem zespołu, podzielił się w mediach społecznościowych refleksjami po występie. Nie ukrywał, że granie przed tak liczną publicznością było dla niego nie lada przeżyciem.

Zobacz wideo Pol'and'Rock Festival

Wystąpił na Pol'and'Rock Festival. Nie krył zachwytu. "Szaleństwo"

Zespół Godsmack wystąpił na festiwalu jako headliner, a lider amerykańskiej grupy podzielił się refleksjami po koncercie. Choć miał okazję wystąpić w wielu miejscach, to, co wydarzyło się w Polsce, przerosło jego najśmielsze oczekiwania. - Wczoraj wieczorem zagraliśmy koncert w Polsce, na Pol'and'Rock Festival. Byliśmy headlinerem na festiwalu, który przyciągnął siedemset tysięcy ludzi. To jest naprawdę k*** liczba. Możecie to sprawdzić. Dosyć surrealistyczne. Nawet nie jestem pewien, czy to się w ogóle wydarzyło, ale wydarzyło się. I muszę tylko powiedzieć: k***a mać. Nigdy w życiu nie widziałem czegoś takiego. Możecie przejrzeć niektóre zdjęcia z wczorajszego wieczoru. Szaleństwo - opowiadał Sully Erna na nagraniu, które opublikował na Instagramie. 

 

Lider amerykańskiego zespołu w szoku po występie na Pol'and'Rock Festival. Tego może już więcej nie zobaczyć

W dalszej części nagrania Sully Erna przyznał, że najpewniej nigdy więcej nie doświadczy czegoś podobnego. - To jest festiwal najwyższej klasy i nie mogłem uwierzyć, jak wielki on był. Publiczność ciągnęła się na dwie i pół mili w głąb (ok. cztery kilometry - przyp. red.). I mówię to tylko dlatego, że w życiu nie widziałem czegoś takiego i jestem prawie pewien, że już nigdy w karierze czegoś takiego nie zobaczę - przyznał. - Mam nadzieję, że to ustanowi standard dla innych promotorów tam na świecie i pomoże im zrozumieć, że to nie zawsze musi być o pieniądzach i wielkim zysku. Czasami chodzi o to, żeby społeczności zebrały się razem, robiły to, co słuszne, i dzieliły się tym pięknym darem muzyki, który mamy do podzielenia się z tymi wszystkimi ludźmi - zaznaczył amerykański muzyk.

- A kiedy robi się to dobrze, ludzie przychodzą setkami tysięcy. Nawet Woodstock w dziewięćdziesiątym dziewiątym to było dwieście pięćdziesiąt tysięcy ludzi - myślałem, że to będzie największy tłum, przed jakim kiedykolwiek zagramy, aż do wczorajszego wieczoru - stwierdził. 

Więcej o: