Katarzyna Grochola w 2001 roku opublikowała powieść "Nigdy w życiu", która szybko stała się hitem (sprzedała się w nakładzie 750 tysięcy egzemplarzy). Historia o Judycie, która z dnia na dzień została porzucona przez męża i musi odnaleźć się w roli samodzielnej matki oraz singielki, została zekranizowana przez Ryszarda Zatorskiego w 2004 roku. Widzowie pokochali produkcję za świetnie napisane postaci, dialogi, malownicze widoki, piękną i nastrojową muzykę oraz wyśmienitą grę aktorską (w obsadzie m.in. Danuta Stenka, Jan Frycz, Artur Żmijewski, Krzysztof Kowalewski, Marta Lipińska, Joanna Brodzik, Joanna Jabłczyńska). Mimo że powieść i film liczą sobie już dwie dekady, nadal pozostają żywe w popkulturze, a Polki i Polacy wspominają je z nostalgią.
Nic więc dziwnego, że Katarzyna Grochola po ponad 20 latach postanowiła powrócić do swojej bohaterki i napisała kontynuację przygód Judyty i jej córki Tosi. Powieść "Właśnie że tak! Nigdy w życiu! 20 lat później" ukazała się w marcu 2026 roku. Jakiś czas temu do mediów trafiła informacja, że ruszyły zdjęcia do ekranizacji powieści. Na razie o samym filmie niewiele wiadomo - tajemnicą pozostaje nie tylko tytuł filmu, lecz także jego pełna obsada (wiadomo tylko, że w rolę Tosi ma wcielać się inna aktorka) oraz to, kto odpowiada za reżyserię i scenariusz. Dlaczego? Grochola nie wyjaśnia tego wprost. - Postanowiłyśmy na razie jeszcze nie ujawniać szczegółów filmu, obsady filmu i różnych rzeczy związanych z filmem - powiedziała w rozmowie z "Super Expressem".
Ponieważ jednak przesłuchałam powieść (audiobook czyta Danuta Stenka i słucha się jej wybornie), postanowiłam podzielić się z wami moimi przemyśleniami, jak może wyglądać scenariusz filmowy i o czym może opowiadać produkcja. Jeśli nie zapoznaliście się więc z "Właśnie że tak! Nigdy w życiu! 20 lat później", lepiej odłóżcie ten felieton na później, bo pojawiają się tu spojlery z książki.
W bazie filmpolski.pl nadal nie ma informacji o najnowszej produkcji ze Stenką (to ona wcieli się znów w Judytę, a o angażu aktorki do filmu powiedziała sama Grochola), nie wiadomo więc, jaki jest tytuł ekranizacji książki Grocholi. Na potrzeby tego artykułu przyjmijmy, że będzie tożsamy z tytułem powieści "Właśnie że tak! Nigdy w życiu! 20 lat później". Optymistycznie zakładam też, że scenariusz produkcji będzie niemal wierną adaptacją utworu literackiego (nie jest to takie oczywiste, często scenarzyści drastycznie odbiegają od oryginałów, czego dowodem jest chociażby "Wiedźmin" Netfliksa, "Akademia pana Kleksa" Maciej Kawulskiego i "Wojna światów", którą wyreżyserował w 2025 roku Rich Lee).
Czego możemy więc spodziewać się po filmie, jeśli scenarzyści pozostaną wierni powieści Grocholi? Przede wszystkim prawdopodobnie pojawią się dwa główne wątki. Pierwszym będzie obecne życie Judyty, drugim miłosne (i nie tylko?) perypetie jej dorosłej już córki Tosi. Z książki dowiadujemy się, że Judyta musiała się przebranżowić. Nie odpisuje już na listy z redakcji, bo papierowe czasopisma się zamykają, a ludzie nie potrzebują już porad redakcji - informacji szukają w wyszukiwarkach internetowych. Judyta otwiera więc biuro matrymonialne, bo wierzy, że ludziom potrzeba czegoś więcej niż kolejnych aplikacji randkowych. Śledzimy losy jej klientów, którzy podobnie jak ona przed laty zostali porzuceni albo nie mogą znaleźć odpowiedniego partnera.
Ponadto Judyta nadal jest szczęśliwa u boku Adama, z którym mieszka w wybudowanym po rozwodzie domu na wsi. W pewnym momencie w Judycie odżywają jednak dawne traumy i obawia się, że ukochany może ją zdradzać, jak przed laty mąż. Wszystko dlatego, że przypadkiem odczytuje SMS-a, którego Adam dostał od tajemniczej kobiety. Stereotypowo, jak dzieje się w tego typu powieściach obyczajowych, wszystko okazuje się pomyłką, którą zakończyłaby szczera rozmowa (bohaterka nie uczy się więc na swoich błędach). W tym wypadku okazuje się, że Adam korespondował ze swoją lekarką, która zapraszała go na badania. Ponadto Judyta przepracowuje śmierć ojca (we wszystkich ekranizacjach wcielał się w niego Krzysztof Kowalewski, który zmarł w 2021 roku), a także w roli babci.
Ważnym wątkiem powieści są też losy dorosłej już Tosi. Tu Grochola, być może zainspirowaną "Granicą" Zofii Nałkowskiej, porusza problem tego, jak dzieci powtarzają błędy i schematy zachowań rodziców. Tosia rozstaje się ze zdradzającym ją partnerem Wacławem, z którym doczekała się trójki dzieci - najstarszy Jasiek aktualnie jest maturzystą, Julka ma 14 lat, a najmłodsza, rezolutna Wanda, ma pięć lat. Tosia, podobnie jak jej matka przed laty, wyprowadza się z domu i remontuje oraz urządza mieszkanie w stanie deweloperskim (trudno nie oprzeć się wrażeniu, że wątek Tosi wpadającej w wir remontu nie jest inspirowany zawodowymi działaniami córki Grocholi, Doroty Szelągowskiej, która ma na koncie kilka programów telewizyjnych na temat urządzania wnętrz, a na Instagramie chwali się, jak urządza swoje kolejne mieszkania i domy). Tosia, podobnie jak wcześniej Judyta, szuka środków, by móc remontować mieszkanie - zawodowo jest tłumaczką, otwiera też własną cukiernię, a część środków dostaje od matki i babci (w końcu pojawia się zgoda na sprzedanie obrazu Malczewskiego, którego Judyta przed laty nie mogła sprzedać, by móc wykończyć dom).
Podobieństwa między Tosią a Judytą są widoczne również na poziomie wątku miłosnego. Córka Judyty zakochuje się w przystojnym budowlańcu Romanie, który ostatecznie okazuje się biznesmenem Rafałem (przypomnijmy, że Adam w "Nigdy życiu" również okazał się korespondującym z Judytą "Niebieskim"). W przeciwieństwie do matki Tosia nie robi jednak afery i nie musi gnać w ulewie, gdy zdaje sobie sprawę z własnego błędu, by odzyskiwać ukochanego. Załatwia z nim sprawę tak, jak powinno się to robić - szczerą rozmową.
No cóż. Córki powtarzają los swoich matek. Mój nie jest taki zły, więc o Tosię też się przestałam martwić
- czytamy w powieści Grocholi.
Tosia, podobnie jak matka, szybko też uporała się z rozstaniem z wieloletnim partnerem i pokazuje mu, że potrafi bez niego żyć. Wacław zachowuje się jednak analogicznie do Tomasza. "Obrzuca spojrzeniem salon z kredensikiem, który nigdy nie wyglądał tak dobrze, i duka: - Aaa, ooo, już? Zrobiłaś??? Kiedy? To? Ooo... Wygląda dokładnie tak samo jak Eksio, który kiedyś przyjechał do naszego domu. Miał taką samą głupią minę" - pojawia się na kartach powieści.
Wydaje mi się, że te wątki mogą zostać w filmie pokazane. Perypetie miłosne bohaterów są zawsze chwytliwe. Ponadto pojawia się tu charakterystyczne dla komedii romantycznych intrygi - które choć stereotypowe, nadal dobrze się sprzedają. Sam wątek relacji matki i córki też jest tu ciekawy. Pokazuje różnice pokoleniowe i to, jak matka i córka się docierają.
Mam jednak nadzieję, że twórcy filmu zrezygnują z jednej sceny, która została uwieczniona na kartach powieści. Chodzi o moment, w którym Tosia i Judyta odbywają szczerą rozmowę. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że czynią to dopiero pod wpływem alkoholu. Fragment ten utrwala więc szkodliwy wzorzec, wedle którego osobiste i trudne tematy łatwiej poruszyć pod wpływem procentów.
Tak oto w późnym wieku dowiedziałam się, że należy szukać porozumienia z córką, uprzednio upiwszy ją, a następnie siebie. Zresztą kolejność jest bez znaczenia. Znaczenie ma ilość alkoholu przypadająca na jedno siedzenie w samochodzie. Na jedno zajęte siedzenie w samochodzie. Na jedno siedzenie w samochodzie zajęte przez matkę i na drugie siedzenie w samochodzie zajęte przez córkę. Najlepiej jej córkę, a nie jakąś obcą. Z własną, właśniutką córeczką, czemu nie?
- pisze Grochola we "Właśnie że tak! Nigdy w życiu! 20 lat później". Ten fragment, jak się domyślam, miał być zabawny. Zamiast tego zepsuł mi lekturę i wywołał ciary żenady.
Jan Frycz, który w "Nigdy w życiu" wcielał się w Tomasza vel Eksia, zmarł 15 sierpnia, zanim zdążył wejść na plan nowego filmu Grocholi. Pisarka w jednym z komentarzy na Instagramie wygadała się, że nie ma zamiaru szukać zastępstwa za Frycza i nikt go nie zastąpi. Co więc z wątkiem Eksia? Wygląda na to, że zostanie wycięty. W powieści Eksio pojawia się tylko w jednej scenie, w której rzuca swój ulubiony tekst: "Tylko nie dramatyzuj, Judyta!". Scena z jego udziałem jest jednak ważna, bo pokazuje, jak po latach Eksio podchodzi do sprawy zdrady oraz rozstania i dostrzega, jak trudno być samodzielną matką.
"Nie dramatyzuj, Tosia! Trzeba z tym zrobić porządek! Nikt nie ma prawa zostawiać kobiety z trójką dzieci! Nikt! Ja mu pokażę! Ja z nim już sobie porozmawiam! Zdradliwy głupi s********n, a...". Oczy chyba mam jak spodki, bo naprawdę tego się nie spodziewałam! Mój były mąż, który był uprzejmy zostawić mnie dla młodszej kobiety, jest przeciwny rozstaniom??? Chyba zobaczył niebotyczne zdumienie na mojej twarzy, bo zerka na mnie surowo i kończy: - A ty, ty... ty nie byłaś moją córką!
- czytamy w powieści. Czy produkcja pominie ten wątek całkowicie? Szczerze wątpię. Znamienne słowa Eksia mogą pojawić się w formie maila, rozmowy telefonicznej, może zostaną wplecione w rozmowę innych bohaterów w formie mowy zależnej. Warto wszak pokazać, jak bohaterowie ewoluowali i jak zmienia się odbiór analogicznej sytuacji, gdy w grę wchodzi cierpienie własnego dziecka.
Nowe informacje w sprawie poszukiwań Witolda Płóciennika. Jest komunikat policji
Nawroccy w garniturach na rozpoczęciu roku szkolnego. "Kilka centymetrów może zmienić sylwetkę"
Zaginął Witold Płóciennik. Policja wystosowała apel ws. cenionego operatora
Grochola nie wytrzymała. Padła zapowiedź kroków prawnych wobec Jabłczyńskiej
Grochola usunęła oświadczenie. Jabłczyńska od razu zareagowała. "Dlatego prosiłam..."
Nauczycielka historii podbiła TikToka. Teraz jej filmiki wchodzą do polskich szkół. "Moją zmorą był podręcznik"
Damięcka nie zapomniała o grafikach na nowy rok szkolny. Uwagę zwraca napis z zeszytu
30 lat czekania na ten moment. Ława przysięgłych zdecydowała w procesie ws. zabójstwa Tupaca
Jest mamą dziewięciolatka. Takiej zmiany chciałaby w polskiej szkole. "Nie uczą nas tego"