Beata Kozidrak to jedna z największych gwiazd rodzimej branży muzycznej. Od kilku dekad występuje na scenie. Szerszej publiczności dała się poznać poprzez udział w konkursie "Debiutów" na Krajowym Festiwalu Piosenki w Opolu w 1978 roku - zaśpiewała wówczas "Piechotą do lata". Kozidrak wyróżnia się jednak nie tylko mocnym głosem, ale i wyrazistymi stylizacjami. Obecny wizerunek sceniczny wokalistki to efekt współpracy z Klaudią Gołębiowską. Stylistka opowiedziała o pierwszym spotkaniu z piosenkarką, kulisach ich pracy oraz wyprzedaniu jej ubrań.
Na początku kariery piosenkarka sama dbała o sceniczne kreacje - sama je wymyślała i szyła. Z czasem mogła jednak pozwolić sobie na więcej. Miłość do mody sprawiła, iż zdecydowała się na zatrudnienie stylistki. Klaudia Gołębiowska w rozmowie z Pomponikiem wróciła wspomnieniami do chwili, w której dowiedziała się o możliwości współpracy z artystką. Początkowo nie była pewna, czy uda jej się połączyć to z pracą dla jednej z marek. W końcu podjęła to wyzwanie i okazało się, że panie świetnie się rozumiały.
No i wyszło z tego coś fajnego. Między mną i Beatą taka fajna chemia się wywiązała, ona kocha muzykę i kocha modę. Zaproponowała mi współpracę. No ludzie! Beata Kozidrak
- komentowała stylistka. Początki nie były jednak łatwe. Kozidrak odrzuciła pierwsze propozycje. - Poprosiła mnie, żebym jej zrobiła "looki" na koncerty w plenerze. Pamiętam, jak przyszła paczka ze stylizacjami i to wszystko było niedobre - wspominała, podkreślając, że trzeba wyczuć, czego oczekuje klient. - Beata to jest konkret, wie, czego chce. Ja byłam tak zestresowana, no bo jedziesz, myślisz, że będzie dobrze, a tu Beata Kozidrak mówi, że to nie jest dobre. I masz jeden dzień - opowiadała.
W pewnym momencie Beata Kozidrak dojrzała do tego, by pozbyć się części stylizacji ze swojej garderoby. Stylistka gwiazdy miała okazję współpracować z organizatorami targów "Jestem Vintage!". Dzięki temu ubrania artystki trafiły na sprzedaż. To Klaudia Gołębiowska wpadła na ten pomysł, a artystka zgodziła się na to.
Szybko się okazało, że ubrania gwiazdy zrobiły istną furorę i wyprzedały się błyskawicznie. - Wyciągnęłyśmy parę rzeczy, to było szaleństwo: czy mi sprzedasz, czy mogę zamówić... Więc mówię: Beata, ja chyba za mało tych rzeczy wzięłam - komentowała. - Teraz jadę do niej, dużo rzeczy wybrałyśmy fajnych, Beata jeszcze miała taki pomysł: zróbmy charytatywną zbiórkę i dajmy na schronisko - przekazała stylistka.
Mandaryna szczerze o powrocie do Wiśniewskiego. Czy powtórzą spektakularny ślub? Jasna deklaracja
Nie wpuścili jej do samolotu przez to, jak się ubrała. Teraz wywołała skandal na siłowni. Może ją to kosztować milion zł
Barciś zdradził, jak potoczą się losy Czerepacha w "Ranczu". W komentarzach wrze
Warto używać kosmetyków Lewandowskiej? Ekspertka przeanalizowała dla nas ich składy
Tak działa "efekt Bad Bunny'ego". O tych szortach mówią wszyscy. Wiemy, jak zareagowała polska marka
Lewandowski po pierwszej konferencji w USA. Jak sobie poradził z angielskim? "Byłoby fantastycznie, gdyby każdy Polak..."
Vogule Poland uderza w TVN po wygranej w sądzie. "Nie chcą wykonać ostatecznego wyroku"
Iwona Wieczorek zaginęła 16 lat temu. Jej mama apeluje: Powiedz, co się wydarzyło
Książulo stał się internetowym fenomenem. Z tego wynika jego popularność. "Tego nie da się kupić"