Nie trzeba chyba nikogo przekonywać, że bezdzietność wciąż jest w Polsce tematem tabu. Skalę problemu widać jak na dłoni nawet w świecie show-biznesu. Znane kobiety (bo mężczyzn raczej nikt o to nie pyta) co chwila muszą "tłumaczyć się" publicznie, dlaczego nie zdecydowały się na dzieci. Głos w sprawie wielokrotnie zabierała Blanka Lipińska, wdając się w często mało przyjemne dyskusje z internautami. I choć teoretycznie powinno być mi to na rękę, bo sama alergicznie reaguję na pytanie "a kiedy dzieci?", to po ostatnich wypowiedziach Lipińskiej czuję mocny zgrzyt. Autorka "365 dni" zapewnia, że w kwestii bezdzietności nie oczekuje akceptacji innych osób. To o co jej właściwie chodzi?
Na Instagramie Blanki Lipińskiej zrobiło się gorąco przy okazji sesji Q&A, którą zorganizowała pod koniec stycznia. Celebrytka zdecydowała się odpowiedzieć na pytanie fana, które brzmiało "dlaczego ludzie chcą mieć dzieci?". "NIE MAM POJĘCIA! Szczerze. Dla mnie to uwiązanie się w odpowiedzialności i obowiązkach na lata, a troska i martwienie to kwestia do końca życia. Przez pierwsze X lat ten zależny od ciebie człowiek ciągle coś chce, potrzebuje, oczekuje... Nie, nie rozumiem, po co to komu" - odparła Lipińska. "Żeby rasa ludzka przetrwała? A po co? My jesteśmy największymi szkodnikami tego świata, które wyłącznie go niszczą!" - dodała.
Słowa Lipińskiej wywołały niemałą burzę i w ogóle mnie to nie dziwi. I problemem nie jest tu wcale zdanie o "szkodnikach", a oskarżycielski ton, który wybrzmiewa z tej wypowiedzi. Stwierdzenie, że nie chcesz mieć dzieci, bo przerasta cię ciężar odpowiedzialności, jest jak najbardziej w porządku. Ale publiczne kwestionowanie czyichś wyborów życiowych i podważanie ich - zdecydowanie nie.
Jako osoba świadomie rezygnująca z macierzyństwa, więc teoretycznie stojąca po stronie Lipińskiej, nie chcę być kojarzona z tego typu wypowiedziami. Autorka "365 dni" pogłębia tylko przepaść między rodzicami a osobami, które na rodzicielstwo się nie decydują. Bez wzajemnego szacunku dla drugiej strony sporu, do żadnego porozumienia nie dojdziemy. Problem jednak w tym, że Blanka Lipińska mówi wprost, że na tym jej kompletnie nie zależy.
Na kolejnym InstaStories Blanka Lipińska podzieliła się wiadomością, którą wysłała jej jedna z fanek. Kobieta napisała jej, że szanuje i akceptuje fakt, iż nie wszyscy chcą mieć dzieci. Przyznała przy tym, że to jej dzieci nazywane są "bachorami" i sama nie spotyka się ze zrozumieniem, gdy jej dziecko buntuje się w miejscu publicznym czy płacze w samolocie. "Ludzie, którzy decydują się nie mieć dzieci, oczekują zrozumienia, ale jednocześnie dziecko w pobliżu im przeszkadza, bo 'nie lubią dzieci'" - czytamy w przesłanej Lipińskiej wiadomości.
"Ludzie bez dzieci nie oczekują zrozumienia od obcych. Nie mamy napisu na czole 'dzieci brak', więc nie wiem, skąd to stwierdzenie" - odpowiada autorka "365 dni". To w takim razie, po co w ogóle porusza ten temat? Skoro nie chce być zrozumiana, to o co jej chodzi? O wywołanie kontrowersji? Pokazanie, że jest lepsza? Przekazanie rodzicom, że ich wybory są moralnie wątpliwe? Każdy ma pełne prawo do podjęcia świadomej decyzji, czy chce mieć dzieci, czy nie. I przy każdym wyborze należy mu się wsparcie. Ale nie mogę oprzeć się wrażeniu, że tego Blanka Lipińska niestety też nie rozumie.
W dalszej części wpisu Lipińska przekonuje, że jej bezdzietność nie wpływa na inne osoby, a z kolei dzieci w przestrzeni publicznej bywają problemem dla niej. "Moje zdanie jest takie, że nie musisz akceptować tego, że nie mam dzieci, nie twoja sprawa i w żaden sposób cię to nie dotyczy. Mnie to, że masz dzieci, też totalnie nie obchodzi. Ale już wrzeszczące dziecko w samolocie dotyczy wszystkich w tym samolocie. Czy to miły dźwięk? Nie! Czy wpływa na komfort innych? Tak! Moja decyzja o nieposiadaniu dzieci nie wpływa na ciebie, a twoja na mnie tak" - przekonuje celebrytka.
Ten argument o "wrzeszczących dzieciach w samolocie" zawsze pojawia się w takich dyskusjach niczym as wyciągnięty z rękawa. Szach-mat. Tylko co mają zrobić rodzice małych dzieci? Nie podróżować? Zniknąć z przestrzeni publicznej? Zamknąć się w czterech ścianach, bo ich dziecko wrzeszczy? Z tego, co wiem, dzieci nie przychodzą na świat z instrukcją obsługi ani magicznym przyciskiem, który jest w stanie je uciszyć. Czy słuchanie płaczącego dziecka w samolocie jest niekomfortowe? No pewnie. Ale z pewnością tak samo męczy jego rodziców, którzy dodatkowo muszą znosić oskarżycielskie spojrzenia współpasażerów. I naprawdę nie trzeba samemu być rodzicem, aby zdać sobie z tego sprawę.
Niechęć do dzieci w przestrzeni publicznej jest szkodliwa i potęgowana przez wypowiedzi dokładnie takie, jak ta Blanki Lipińskiej. Historii o "źle wychowanych bachorach" w restauracjach, na plażach czy w komunikacji miejskiej można znaleźć w mediach społecznościowych na pęczki. Dajemy sobie przyzwolenie na narzekanie na dzieci, jakby nie były w pełni ludźmi. Można powiedzieć "nie lubię dzieci" i nie ponieść za to żadnych konsekwencji. A wyobraźcie sobie taki komentarz na temat ludzi starszych czy z niepełnosprawnością.
Lipińska podkreśla również, że gdy tylko może, zawsze wybiera miejsca przeznaczone wyłącznie dla dorosłych. No i super, ma do tego pełne prawo. Ale taka opcja nie zawsze jest możliwa i atakowanie rodziców płaczących dzieci nic tu nie da. Dzieci naprawdę też są ludźmi i też są częścią społeczeństwa - i krzyczące i biegające, i rozrabiające.
Wbrew temu, co twierdzi Blanka Lipińska, zrozumienie między rodzicami i osobami bezdzietnymi jest bardzo ważne. Bez tego wciąż będziemy prowadzić bezowocne dyskusje na temat tego, "kto ma rację" i "kto wybrał lepiej". A przecież nie można tego wartościować w taki sposób. Jednym i drugim należy się szacunek, wsparcie i podejście do ich życiowych wyborów z empatią. Tylko i aż tyle.
Aukcja Musiała na WOŚP z niespodziewanym finałem. Zszokowany aktor zabrał głos
Grafolożka wzięła pod lupę podpisy Nawrockich. Takie ma wnioski. "Silny kręgosłup wartości"
Małysz wspiera WOŚP. Rok temu zagotował się, gdy usłyszał, co o nim napisali dziennikarze
Internauci oburzeni wpisem Chorosińskiej o Owsiaku. "Milczenie jest złotem"
Syn Krzysztofa Ibisza ucina spekulacje. To dlatego nie nosi nazwiska ojca
Na WOŚP wciąż spada hejt. Michał Wiśniewski nie wytrzymał
Już wiadomo, dlaczego Nawrocki nie wspiera Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Prawda wyszła na jaw
Mocne słowa Rozenek o obawach Polek przed macierzyństwem. "Nie dziwię się"
Polsat News ma nowego dziennikarza. Wcześniej był związany z TVP Info