Helena Englert wydała nową piosenkę. Trenerka wokalna: Nie ma fajerwerków

Czy nowy singiel HELI to krok w dobrą stronę? Helena Englert w "Przez przypadek" stawia na oszczędniejszą, melancholijną narrację. Dziennikarz muzyczny Tomasz Ochota w rozmowie z Plotkiem dostrzega w tym interesujący kierunek, choć nie wszystko go przekonuje. Trenerka wokalna Anna Stokalska z kolei wskazuje na wyraźne związki utworu z aktualnymi muzycznymi trendami.
Helena Englert
Kapif

9 października Helena Englert, tworząca pod pseudonimem HELA, wydała nowy utwór. "Przez przypadek" to piąty singiel piosenkarki, który powstał podczas pracy nad zupełnie innym utworem. Inspiracją okazała się rozmowa o związkach i historiach znajomych, która niespodziewanie przerodziła się w pomysł na nową piosenkę. O tym, jak "Przez przypadek"  wypada na tle wcześniejszych singli i co mówi o artystycznym kierunku wokalistki, porozmawialiśmy z dziennikarzem muzycznym Tomaszem Ochotą oraz trenerką wokalną Anną Stokalską. 

Zobacz wideo Helena Englert utarła nosa hejterom? Maserak mówi wprost, czy jest faworytką w "Tańcu z gwiazdami"

HELA z nowym singlem "Przez przypadek". Oto, co wyróżnia piosenkę na tle poprzednich hitów

Od debiutanckiego "Pani domu" Hela konsekwentnie sprawdza różne sposoby opowiadania o relacjach. W "Milcz" postawiła na gniew i mocny emocjonalny komunikat, "Przy tobie" przyniosło hyperpopową, wakacyjną konwencję romansu, a "Wszystko na nic" opowiadało o pogodzeniu się z końcem miłości. Najnowszy singiel nie powiela bezpośrednio żadnego z tych pomysłów, ale łączy doświadczenia z poprzednich utworów. Tomasz Ochota dostrzega w tej zmianie jeden z najciekawszych aspektów nowej propozycji HELI. 

'Przez przypadek' to dla mnie jeden z ciekawszych ruchów HELI, bo pokazuje, że za jej wyrazistą, momentami wręcz przerysowaną estetyką kryje się miejsce na bardziej niejednoznaczne emocje

- zaczął w rozmowie z Plotkiem. Dziennikarz zwrócił uwagę, że na tle wcześniejszych singli nowy utwór nie jest ani powrotem do prowokacyjnej konwencji, ani kolejną odsłoną ironicznej zabawy popowymi schematami. Tym razem ważniejsze stają się wątpliwości, emocjonalny dyskomfort i próba zrozumienia sytuacji, której nie sposób sprowadzić do prostego podziału na winnych i skrzywdzonych. - Najbardziej zainteresował mnie sposób, w jaki HELA opowiada o rozpadzie relacji. Mamy tu niepewność, szukanie winy w sobie i poczucie, że może powiedziało się coś nie tak, a może od dawna było już za późno - zauważył nasz rozmówca.

W jego interpretacji utwór odchodzi od filmowego wyobrażenia rozstania, w którym można wskazać jedną decydującą scenę i bez trudu wyjaśnić, dlaczego wszystko się skończyło. Zamiast tego pojawia się doświadczenie stopniowego oddalania się od drugiej osoby, często niezauważalnego aż do momentu, w którym naprawienie relacji staje się niemożliwe.

Helena Englert pokazała nową twarz? "Romantyzowanie smutku"

Według Ochoty interesująco wypada również muzyczna strona singla. - Muzycznie nie jest to dla mnie oczywisty, klasycznie popowy singiel z refrenem, który ma załatwić wszystko. Sporo tu melorecytacji, czyli prowadzenia wokalu na granicy śpiewu i mówienia, z frazowaniem przywodzącym na myśl rap, choć nie sprowadzałbym tego utworu wprost do tego gatunku - wyjaśnił. Ten ruch doceniła też trenerka wokalna, Anna Stokalska.

Wokalnie nie ma tutaj fajerwerków i popisów. Helena stawia na melorecytację, rapowanie zwrotek i biorąc pod uwagę jej występ na tegorocznym Openerze - to bardzo dobry ruch

- stwierdziła w rozmowie z Plotkiem.

Oszczędniejsza forma nie jest tu jedynie stylistycznym eksperymentem. Według Tomasza Ochoty dobrze współgra z treścią, tworząc przestrzeń dla emocji, które nie potrzebują przesadnie dramatycznej oprawy. W centrum pozostają myśli powracające po zakończonej relacji, analizowanie dawnych rozmów i próby ustalenia, kiedy właściwie coś zaczęło się psuć.

Oszczędniejsza forma dobrze współgra z tekstem, ponieważ brzmi trochę jak myśli, które wracają nocą, kiedy człowiek odtwarza w głowie rozmowy i zastanawia się, w którym momencie coś zaczęło się psuć. Jest w tym melancholia, lekki mrok, romantyzowanie smutku, ale bez potrzeby zamieniania każdej emocji w wielki wokalny dramat

- ocenił. To właśnie atmosfera i sposób prowadzenia narracji sprawiają, że "Przez przypadek" odróżnia się od bardziej bezpośrednich propozycji HELI. 

HELA zaskakuje nowym singlem. "Muzyka intryguje mnie bardziej, niż tekst"

Choć Tomasz Ochota docenia muzyczny kierunek nowego singla, nie oznacza to, że wszystkie jego elementy uważa za równie udane. Wątpliwości budzi przede wszystkim warstwa tekstowa. Jak stwierdził dziennikarz, powtarzające się frazy skutecznie budują melancholijny nastrój, nie zawsze jednak wnoszą coś nowego do opowiadanej historii. W rezultacie to warstwa muzyczna przyciąga uwagę bardziej niż tekst, który nie wykorzystuje w pełni emocjonalnego potencjału utworu.

'Przez przypadek' pokazuje, że nie chce zamykać się w jednym artystycznym wcieleniu, ale jednocześnie przypomina, że sama atmosfera nie zawsze wystarcza, by piosenka została z nami na dłużej. Muzycznie ten utwór intryguje mnie bardziej, niż tekst potrafi mnie zaskoczyć. Powtarzane frazy budują melancholijny klimat, ale nie zawsze pogłębiają opowiadaną historię

- stwierdził. - Nie odbierałbym temu singlowi znaczenia. Traktuję go jako interesujący etap poszukiwań artystki. Tyle że na tym etapie bardziej przekonuje mnie kierunek, w którym HELA zmierza, niż efekt, który udało jej się osiągnąć w tej konkretnej piosence - podsumował. Na to samo zwróciła uwagę trenerka wokalna Anna Stokalska, podkreślając, że kierunek ten wpisuje się w aktualne trendy muzyczne. - Amplituda emocji jest raczej niewielka, natomiast wpisuje się w trend obecnej muzyki, gdzie króluje tumiwisizm, pozorne niechciejstwo. Ma to odzwierciedlenie w słowach wypowiadanych mniej wyraźnie, jakby mówionych z papierosem dezaprobaty w ustach - podsumowała.

Więcej o: