Krzyki i gwizdy na festiwalu w Koszalinie. Winne żarty Roberta Górskiego ze sceny

W Koszalinie odbył się 28. Festiwal Kabaretu. Na scenie zaprezentowali się najpopularniejsi satyrycy i kabarety. Nie zabrakło politycznych żartów i drwin. Oberwało się m.in. Jarosławowi Kaczyńskiemu. Co na to publiczność?

Za nami 28. Festiwal Kabaretu w Koszalinie. Pod ostrzałem satyryków i kabareciarzy tradycyjnie znalazły się społeczne i polityczne wydarzenia, a także sami politycy, wśród których nie zabrakło m.in. Jarosława Kaczyńskiego. Ostre żarty sypały się jak z rękawa, a publiczność entuzjastycznie na nie reagowała. Nie zabrakło jednak również słów krytyki.

Zobacz wideo Komik z kabaretu Paranienormalni przeprasza internautów

Żarty z polityków, ale nie tylko

Na festiwalu w Koszalinie jako pierwszy pojawił się na scenie Kabaret Moralnego Niepokoju. Robert Górski i Przemysław Borkowski zaczęli od żartów z artystów, którzy prowadzili samochody pod wpływem alkoholu. Bohater, w którego wcielił się Robert Górski twierdził, że "próbował łączyć picie i prowadzenie, jak Kozidrak albo stary Stuhr", nie może jednak tego robić, bo jest "zwykłym pijakiem", a wymienieni to "elita, która walczy ze swoimi demonami". Publiczność doceniła żarty głośnymi brawami. Na tym jednak Robert Górski i Przemysław Borkowski nie skończyli. Nie zabrakło bowiem kpin z Jarosława Kaczyńskiego. Robert Górski porównał prezesa PiS do Gierka.

"Ich Gierek był wyższy niż ten nasz teraz. Dwa razy, co najmniej! Ten, co jest teraz, gdyby sam sobie wlazł na barana, to byłby niższy niż tamten" - mówił na scenie.

Dalej padły słowa, że w latach 70. "też byliśmy mocarstwem i też tylko w telewizji". Publiczność była zachwycona. Słychać było głośne śmiechy, krzyki i brawa. Kabaret Moralnego Niepokoju nawiązał też do głośnej afery w "Szkle kontaktowym". "Skasowali mi Daukszewicza w telewizji... I to jeszcze nasi! Nic nie można powiedzieć, wszyscy się obrażają. (...) Kiedyś było szambo, teraz są 'Wiadomości', rozumiesz coś z tego?" - mówił odgrywany przez Roberta Górskiego bohater.

Pojawienie się Tadeusza Rydzyka wywołało gwizdy

Na scenie w Koszalinie wystąpił też kabaret Spółka z o.o., który zaprezentował "Fakty autentyczne". Tu znów widzowie mogli zobaczyć Jarosława Kaczyńskiego, tym razem w czapce, która została ukradziona z głowy dziecka przez innego członka Prawa i Sprawiedliwości. Na ekranie pojawił się też Tadeusz Rydzyk. Wtedy kabareciarze musieli przerwać swój skecz, bo reakcja widowni była gwałtowna - widzowie zaczęli głośno gwizdać, uniemożliwiając artystom kontynuowanie występu.

Jerzy Kryszak, który również był obecny na festiwalu, też wspomniał o Jarosławie Kaczyńskim. W jego skeczu padły słowa, które nawiązywały do skandalicznej wypowiedzi polityka PiS-u "Pamiętajcie o tym ryżym. To jest dziś największe zagrożenie dla Polski".

Ty jesteś rudy, będziesz goniony! Prezes jest nabuzowany jak majowy bąk w lipcu! (...) Prezes musi mieć odcisk - powiedział Kryszak na scenie.

Internauci byli zbulwersowani

Co jednak ciekawe, o ile publiczność entuzjastycznie reagowała na kolejne skecze, o tyle internauci byli bardziej krytyczni. Zbulwersowały ich zwłaszcza żarty Ewy Błachnio i Piotra Gumulca ze Spółki z o.o. z Tadeusza Rydzyka, który otrzymał od Jacka Sasina wartościowy miecz w Częstochowie. W skeczu tę sytuację porównano do popularnej gry, w której zbiera się monety.

Czy nie jest wam wstyd, że, "Fakty Autentyczne", będące właściwie parodią wiadomości, nastawiają ludzi na myślenie "Głosuj na PiS, PO lub w ogóle"? Nie opowiadam się po żadnej ze stron, bo żadna nie ma w swoim programie niczego sensownego, ale przykładacie świadomie rękę do tego, że w Polsce przez najbliższe cztery lat znowu nic się nie zmieni.
Uwielbiam "Fakty Autentyczne", ale te żarty dzisiaj to była przesada
Żenada. Jak można w ten sposób wypowiadać się o politykach, księżach? - komentowali oburzeni internauci.
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.