Aleksander Kwaśniewski chciał miło spędzić wolny czas, więc wybrał się do kina na seans filmowy. Postawił na polską produkcję i poszedł na "Gierka". Jak się szybko okazało, nie był to dobry wybór. Polityk nie gryzł się w język, kiedy w jednym z wywiadów zrecenzował film. Padły mocne słowa krytyki.
Produkcja z udziałem Miśka Koterskiego, który wcielał się w rolę I sekretarza Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej w latach 1970-1980, od początku budziła spore kontrowersje. Po premierze filmowej w Internecie rozgorzała dyskusja na temat filmu. Głos w tej sprawie zabrał także Aleksander Kwaśniewski, który opowiedział o produkcji z perspektywy człowieka, który żył w tamtych czasach i zaczynał wówczas karierę polityczną. W jednym z wywiadów stwierdził wprost:
Tego, co pokazywali, po prostu nie było! Choćby liderzy polityczni - można ich krytykować, oceniać, jak się chce, ale to nie byli durnie.
Były prezydent nie mógł wysiedzieć na fotelu kinowym do końca seansu przez, jego zdaniem, złą fabułę i zafałszowanie historii. Dodał, że żył w tamtych czasach, a obraz, który zobaczył, nie był zgodny z prawdą historyczną.
To absolutny chłam. (...) Po prostu zły film, nieadekwatny do epoki historycznej, którą miał przedstawiać. Przecież ja te czasy znam. Po prostu czułem ból, jak to oglądałem - podkreślił.
Co myślicie o słowach Aleksandra Kwaśniewskiego? Podzielacie zdanie polityka?