Dorociński wzięty za aktora p*rno? Zaskakująca historia z planu filmowego

Marcin Dorociński podzielił się z widzami festiwalu OFF Camera w Krakowie anegdotą, która rozbawiła wszystkich. Amerykański urzędnik na lotnisku wziął go za aktora filmów dla dorosłych.
Marcin Dorociński
Kapif

Podczas festiwalu Mastercard OFF Camera w Krakowie, tuż po projekcji filmu "Róża", Marcin Dorociński spotkał się z publicznością, by opowiedzieć o swojej pracy aktorskiej oraz współpracy z Wojciechem Smarzowskim. Jedno z jego wyznań może zaskoczyć.

Zobacz wideo "Teściowie 3" [ZWIASTUN]

Marcin Dorociński w USA wzięty za aktora p*rno? Tak wspominał plan filmu "Jack Strong"

W trakcie spotkania nie zabrakło zabawnej historii z wyjazdu do Stanów Zjednoczonych, kiedy Dorociński prezentował film "Jack Strong". Jak wspominał aktor, w rozmowie z urzędnikiem imigracyjnym na lotnisku padło zaskakujące pytanie. - Immigration officer pyta mnie, co tu mam za wizę, taką pracowniczą, co ja będę tutaj robił. Odpowiadam: "Proszę pana, jestem aktorem. Bo tutaj ten wysoki, to pan Władysław Pasikowski, on jest reżyserem. A tutaj wchodzą chłopaki od dźwięku" - tłumaczył zgromadzonym Dorociński.

Wtedy sytuacja nabrała wyraźnie komicznego charakteru. - On mówi: "Acha, jesteś aktorem. A jaki film robicie?" Ja mówię: "Jack Strong, sir". Na co on: "p*rno?" - relacjonował aktor z uśmiechem.

Marcin Dorociński o pracy z Wojciechem Smarzowskim

W trakcie tego samego spotkania Marcin Dorociński przypomniał, że wcześniej współpracował z reżyserem przy takich produkcjach jak "Pod Mocnym Aniołem" i "Drogówka". Jak podkreślił, każda kolejna rola w filmach Smarzowskiego to dla niego coś więcej niż zwykłe zawodowe wyzwanie. - To jest zaszczyt grać u Wojtka - mówił bez wahania. Aktor przyznał, że nigdy nie dążył do dominowania w filmie. - Lubię być małym elementem większej całości. Nie przeszkadzać, tylko pomóc - tłumaczył, dodając, że takie podejście przyszło z czasem i doświadczeniem.

Aktor podzielił się też refleksją z dzieciństwa, która obrazuje jego ewolucję jako aktora. - Jak byłem młody, chciałem tylko strzelać bramki - wspominał. - Koledzy mówili, jak miałem piłkę i biegłem na bramkę: "nie, on nie poda, już tam nie idę nawet" - mówił. Dziś jego podejście jest zupełnie inne. - Teraz czuję przyjemność z podawania piłek kolegom i koleżankom przy filmie. Lubię patrzeć, jak inni grają fajnie - wyjaśnił.

Więcej o: