Historia świnki morskiej, o której opowiedziała Agata Lewandowska, wywołała falę oburzenia w sieci. Influencerka wyznała, że podczas upalnego dnia pozostawiła zwierzę na zewnątrz i zapomniała o nim. Jak wynika z jej relacji, świnka miała umrzeć wskutek przegrzania. Materiał został przedstawiony w konwencji opowieści o "przypadkowych krzywdach", co dodatkowo sprowokowało krytykę internautów. Nagranie stało się pretekstem do zadania pytania: dlaczego małe ssaki wciąż tak często traktujemy jak zwierzęta wymagające mniej uwagi, wiedzy i odpowiedzialności niż pies czy kot? O tym, jakie błędy popełniają opiekunowie, jakie stereotypy dotyczą chomików, świnek morskich, szczurów czy szynszyli oraz dlaczego kupowanie małego zwierzęcia dla dziecka może być złym pomysłem, porozmawialiśmy z lek. wet. Justyną Frańczak, specjalistką zajmującą się medycyną małych ssaków.
Agata Lewandowska na TikToku wraz z innym twórcą internetowym rozmawiała o sytuacjach, w których mieli przypadkowo skrzywdzić innych. Wśród historii znalazła się również opowieść o śmierci świnki morskiej influencerki. Lewandowska wspominała, że jej zwierzę miało osiem lat i latem przebywało na zewnątrz. Jak relacjonowała, pewnego dnia zapomniała o śwince, która miała znajdować się w klatce ustawionej wcześniej w cieniu.
- Jak było lato to wystawiałam ją na zewnątrz. Ona jadła sobie trawkę i była przykryta klatką. I zawsze stawiałam ją w cieniu. Ale któregoś dnia o niej zapomniałam. Była grillowana. Ja ją początkowo postawiłam w cieniu. Florentyna, przepraszam cię - wspominała. Fragment nagrania spotkał się z dużą krytyką internautów. W komentarzach pojawiły się zarzuty dotyczące sposobu, w jaki opowiedziano o śmierci zwierzęcia, a także pytania o odpowiedzialność opiekuna za pozostawienie świnki w warunkach, które mogły doprowadzić do jej przegrzania. - Mam wrażenie, że każdy chomik albo świnka morska kończy swój żywot w jakichś dziwnych okolicznościach - mówiła na nagraniu influencerka.
Jak mówi nam Justyna Frańczak, jednym z najbardziej zakorzenionych przekonań jest to, że skoro zwierzę jest niewielkie, jego potrzeby również będą niewielkie. Tymczasem może być dokładnie odwrotnie - opieka nad małym ssakiem wymaga znajomości specyfiki konkretnego gatunku. - Chomiki, świnki morskie, szczury, czy króliki bywają wybierane jako pierwsze zwierzę dla dziecka, które ma nauczyć dziecko odpowiedzialności. Nie są jednak zabawką ani "łatwiejszą wersją" psa czy kota. Każdy z tych gatunków ma swoje specyficzne potrzeby dotyczące żywienia, warunków utrzymania, temperatury, przestrzeni, zachowania i profilaktyki zdrowotnej - zaznaczyła.
Co więcej, odpowiedzialność za zwierzę zawsze powinna spoczywać na osobie dorosłej. Dziecko może oczywiście uczestniczyć w opiece, ale nie może być pozostawione samo z odpowiedzialnością za jego zdrowie i bezpieczeństwo
- zaznaczyła ekspertka.
W przypadku historii opisanej w nagraniu łatwo sprowadzić problem do pytania o empatię. Zdaniem Justyny Frańczak warto jednak spojrzeć szerzej. - Nie powiedziałabym jednak, że właściciele małych zwierząt troszczą się o nie mniej niż właściciele psów czy kotów. Zaniedbania bardzo często wynikają po prostu z niewiedzy. (...) W przypadku gryzoni i królików wciąż spotykamy się z wieloma stereotypami i błędnymi przekonaniami. Czasem właściciel naprawdę bardzo kocha swoje zwierzę, ale nieświadomie zapewnia mu niewłaściwe warunki albo dietę, ponieważ tak został poinformowany w sklepie zoologicznym, czy w internecie - podkreśliła.
W kontekście opisywanej historii szczególnie istotna jest kwestia temperatury. Jak podkreśliła Justyna Frańczak, świnki morskie są wrażliwe na wysokie temperatury, dlatego latem przebywanie na zewnątrz wymaga szczególnej ostrożności.
W przypadku świnek morskich szczególnie ważna jest również kwestia temperatury. Latem pozostawienie zwierzęcia na zewnątrz może być niebezpieczne, jeśli warunki nie zapewniają odpowiedniej ochrony przed przegrzaniem. Świnki morskie są wrażliwe na wysoką temperaturę, a udar cieplny może bardzo szybko stać się stanem zagrożenia życia
- powiedziała. - Sam fakt, że zwierzę przebywa na zewnątrz, nie oznacza oczywiście automatycznie niewłaściwej opieki, znaczenie mają konkretne warunki: temperatura, nasłonecznienie, wentylacja, możliwość schronienia, dostęp do wody i stały nadzór. W czasie upałów trzeba jednak traktować ryzyko przegrzania bardzo poważnie - dodała Frańczak. Kolejny problem jest jeszcze bardziej podstępny. Jak wyjaśniła ekspertka, małe ssaki potrafią bardzo długo ukrywać objawy choroby.
W naturze pokazanie słabości mogłoby uczynić je łatwym celem dla drapieżnika. Dlatego pierwsze objawy często są bardzo subtelne. Zwierzę może mniej wychodzić z domku, być mniej aktywne, unikać kontaktu, zmienić sposób jedzenia albo zacząć mrużyć oczy. Dla niedoświadczonego opiekuna może to wyglądać jak nic istotnego, podczas gdy dla lekarza weterynarii są to sygnały, których nie należy ignorować
- wyjaśniła.
Frańczak sama podkreśla znaczenie ciągłego kształcenia w medycynie gryzoni i zajęczaków. W swojej działalności edukacyjnej skupia się zarówno na chorobach, jak i na prawidłowych warunkach utrzymania tych zwierząt. Nie jest więc tak, że świadomość opiekunów stoi w miejscu. Coraz więcej osób szuka specjalistycznej wiedzy, konsultuje warunki utrzymania i świadomie wybiera lekarzy zajmujących się małymi ssakami. - Jednocześnie jestem dużą optymistką, jeśli chodzi o świadomość opiekunów. W ostatnich latach sytuacja bardzo się poprawiła. Powstaje coraz więcej rzetelnych źródeł wiedzy, właściciele i hodowcy wymieniają się doświadczeniami, mamy coraz więcej lekarzy specjalizujących się w medycynie małych ssaków. Sama bardzo mocno wierzę w edukację - dlatego piszę o tych zwierzętach, szkolę i dużo rozmawiam z opiekunami podczas wizyt - stwierdziła.
Weterynarka nie chce jednak sprowadzać problemu do stwierdzenia, że małe zwierzęta "często umierają w dziwnych okolicznościach". - Myślę, że trafniejsze jest stwierdzenie, że ich potrzeby bywają niedoszacowane, a objawy chorób bagatelizowane. Często nie wynika to ze złej woli, tylko z braku wiedzy. I właśnie dlatego tak ważna jest edukacja - przyznała.
Jeżeli miałabym zostawić przyszłym opiekunom jedną najważniejszą myśl, byłaby bardzo prosta: zanim zdecydujemy się na jakiekolwiek zwierzę, powinniśmy poznać jego potrzeby. Nie wybierajmy go pod wpływem impulsu i nie zakładajmy, że mały pupil będzie oznaczał mało obowiązków. (...) Niezależnie od gatunku jesteśmy za nasze zwierzęta w stu procentach odpowiedzialni
- podsumowała.
Tego Magda Gessler się nie spodziewała. "Pierwszy raz w życiu mnie to spotkało"
Lewandowska rozstała się z nim tuż przed poznaniem Roberta. Niebywałe, gdzie spotkali się po latach
Odcinek "Nasz nowy dom" wzbudził niezadowolenie. To wzburzyło widzów. "Nie może być tak, że..."
Céline Dion upadła na scenie w Paryżu. Chwilę później wydarzyło się coś jeszcze
Po 27 latach włączyłam "Graczyków". Teraz potrzebna "oczu kąpiel"
Donald Tusk ruszył z podcastem. Już widać problem. I to duży
Koterski bez ogródek o nocnej prohibicji w całej Polsce. Nie owijał w bawełnę i zwrócił się do polityków
Mąż Gawryluk jest nauczycielem. Pokazał wypłatę za nadgodziny. "Cyrk, naprawdę"
Grzmią, że to koniec Książula. Mają rację? Zapomnieli, o jednej ważnej sprawie