Najpierw stracił żonę, później zachorował na raka języka. "Guz tak się rozrósł, że operacja nie była możliwa"

Stanley Tucci od lat zachwyca widzów rolami w największych hollywoodzkich produkcjach. Niewiele osób wie jednak, że za jego ekranowym sukcesem kryje się niezwykle trudna historia. Aktor musiał zmierzyć się nie tylko z bolesną stratą ukochanej żony, ale także z własną walką o zdrowie po diagnozie nowotworu.
Najpierw stracił żonę, później sam zachorował. Poruszająca historia Stanleya Tucciego
fot. YouTube/@Vogue

Stanley Tucci, którego widzowie pokochali między innymi za rolę Nigela w filmie "Diabeł ubiera się u Prady", przez lata budował pozycję jednego z najbardziej cenionych aktorów Hollywood. Choć jego zawodowa kariera rozwijała się znakomicie, życie prywatne nie szczędziło mu bolesnych doświadczeń. W 2009 roku gwiazdor pożegnał swoją pierwszą żonę Kathryn Spath, która przez kilka lat zmagała się z nowotworem piersi. Jej śmierć była dla niego ogromnym ciosem, z którym nigdy w pełni się nie pogodził. Po latach udało mu się odnaleźć szczęście u boku Felicity Blunt, jednak los przygotował dla niego kolejne trudne wyzwanie.

Zobacz wideo Czy zbiórka Łatwoganga pójdzie na najlepszy z możliwych celów?

Stanley Tucci stracił żonę. Później sam zmagał się z nowotworem

W 2017 roku lekarze wykryli u aktora nowotwór u podstawy języka. Choroba była na tyle zaawansowana, że przeprowadzenie operacji nie wchodziło w grę. "Guz tak się rozrósł, że operacja nie była możliwa, ponieważ wiązałaby się z usunięciem dużej części języka, przez co nigdy już nie mógłbym normalnie jeść ani mówić" - wyznał. Jedynym rozwiązaniem okazała się intensywna radioterapia połączona z chemioterapią. Leczenie bardzo mocno odbiło się na jego organizmie.

Aktor znacząco schudł i przez wiele miesięcy nie był w stanie samodzielnie przyjmować posiłków. "Nie mogłem jeść. Byłem karmiony przez sondę przez sześć miesięcy. Wszystko smakowało, jak wiadomo co i pachniało, jak wiadomo co. To trwało całe miesiące, zanim znów mogłem jeść normalnie i jedzenie odzyskało swój smak" - wspominał.

Stanley Tucci miał raka języka. Tego obawiał się najbardziej

Choć rokowania były obiecujące, Stanley Tucci nie ukrywał, że diagnoza wywołała w nim ogromny strach. Szczególnie przerażała go wizja utraty możliwości cieszenia się jedzeniem, które od lat stanowiło jedną z jego największych pasji. "Bardzo się bałem, że stracę, może nawet na zawsze, jedną z najważniejszych rzeczy w życiu - zdolność smakowania i cieszenia się jedzeniem" - podkreślał. Dziś aktor pozostaje w remisji i nie zwalnia tempa zawodowego, choć skutki leczenia odczuwa do dziś. Jednym z nich okazały się problemy z tarczycą, które pojawiły się kilka lat po zakończeniu terapii. Mimo zdrowotnych komplikacji gwiazdor nadal aktywnie pracuje na planach filmowych.

Więcej o: