"Ninja Warrior Polska". Kto wygrał ósmą edycję programu? Tyle zgarnął zwycięzca

Ósmy sezon "Ninja Warrior Polska" już za nami. W wielkim finale wystartowali najlepsi zawodnicy. Komu udało się zdobyć pieniądze i tytuł mistrza?

Od września widzowie z zaciekawieniem śledzili ósmą edycję "Ninja Warrior Polska". Program emitowanym jest na antenie Polsatu. Głównym założeniem show jest sportowa rywalizacja. We wtorek 17 października fani mogli obejrzeć długo wyczekiwany finału show. Do wielkiego finału zakwalifikowało się 24 najlepszych uczestników. Trzeba przyznać, że miniony sezon zaserwował widzom wiele niespodzianek. W finale zabrakło faworytów, m.in. Pawła Murawskiego, Jana Tatarowicza czy Igora Fojcika. Mimo to na brak emocji i zaskoczeń nie można było narzekać. Zobaczcie, komu udało się sięgnąć po wygraną.

Zobacz wideo Joanna Jędrzejczyk o freak fightach. Co za historia o Najmanie!

"Ninja Warrior Polska". To on został zwycięzcą ósmej edycji 

W finale ósmej edycji "Ninja Warrior Polska" zawodnicy mieli nie lada orzech do zgryzienia. Najlepsi z najlepszych musieli zmierzyć się z trzema etapami gry. Pierwszy i drugi zawierał limit czasowy. Trzeci był nielimitowany, jednak wydawał się być ekstremalnie trudnym. Uczestnicy, którzy pokonali wszystkie przeszkody, stanęli pod tzw. górą Midoriyama i walczyli o główną wygraną w wysokości 200 tysięcy złotych oraz statuetkę shurikena. Z kolei zawodnik, który dotarł najdalej, lecz nie udało mu się zdobyć szczytu, otrzymał 30 tysięcy złotych oraz tytuł Last Warrior Standing. Po emocjonujących rozgrywkach zwycięzcą ósmej edycji programu "Ninja Warrior Polska" został Damian Drzewiecki. Mężczyzna nie zdobył góry. W związku z tym otrzymał drugi typ nagrody. Z kolei najlepszą wśród kobiet okazała się być Katarzyna Jonaczyk. Zawodniczka uzyskała tytuł Last Women Standing.

"Ninja Warrior Polska". Zwycięzca o przygotowaniach do programu. "Naprawdę działo się dużo"

Damian Drzewiecki był podekscytowany wygraną. W rozmowie z serwisem sport.interia.pl mężczyzna wypowiedział się na temat tego, jaki zrobił postęp. Wyznał, że wymagało to od niego wielu ciężkich treningów i masy poświęceń - Zdecydowanie te przygotowania różniły się od poprzednich. Na pewno przez poświęcony czas. Tak zadbałem i rozplanowałem cały grafik, że poświęcałem masę czasu na treningi. Były to nieraz nawet dwie sesje dziennie, na przykład wspinaczka rano, a bieganie wieczorem. Do tego jeszcze treningi przeszkodowe, treningi chwytu na siłowni. Także naprawdę działo się dużo. Nigdy wcześniej tak się nie przygotowywałem do udziału w tym programie, ale jak widać, opłaciło się - stwierdził.

 
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.