W 558. odcinku "Milionerów" w fotelu naprzeciwko Huberta Urbańskiego zasiadła pani Monika Zega. Absolwentka dwóch kierunków: ochrony środowiska i rachunkowości. Z zawodu jest księgową, pracującą w nadleśnictwie. Emocjonująca gra o milion złotych przebiegała całkiem sprawnie. Pani Monika szybko i zdecydowanie odpowiadała. Problem pojawił się przy botanicznym pytaniu.
Uczestniczka otrzymała pytanie, do jakiej rodziny roślin należą bambusy. Miała do wyboru cztery opcje:
Pani Monika na początku wyznała, że pasjonuje się ogrodnictwem. Od razu powiedziała, że odrzuca odpowiedź A i C. Kobieta długo analizowała pozostałe możliwości. Po chwili zdecydowała się na wykorzystanie koła ratunkowego pół na pół. Po odrzuceniu dwóch błędnych odpowiedzi do wyboru zostało jej już tylko A i B. Uczestniczka bez wahania zdecydowała się na zaznaczenie odpowiedzi B, która okazała się poprawna. Pani Monika zyskała pięć tysięcy złotych i mogła kontynuować grę o milion złotych.
W 546. odcinku "Milionerów" uczestnik popisał się dużą wiedzą, wykorzystując pierwsze koło ratunkowe dopiero przy pytaniu za 40 tysięcy złotych.
W 545. odcinku "Milionerów" absolwentka romanistyki zrezygnowała z odpowiedzi na pytanie tuż przed gwarantowaną sumą 40 tysięcy złotych. Kobieta nie miała pojęcia, czym są fioki i nie chciała ryzykować.
Kolejny odcinek "Milionerów" już 24 listopada o godzinie 20:55 na antenie TVN.
Ojcem Aleksandry Grabowskiej jest znany aktor. I nie chodzi tu o Andrzeja
Niecodzienne dekoracje u Kurzopków na Wielkanoc. Pomysł z serwetkami przyciąga uwagę
Rzeźniczak odpowiedział na skandaliczne słowa hejterki. "Nie da się zapomnieć, gdy dziecko..."
Przeczytał o sobie: Biedny Pela z dzieciakami w kuchni. Zobaczcie, jak na to zareagował
Ksiądz żartuje z zachowania Polaków. Poszło o święcenie koszyków. "Pobłogosław te..."
Jacht, ocean i czułe gesty. Tam Kaczorowska i Rogacewicz spędzają Wielkanoc
Damięcka z wymownymi grafikami na Wielkanoc. "Brakuje mi słów"
Lasocki i Rieker mają najwygodniejsze sandały na świecie. Stopa w nich oddycha i odpoczywa
Gienek z Plutycz żali się na wysokość emerytury. "I co za 42 lata roboty dostałem?"