Julia Faustyna uderza w Fię Johansson. Polka grzmi: To jeszcze nie koniec

To nie koniec rewelacji od Julii Faustyny. Polka zarzuca mentorce, która wspierała ją przez cały czas, szantaż i próbę wybicia się na niej. 21-latka mówi, że perska jasnowidzka zabrała jej paszport i nie pozwala wracać do kraju.

Nazwisko Julii Faustyny od kilku miesięcy nie schodzi z nagłówków portali na całym świecie. 21-letnia Polka na początku roku ogłosiła, że może być zaginioną w 2007 roku Madeleine McCann. Na poparcie tego twierdzenia założyła konto na Instagramie, gdzie publikowała zdjęcia, na których porównywała się do zaginionej Brytyjki. Wiele osób zainteresowało się sprawą i śledziło poczynania dziewczyny. Jednak, kiedy kolejne dowody zaprzeczały tezie 21-latki, ludzie zaczęli wątpić w jej słowa. Julia mogła od początku liczyć na wsparcie prywatnej detektywki, jasnowidzki dr Fii Johansson. Kobieta odwiedziła 21-latkę w Polsce, a kiedy ta zaczęła dostawać pogróżki, zabrała ją do Stanów Zjednoczonych. Wyglądało na to, że się zaprzyjaźniły. Ich relacja jednak zakończyła się w atmosferze skandalu.

Zobacz wideo Najgłośniejsze zaginięcia w Polsce. Nie wszystkie zostały wyjaśnione, nie wszystkich sprawców ukarano

Julia Faustyna uderza w Fię Johansson

Dr Fia Johansson mocno zaangażowała się w sprawę Julii Faustyny. Na Instagramie, gdzie obserwuje ją prawie dziesięć milionów użytkowników, publikowała prywatne nagrania z Polką, a także informowała o szczegółach sprawy. Prywatna detektywka udzielała licznych wywiadów, jak również towarzyszyła Julii Faustynie w amerykańskim programie "Dr Phil". Na początku kwietnia okazało się, że 21-latka nie jest zaginioną Madeleine McCann. Dr Fia Johansson mówiła wtedy: "Mówiłam jej, że musi już przestać nakręcać się na to, że jest Madeleine McCann. Musi zaakceptować wynik testu i żyć dalej". Medium zapowiedziała, że za kilka dni dziewczyna ma wrócić do Polski i ma zamiar pozostać z nią w kontakcie. Julia Faustyna ma jednak inne zdanie na ten temat. 6 kwietnia w obszernym poście na Facebooku zaatakowała perską detektywkę, która przypomnijmy, stała się prawną opiekunką Polki

Zmusiła mnie do podpisania dokumentów, których nie rozumiałam (angielski język prawniczy), i to niejednokrotnie. Zabrała mi paszport i dowód osobisty, nie pozwoliła mi wrócić do Polski. To był powód, dla którego zadzwoniłam na policję w USA - pisze Julia.

Julia Faustyna mówi, że dr Fia Johansson chciała się wybić na jej historii

W dalszej części posta czytamy, że jasnowidzka wprowadziła pewne zasady, kiedy Julia przebywała w jej domu w Stanach. Nie mogła sama wychodzić z domu, doktorka znała jej hasła i kontrolowała treści publikowane na jej profilu. Nie chciała też udostępnić 21-latce wyników testu DNA. Julia Faustyna faktycznie wątpiła w prawdziwość przeprowadzonych badań. Czyżby faktycznie miała ku temu powody? 

Fia zmusiła mnie do opowiedzenia na wideo, jak się czuję po zapoznaniu się z wynikami badań DNA. Prawda jest taka, że Fia nie chciała mi pokazać wyników. Zrobiliśmy test DNA na pochodzenie, kilka godzin później Fia przesłała mi wyniki, ale z innej platformy. Dowiedziałam się, jaką mam grupę krwi. I nie pasuje ona do grupy krwi moich rodziców. Moja rodzina od strony mamy wielokrotnie mówiła, kiedy ja byłam młodsza, że mamy korzenie w Niemczech i Holandii. Więc teraz nic nie rozumiem. Fia powiedziała, że jestem Polką z rosyjskimi i litewskimi korzeniami, podczas gdy rodzice powtarzali mi, że mam niemieckie i holenderskie korzenie. Więc jaka jest prawda?

Polka dodała, że jest już bezpieczna w kraju. Twierdzi jednak, że była mentorka wciąż jej grozi. Bojowo nastawiona Julia nie zamierza dać się szantażować i wypowiada wojnę jasnowidzce. Julia Faustyna przekonuje, że nigdy nie podawała się za Madeleine McCann, tylko dopuszczała możliwość, że może nią być. Na koniec zapowiedziała, że "to wciąż nie koniec" i "jeszcze o niej usłyszymy". W ostatnich dniach dużo mówi się o tym, że dziewczyna ma ogromne parcie na szkło. Chciała zostać piosenkarką i kimś znanym. Jej rodzina wyznała, że Julia zmaga się z chorobą psychiczną.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.