Stenka gorzko o roli Judyty w "Nigdy w życiu". "Wracałam do domu załamana, płacząc"

Danuta Stenka wróciła wspomnieniami do kulis powstawania filmu "Nigdy w życiu". Aktorka przyznała, że w pewnym momencie była bliska rezygnacji z roli.
Danuta Stenka
Kapif, WOJCIECH SURDZIEL / Agencja Wyborcza.pl

Film "Nigdy w życiu" uchodzi dziś za jedną z najbardziej rozpoznawalnych polskich komedii romantycznych, jednak praca nad jego powstaniem nie była dla Danuty Stenki łatwym doświadczeniem. Aktorka w najnowszym wywiadzie wróciła do momentów, które - jak sama przyznaje - były dla niej wyjątkowo trudne emocjonalnie.

Zobacz wideo Marieta Żukowska o najtrudniejszym momencie życia: "Prawie umarłam na planie. Myślałam, że to już koniec"

Danuta Stenka gorzko o kulisach "Nigdy w życiu": Zrezygnowałabym z tej roli w ułamku sekundy

Danuta Stenka w rozmowie z Onetem przyznała, że okres zdjęciowy wiązał się dla niej z dużym napięciem i poczuciem niepewności, do tego stopnia, że rozważała odejście z projektu. - Wracałam do domu załamana, płacząc mojej menadżerce do słuchawki. Gdybym mogła udźwignąć finansowo zerwanie umowy, zrezygnowałabym z tej roli w ułamku sekundy. Całą swoją energię inwestowałam w to, żeby nikt na planie nie zorientował się, w jakim tak naprawdę jestem stanie. A byłam w rozpaczy - wyznała.

Jednym z głównych źródeł jej frustracji była relacja z reżyserem filmu, Ryszardem Zatorskim. Stenka podkreślała, że brakowało jej jasnych wskazówek i komunikacji na planie. - Przyzwyczaiłam się do dłubania, analizowania, poprawiania (...). A tutaj reżyser milczał. Żadnych wskazówek, żadnych komentarzy, nic - mówiła wprost.

Z czasem aktorka zaczęła interpretować tę sytuację jako brak akceptacji swojej obecności w obsadzie. - Doszłam do wniosku, że on mnie tam po prostu niezmiennie nie chce. Uznałam, że narzucili mu mnie. Wcisnęli - wspominała Stenka. 

Danuta Stenka w końcu dogadała się z reżyserem "Nigdy w życiu"

Jak się później okazało, napięcia wynikały głównie z wzajemnych nieporozumień i błędnych założeń. Dopiero później obie strony zaczęły się lepiej rozumieć, co pozwoliło im skupić się na pracy. - Koniec końców okazało się, że myśleliśmy o sobie nawzajem tak samo - ja, że on uważa mnie za kiepską aktorkę do tej roli, a on, że uznaję go za nieudolnego reżysera. Od tej chwili zaczęła się prawdziwa praca - wyznała. Mimo trudnych doświadczeń, "Nigdy w życiu" stało się jednym z największych sukcesów w dorobku aktorki, a rola Judyty na stałe wpisała się w historię polskiego kina popularnego.

Więcej o: