Sprawa śmierci Roba i Michele Singer Reinerów wciąż budzi emocje. Do tragedii doszło 14 grudnia 2025 roku. Rob Reiner, znany aktor, reżyser i scenarzysta, oraz jego żona Michele Singer Reiner, fotografka, zostali znalezieni martwi w swojej rezydencji. Oboje zginęli w wyniku ran kłutych. Tego samego dnia policja zatrzymała ich syna, Nicka. Mężczyzna nie tylko mierzy się z nowym aktem oskarżenia w sprawie zabójstwa rodziców, ale także walczy o dostęp do funduszu powierniczego, który został utworzony dla niego jeszcze w 1993 roku. Wartość zgromadzonych w nim środków ma przekraczać półtora miliona dolarów. Teraz pojawiły się nowe ustalenia w sprawie.
32-latek od początku sprawy przebywa w areszcie bez możliwości zwolnienia za kaucją. Początkowo postawiono mu dwa zarzuty zabójstwa pierwszego stopnia. W sierpniu 2026 roku prokuratura przedstawiła jednak nowy akt oskarżenia, w którym pojawił się dodatkowy zarzut dotyczący szczególnych okoliczności czynu. Według śledczych Nick miał działać z premedytacją i wykorzystać moment oczekiwania w ukryciu. Reiner nie przyznaje się do winy.
Jednocześnie w sprawie pojawił się drugi, nietypowy wątek. Jak podaje "People", Nick Reiner zwrócił się do sądu o możliwość korzystania z pieniędzy znajdujących się w funduszu powierniczym założonym przez jego rodziców. Chciał przeznaczyć środki między innymi na opłacenie kosztów obrony oraz zakupy w więziennej kantynie, gdzie potrzebuje pieniędzy na podstawowe artykuły, takie jak środki higieniczne czy skarpetki. Nick uważa, że powinien otrzymać należną mu część funduszu po ukończeniu 30. roku życia. Wartość całego funduszu ma wynosić ponad półtora miliona dolarów.
Powiernicy sprzeciwili się jednak wypłacie pieniędzy. Powołali się na obowiązującą w Kalifornii tzw. "slayer statute", czyli przepisy uniemożliwiające osobie, która umyślnie pozbawiła kogoś życia, czerpania korzyści majątkowych ze śmierci swojej ofiary.
W praktyce oznacza to, że jeśli Nick Reiner zostanie uznany za winnego zabójstwa rodziców, może utracić prawo do pieniędzy pochodzących z utworzonego przez nich funduszu. Środki mogłyby wówczas trafić do pozostałych dzieci Roba i Michele Reinerów, Jake'a i Romy.
Powiernicy argumentują, że przekazanie pieniędzy Nickowi przed zakończeniem postępowania mogłoby mieć nieodwracalne skutki. Ich zdaniem sąd powinien najpierw rozstrzygnąć, czy przepisy dotyczące osób pozbawiających życia spadkodawcę mają zastosowanie również do tego funduszu.
W dokumentach sądowych prawniczka powierniczki stwierdziła: "Kalifornia nie ustanowiła żadnego wyjątku pozwalającego zabójcy wykorzystywać odziedziczone środki na pokrycie kosztów obrony karnej".
Obrona Nicka nie zgadza się jednak z takim podejściem. Prawniczka Anita P. Wu zwróciła uwagę, że jej klient nie został skazany i nadal korzysta z domniemania niewinności. "Ustawa o zabójcy wymaga rozstrzygnięcia, a nie jedynie oskarżenia. Nick jest uznawany za niewinnego i nie został za nic skazany" - przypomniała. Sam Nick również sprzeciwia się bezterminowemu wstrzymywaniu wypłaty pieniędzy. W złożonych dokumentach podkreślił, że nie wyrażał zgody na to, aby powiernik zatrzymywał należną mu część funduszu.
Ostateczne rozstrzygnięcie w kwestii pieniędzy może więc zależeć nie tylko od decyzji dotyczących samego trustu, ale również od przebiegu postępowania karnego. Na razie Nick Reiner pozostaje w areszcie, a jego sprawa zmierza ku procesowi. Kolejne posiedzenie sądu zaplanowano na 15 września 2026 roku.
Helena Englert "rozwaliła system" w "Tańcu z gwiazdami". Widzowie są zszokowani, a w komentarzach się dzieje
Drugi odcinek "Tańca z gwiazdami". Kto odpadł? [RELACJA]
W głośnym show wyśmiano Meghan Markle i księcia Harry'ego. Jeden żart przekroczył granicę
Dzieci Harry'ego i Meghan z dnia na dzień zniknęły ze szkoły. Wcześniej para weszła w konflikt
Amerykanin przyjechał do Polski, by zostać dentystą. Wyszedł wieczorem na ulicę i był w szoku
Zaskoczyło ją, że odpadła jako pierwsza z "Tańca z gwiazdami"? Wspomniała o głosach widzów
Edyta Bartosiewicz nie musi robić show. W "The Voice of Poland" pokazała, na czym polega klasa
Ciąg dalszy w sprawie matki, która zabiła troje swoich dzieci. Chodzi o ławnika, który nie zgodził się na uniewinnienie
"Gotowałam" z Kurzopkami. Już w pierwszym przepisie kłopoty nie miały końca. Drugi mnie zaskoczył