"Ślub od pierwszego wejrzenia". Agnieszka opowiedziała o porodzie. "Nie żałuję tego, że Wojtka nie było"

Agnieszka Łyczakowska i Wojtek Janik, znani z programu "Ślub od pierwszego wejrzenia", niedawno zostali rodzicami. Młoda mama podzieliła się szczegółami z dnia porodu.
Agnieszka Łyczakowska
Instagram - Agnieszka Łyczakowska

Więcej ciekawostek z życia gwiazd znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Agnieszka Łyczakowska-Janik i Wojtek Janik są żywym dowodem na to, że prawdziwą miłość można znaleźć w programie telewizyjnym. Małżeństwo zaaranżowane przez ekspertów pracujących nad show "Ślub od pierwszego wejrzenia" przetrwało, a uczucia między nimi były na tyle silne, że postanowili założyć rodzinę. Droga do rodzicielstwa była wyboista. Para przeżyła razem cztery poronienia. W tym roku na świat przyszło ich dziecko. Jak przebiegał poród?

Zobacz wideo Oliwia i Łukasz ze "Ślubu od pierwszego wejrzenia" pokazują synka

"Ślub od pierwszego wejrzenia". Agnieszka o porodzie: Myślałam, że nie dam rady

Pierwszy raz od porodu Agnieszka nagrała vloga. Razem z mężem od dłuższego czasu prowadzą kanał na YouTubie. Przed kamerą świeżo upieczona mama powiedziała, jak wygląda teraz jej życie. Okazuje się, że dziecko pochłania właściwie cały jej czas.

Życie się obraca o 180 stopni. Ale to jest coś najpiękniejszego, co mogło nas spotkać - zapewniła.

Opowiedziała, jak wyglądały ostatnie chwile przed wyjazdem do szpitala:

Wojtek był w pracy, poszłam do łazienki, okazało się, że odchodzą mi wody.

Agnieszka była wtedy z rodzicami. Wiedząc, że poród już nadchodzi, uczestniczka zachowała spokój. Postanowiła - przed wyjściem z domu - spokojnie zjeść zupę.

Wiedziałam, że to jest pewnie mój ostatni posiłek przed porodem - wyjaśniła.

Czekając na partnera, Agnieszka przygotowywała się do porodu.

Jeszcze sobie zrobiłam lewatywę, sama. Wzięłam sobie prysznic. Szykowałam się i napisałam SMS do mojej pani doktor, że odeszły mi wody.

Agnieszka długo miała wrażenie, że to jeszcze nie ten dzień. Miała przeczucie, że ze szpitala wróci sama. Nie zadzwoniła nawet po swoją doulę, ale na szczęście spotkała ją na miejscu. Chociaż zaczynało się spokojnie, to poród był długi i wyczerpujący.

Nie żałuję tego, ze Wojtka nie było. Cudownie było mieć przy sobie taką doulę - zapewniła młoda mama.

Całe doświadczenie było bardzo trudne.

Rodziłam na stojąco, siedząco, na klęczkach, kucająco, na piłce, oparta o łóżko. Próbowałam wszystkiego i myślałam, że nie dam rady - stwierdziła.

Łącznie poród trwał 15 godzin, a po nim Agnieszka zaliczyła jeszcze nieprzespane noce w szpitalu. Mimo to zapewniła, że chce mieć kolejne dziecko.

Więcej o: