Wystarczyły dwa słowa i Lewandowska wywołała armagedon w komentarzach. Musiała się gęsto tłumaczyć

Anna Lewandowska zareagowała na jeden z komentarzy na swoim instagramowym profilu, wywołując ogromne emocje. Szybko okazało się jednak, że doszło do nieporozumienia.
Wystarczyły dwa słowa i Lewandowska wywołała armagedon w komentarzach
KAPIF/instagram.com/transfery_pilkarskie_news

W niedzielę, 17 maja, Robert Lewandowski zagrał swój ostatni mecz w barwach FC Barcelony. "Po czterech latach pełnych wyzwań i ciężkiej pracy nadszedł czas, aby iść dalej. Odchodzę z poczuciem, że misja jest ukończona. Cztery sezony, trzy mistrzostwa. Nigdy nie zapomnę miłości, którą otrzymałem od fanów od moich pierwszych dni. Katalonia to moje miejsce na ziemi" - poinformował wcześniej w mediach społecznościowych. Teraz jego fani z niecierpliwością oczekują wieści na temat jego transferu do innej drużyny. Wtem Anna Lewandowska podgrzała emocje wokół tego tematu. Wystarczyły dwa słowa.

Zobacz wideo Bieda to stan umysłu? Czerwik zabrał głos

Ten wpis Anny Lewandowskiej wywołał lawinę komentarzy. Tego się nie spodziewała

Choć od ostatniego meczu Roberta Lewandowskiego już trochę minęło, dalej nie wiadomo, do której drużyny dołączy sportowiec. Mogłoby się więc wydawać, że jego żona, Anna Lewandowska, nagle uchyliła rąbka tajemnicy, odpowiadając na jeden z komentarzy na swoim profilu. "Pani Aniu, jest szansa na Turcję? Pozdrawiam serdecznie" - czytamy.

"Będzie Turcja" - odpisała krótko trenerka.

Wpis Anny Lewandowskiej wywołał nieoczekiwane emocje i lawinę komentarzy. Fani byli przekonani bowiem, że żona Lewandowskiego pisze o jego transferze. Zaczęli więc typować, do której drużyny dołączy sportowiec - stawiali na Fenerbahçe i Beskitasu. "Witaj w Turcji, będziemy wielką rodziną, największym Fenerbahçe", "Turcja czeka na ciebie", "Cześć Anna. Chcę was ostrzec, że fani Fenerbahçe są najbardziej prymitywnymi fanami na świecie. Oni będą przeklinać was, waszego małżonka i wasze dzieci za najmniejszą błąd. Proszę, pomyślcie dobrze, jeśli potrzebujecie odniesienia", "Chodźcie do Fenerbahçe" - pisali.

Anna Lewandowska zaczęła się tłumaczyć

Być może ta informacja zmartwi wielu fanów Lewandowskich, ale wygląda na to, że wpis trenerki nie ma nic wspólnego z przyszłym transferem jej męża. Anna Lewandowska wyjaśniła bowiem nieporozumienie na InstaStories. "Spokojnie kochani, tym razem chodziło tylko o mój obóz Camp by Ann w Turcji w hotelu Regnum w październiku (zapisy już wkrótce). Ale przyznaję, internet działa szybciej niż plotki transferowe" - napisała. Żałujecie, że nie zobaczycie Lewandowskiego w tureckim klubie? Dajcie znać, głosując w sondzie na dole strony. 

Więcej o: