To Melania Trump powiedziała tuż po tym, jak padły strzały. "Była świadoma sytuacji"

W hotelu Washington Hilton, w którym przebywała amerykańska para prezydencka, doszło do strzelaniny. Chwilę przed tym, jak padły strzały, Melania Trump wyczuła zagrożenie.
To Melania Trump powiedziała tuż po tym, jak padły strzały. 'Była świadoma sytuacji'
Fot. REUTERS/Jonathan Ernst

25 kwietnia odbyła się prestiżowa kolacja Stowarzyszenia Korespondentów przy Białym Domu, w której udział wzięli Melania i Donald Trumpowie. W pewnym momencie doszło do szokującego incydentu. Mężczyzna zaczął strzelać w holu hotelu Washington Hilton. Prezydent USA podczas konferencji prasowej przyznał, że jego żona od razu zrozumiała, co się tak naprawdę dzieje. Wyjawił, że dla pierwszej damy sytuacja była traumatyczna. 

Zobacz wideo "Mamy wszystkie karty, oni żadnych". Orędzie Donalda Trumpa

Donald Trump zabrał głos po strzelaninie. Melania Trump wiedziała, że dzieje się coś złego

Podejrzany w sprawie 31-letni Cole Tomas Allen miał wtargnąć do hotelu i próbować dostać się na salę balową. Goście, którzy przybyli na kolację, chowali się pod stołami. Służby bezpieczeństwa od razu zaczęły ewakuować obecnych na wydarzeniu. Wyprowadzili parę prezydencką.

Zaledwie godzinę po strzelaninie Donald Trump zorganizował konferencję prasową w Białym Domu. Tam przyznał, że jego żona od razu się zorientowała, że padły strzały. - Siedzieliśmy obok siebie, pierwsza dama po mojej prawej stronie, i usłyszałem hałas. Myśleliśmy, że to była taca albo pocisk - mówił polityk. Dodał, że jego żona od razu rozpoznała, że to "zły hałas". - Melania była bardzo świadoma sytuacji. To było dla niej dość traumatyczne przeżycie - relacjonował Trump. 

Podczas kolacji z Donaldem Trumpem doszło do strzelaniny. Niebywałe, jak zachowali się goście

Gdy udało się uspokoić sytuację, niektórzy poczuli się nieco frywolnie. Na nagraniu, które pojawiło się w serwisie X, widzimy, jak kobieta podchodzi do stolika i zabiera z niego dwie butelki szampana. "Najciekawszym momentem strzelaniny jest to, jak dziennikarze i influencerzy łapią butelki wina i szampana. Brawo dla nich" - przekazano w opisie. Nietrudno o skojarzenie tego zachowania z tym, co robiła w 2012 roku kobieta, którą okrzyknięto "chytrą babą z Radomia". Wówczas podczas publicznej wigilii na radomskim deptaku zabrała ze stołu trzy butelki napoju, podczas gdy inni uczestnicy wydarzenia brali po jednej.

To jednak nie było wszystko. Jeden z mężczyzn został uchwycony, gdy podjadał w czasie akcji, którą prowadzili agenci ochrony. Dookoła goście chowali się pod stołami, a w tym samym czasie sięgał on po przekąski, które leżały na stole. 

Więcej o: