Joanna Moro o wokalnych wpadkach. "Jestem artystką". Porównała się do Kory

Joanna Moro nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa, jeśli chodzi o próby wokalne. Aktorka zaklina rzeczywistość i nie uważa, że fałszowanie na scenie można nazwać wpadką.

O tym, że Joanna Moro nie do końca radzi sobie ze śpiewaniem, pierwszy raz przekonaliśmy się w 2013 roku. Aktorka, która wcieliła się w serialu TVP w Annę German, wykonała utwór "Człowieczy los" na festiwalu w Opolu. Moro nie udźwignęła jednak repertuaru legendarnej artystki, a za fałsz na opolskiej scenie spotkała ją ogromna krytyka. Niezrażona aktorka podobną wtopę zaliczyła podczas Wakacyjnej Trasy Dwójki w ubiegłym roku, a w te wakacje znów była krytykowana za brak umiejętności wokalnych podczas jednego z letnich koncertów TVP. Sama zainteresowana negatywne opinie na temat jej śpiewu uważa za niesprawiedliwe.

Zobacz wideo Joanna Moro twierdzi, że każdego stać na wakacje

Joanna Moro nie zamierza kończyć ze śpiewaniem

O nieudane występy zagadnął Joannę Moro dziennikarz "Super Expressu". Aktorka tłumaczyła się, że jest aktorką, a nie piosenkarką, a o występ w Opolu została poproszona.

Nie uważam, że to były wpadki. (...) Wyszłam pierwszy raz na scenę (...), powiedzieli mi, że mam iść wystąpić, zestresowałam się, upadłam przedtem na scenie. Nie jestem piosenkarką, więc nie wiem, czego ode mnie się wymaga - tłumaczyła się.

Moro jest zdania, że wpadkę zaliczyły media, zarzucając jej, że zmasakrowała Annę German.

To jest przykre. Nie zabiłam jej, nie zrobiłam nic złego - powiedziała.

Dziennikarz tabloidu przypomniał aktorce, że występ w Opolu nie był jedynym, gdy można było usłyszeć, jak fałszuje. Podczas koncertu Wakacyjnej Trasy Dwójki w 2021 roku Moro zaśpiewała utwór "La Plage De Saint Tropez" Army of Lovers, pod który w wersji na żywo podłożono playback, a w powtórce puszczono już jej prawdziwy głos. Aktorka twierdzi jednak, że nie wie, jak to się stało.

Widziałam koncert, powtórkę i było bardzo ładnie. To, że technicznie podczas jakiejś powtórki był puszczony głos w ogóle nie wiadomo skąd, to nie wiem. Bo ja na koncercie wystąpiłam, proszę zapytać ludzi, wszystko było zgodnie z planem - tłumaczy.

Joanna Moro czuje się skrzywdzona zarzutami i uważa, że ludzie oskarżają ją o coś, co się nie wydarzyło. Zaznaczyła jednak, że niepowodzenia nie zniechęcą jej przed kolejnymi wokalnymi próbami na telewizyjnej scenie. Moro twierdzi, że ma do przekazania więcej niż umiejętności wokalne.

Dużej rzeszy ludzi przekazuję, tak jak na przykład Kora, którą podziwiam i kocham, emocje, swój stan, prawdę. Ja jestem artystką (...). Nie jestem piosenkarką, która występuje codziennie w musicalu - dodała.

Moro podkreśliła również, że cały czas szkoli warsztat i jest jej przykro, że mimo iż na większości koncertów śpiewanie idzie jej dobrze, ludzie skupiają się na tych występach, podczas których powinęła się jej noga.

Nikt nie ma zamiaru zniechęcać Joanny Moro do rozwijania umiejętności. Widzowie TVP mają jednak problem z tym, że aktorka, której wokal pozostawia nadal sporo do życzenia, występuje w programach opłacanych z publicznych pieniędzy.

Więcej zdjęć z występów Joanny Moro i Kory znajdziecie w galerii na górze strony.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.