1 marca rozpocznie się nowa edycja "Tańca z gwiazdami", a produkcja programu odsłania kolejne karty, ujawniając, kto powalczy o Kryształową Kulę. Wśród uczestników, którzy zmierzą się na parkiecie, są Emilia Komarnicka i Iza Miko, a w sieci zawrzało. Internauci zarzucają produkcji, iż obie panie mają już taneczne doświadczenie, co może już na starcie dać im przewagę nad innymi gwiazdami. Mowa o niesprawiedliwości i nierównych szansach. Ale jednocześnie, gdy program trafia do emisji, ci sami widzowie narzekają na niski poziom uczestników...
Emilia Komarnicka miała okazję zaprezentować taneczne umiejętności u boku Stefano Terrazzino w spektaklu "Kto ma klucz". Widzowie już spekulują, że to właśnie tancerz będzie jej partnerem w programie. Iza Miko jako nastolatka uczyła się w szkole baletowej, a na dodatek miała okazję wystąpić w tanecznych filmach takich jak: "W rytmie hip-hopu 2", "Kochaj i tańcz", "Wygrane marzenia" oraz "Step Up: All In". Jak widać, obie panie mają doświadczenie w tańcu, co dla wielu oznacza nieuczciwość wobec innych uczestników show.
Można zrozumieć, że niektórzy niepokoją się o to, iż rywalizacja nie będzie wyrównana. Jeśli przyjrzymy się pozostałym, próżno szukać w ich życiorysach podobnych doświadczeń jak u Komarnickiej i Miko. Trudno jednak szukać gwiazd, które nie miały nigdy do czynienia z tańcem. Mamy w stawce Paulinę Gałązkę oraz Magdalenę Boczarską. Obie ukończyły szkoły aktorskie, a to oznacza, że mają za sobą zajęcia z tańca na studiach. Czy to sprawia, że mają przewagę nad innymi? Nie sądzę, by miało to znaczący wpływ na ich udział w show. W programie chętnie udział biorą również piosenkarze, którzy również występują na scenie. Podczas koncertów wykonują przecież choreografie, które tworzone są przez profesjonalistów. Jeśli weźmiemy pod uwagę te aspekty, w show-biznesie szybko mogłoby zabraknąć celebrytów, którzy w ogóle nie mają tanecznego doświadczenia.
Należy też zwrócić uwagę na fakt, iż widzowie często narzekają na poziom rywalizacji, wytykając gwiazdom, że nie radzą sobie na parkiecie dobrze. Przy okazji ostatniej edycji takie słowa kierowano pod adresem Tomasza Karolaka, który raczej bawił się tańcem, niż profesjonalnie podchodził do występów. Ostatecznie odpadł w półfinale, udowadniając, że program nie polega wyłącznie na tym, by jak najlepiej tańczyć, ale również, aby zapewniać rozrywkę.
Komarnicka i Miko zapewne będą miały techniczną przewagę nad innymi uczestnikami, ale czy to oznacza, że mają zapewniony bilet do finału? Nie wydaje mi się. Spójrzmy na poprzednią edycję, w której występował Marcin Rogacewicz w duecie z Agnieszką Kaczorowską. Z pewnością aktor miał przewagę w postaci życiowej partnerki-tancerki. Zakochani zwracali również uwagę widzów swoją relację. Odpadli jednak jeszcze przed ćwierćfinałem. Jak widać, trzeba umieć wyważyć wszystko - zarówno taneczne umiejętności, jak i robienie show w programie.
Kultura napiwków dzieli Polaków. Krzan mówi wprost, jaką kwotę zostawia obsłudze
Laskowska komentuje aferę wokół "Ambasadorów Pamięci Powstania". "Mam przepraszać za piękno?"
Lewandowska natrafiła na pierwszy problem w Chicago. "To niemałe wyzwanie"
Miała zabić trójkę dzieci, a wspierają ją kobiety z całego świata. Przypadek Lindsay Clancy
Hyży komentuje decyzję Nawrockiego. "Żłobek już nie może, a rodzic?"
Pola Wiśniewska: Masz być cicha i niewidzialna. Od kobiet po rozstaniu oczekuje się cierpienia, które nikomu nie przeszkadza
Nowicki dosadnie podsumował ceny w Albanii. "Naprawdę oszaleli"
Miał ją upiększyć, a skończyło się dramatycznie. Niezgoda ujawnia kulisy. "Doszło do uszkodzenia"
Ariana Grande z mocnym komunikatem do Trumpa. Poszło o jej piosenkę. "Nigdy więcej"