Helena Englert wzięła ostatnio udział w komediowym serialu Canal + - "Algorytm miłości" - który jest parodią programów typu bikini reality jak "Hotel Paradise" czy "Love Island". Jej bohaterka, to Dagmara, która kocha opaleniznę, doczepy, tipsy czy sztuczne rzęsy. Przygotowując się do roli, córka Jana Englerta i Beaty Ścibakówny zastanawiała się przez chwilę, nad ingerencją w swój wygląd. Z tego powodu udała się nawet do salonu medycyny estetycznej. Ostatecznie jednak stchórzyła i nie poddała się zabiegowi. W nowym wywiadzie wyjaśniła dlaczego.
Nie jest tajemnicą, co w swoim wyglądzie chciała zmienić Helena Englert. Aktorka wystraszyła się, że jednak może się oszpecić. Nie chciała ryzykować, że nie wróci już do punktu wyjścia, bo okazało się, że wszystko jest możliwe. - Był pomysł, żeby zrobić usta, Dagmara bardzo się o to prosiła, ale lekarz powiedział mi, że rozpuszczalne wypełniacze wcale nie są rozpuszczalne i że jak się dobrze to zrobi, to po roku może zejdzie. Zrezygnowałam, bo prywatnie nie jestem zwolenniczką tego typu ingerencji i nie chciałam zrobić sobie krzywdy - wyznała dla Wprost.pl i dodała, że może gdyby wykonywała zawód inny niż ten, opierający się niemal całkowicie na mimice twarzy, "zdecydowałaby się na taki krok nawet poza rolą, bo przecież wszystko jest dla ludzi". Helena jak na profesjonalną aktorkę przystało, nie chce jednak tracić naturalności, bo to mogłoby odbić się na jej kolejnych rolach. - W mojej sytuacji, jakakolwiek zmiana inna niż krótkotrwała lub odwracalna, nie wchodzi w grę - powiedziała dla Wprost.pl
Przygotowania do serialu, który dopiero premierę będzie miał 22 maja, kosztowały jednak Helenę metamorfozę. - Chodziłam na siłownię, bo wymyśliłam sobie, że Dagmara koniecznie musi mieć dużą pupę. Często buduję postaci w oparciu o ich fizis, pracuję raczej technicznie niż emocjonalnie. Pomagają mi wszystkie wizualne aspekty roli, więc - w tym przypadku - natychmiast poprosiłam o doczepy, tipsy, opaleniznę, sztuczne rzęsy - takie naddatki zupełnie zmieniają sposób poruszania się, gestykulację, a w przypadku tipsów wykonywanie najprostszych czynności, np. pisanie smsów - dodała. Przestała też czytać książki i ambitne gazety. Wieczorami oglądała tylko programy z gatunku reality show. Robiła wszystko, by jakiś czas przed zdjęciami zmienić swoje nawyki i powoli stać się kimś innym. Nawet mentalnie. - To był przyjemny miesiąc przygotowań, bo siedziałam i oglądałam programy typu reality, słuchałam Nicki Minaj i zapisywałam różowe stroje kąpielowe na Pintereście. Tu nie było dużo pracy intelektualnej, bo to po prostu nie jest taka postać - stwierdziła. Wiesz, że Helena lubi bawić się wizerunkiem na czerwonym dywanie? Jej oryginalne metamorfozy znajdziesz w galerii na górze strony.
Lewandowscy i Morrone w pierwszym rzędzie na pokazie Dolce&Gabbana. Styliści wydali werdykt
Burza po koncercie "Wianki nad Wisłą". "To jest porażka"
Niespodziewane doniesienia ze sceny na koncercie TVN. Do "Dzień dobry TVN" dołącza nowa prowadząca
Anna Bardowska zachwyciła na rodzinnej uroczystości. Patrzymy na pastelową stylizację
Córka Pilaszewskiej skończyła 32 lata. Tak dziś wygląda Nela, która poszła w ślady mamy
Ma dom na działce ROD. W łazience właściciele mogą podziwiać niebo i korony drzew
Wśród światowych elit i gości Obamy w Chicago. Omenaa Mensah zdradza kulisy wyjazdu
Lawina komentarzy pod wpisem Moore na temat Willisa. Jej słowa chwytają za serce
Występ Rodowicz podzielił widzów TVP. "Tego nie da się oglądać" vs "najlepsza"