Książulo znany jest z testowania nie tylko miejsc, które serwują fast foody, ale również droższych lokali. Jego wizyta w restauracji Flaming & Co odbiła się szerokim echem. Dania były drogie, a do rachunku doliczono również opłatę za serwis. Łącznie influencer zapłacił aż 1951 zł. Na łamach "Polityki" do sprawy odniósł się Kuba Wojewódzki. Jak stwierdził, wysokie ceny mają jeden cel - jeść w "lepszym" towarzystwie.
Książulo za kanapkę we wspomnianym lokalu zapłacił 91 zł. Burger kosztował go 89 zł, a tatar to wydatek rzędu 99 zł. Na sałatkę Cezar przeznaczył 85 zł, a jeśli chodzi o makaron z sosem pomidorowym, ten był w cenie około 120 zł. - Zastanawiam się, kto tu je w ogóle. (…) To jest po prostu chyba takie miejsce, które ma być drogie. Byłbym w stanie przyjść tu czasami na obiad, (…) ale chciałbym, żeby za tą ceną szło coś wyjątkowego, a tutaj na tych talerzach tego nie ma. Jest tu po prostu drogo i smakuje to tak, jak wszędzie, a czasami gorzej - komentował z niesmakiem influencer. Tutaj przeczytacie więcej o jego wizycie: Książulo zjadł w restauracji celebrytów. Rachunek: dwa tysiące, ale na tym nie koniec. "To są k***a jajca"
Jego recenzja najwyraźniej nie spodobała się Kubie Wojewódzkiemu, który sam prowadzi knajpę m.in. w Gdyni. Dziennikarz postanowił odpowiedzieć na film youtubera na łamach "Polityki". "Książulo bezkompromisowo ocenił stołeczny lokal Flaming & Co. Panie Książu. Niektóre lokale mają ceny i dania obliczone na jeden cel. Żeby nie jadać w towarzystwie takich jak pan" - napisał.
Wpis samozwańczego króla TVN-u zaczął krążyć po sieci. Szybko okazało się, że internauci nie mają litości dla Wojewódzkiego. "Wojewódzki to jest jakiś wyższy poziom odklejenia", "Wybitne chamstwo i arogancja", "Niezła odklejka Wojewódzkiego" - czytamy.
W związku z zamieszaniem dotyczącym cen w lokalach portal Plejada porozmawiał z pracownikami restauracji Pod Gigantami, którą prowadzi Piotr Kędzierski. - Wiele osób porównuje cenę dania w restauracji do kosztu samych produktów w sklepie. W rzeczywistości cena na rachunku obejmuje znacznie więcej niż składniki potrzebne do przygotowania posiłku - stwierdzono.
Posłużono się przykładem kotleta schabowego z mizerią, który w lokalu Pod Gigantami kosztuje 72 zł. - Z ceny 72 zł restauracja otrzymuje ok. 66,67 zł netto, z których musi pokryć wszystkie koszty prowadzenia lokalu - tłumaczą pracownicy Kędzierskiego. - Cena dania w restauracji nie odzwierciedla więc wyłącznie wartości produktów na talerzu, ale obejmuje pracę ludzi, koszty utrzymania lokalu oraz cały system, który sprawia, że danie trafia do gościa w odpowiedniej jakości i standardzie - podsumowali. Dokładne wyliczenia znajdziecie tutaj: Pracownicy restauracji Kędzierskiego tłumaczą się z horrendalnych cen. "To nie tylko jedzenie..."
W hiszpańskich mediach głośno po wyznaniu Anny Lewandowskiej. "Nie kryje żalu"
Anna Mucha poszła nad Wisłę i załamała się widokiem. "Przepraszam za bluzgi"
Anna Lewandowska broni polaryzującego wpisu o przeprowadzce. Udostępniła słowa psychologa
Agnieszka Gozdyra otrzymuje groźby. Ujawniła szokującą treść jednego z listów
"Ta opinia jest dla nas krzywdząca". Szef Hotelu Gołębiewski reaguje na filmik Książula
Danny Glover wyjawił, że choruje na Alzheimera. "Wszystko będzie się zmieniać"
Pirowski się gubił, ale Krzan go ratowała. Oceniamy debiut nowych prowadzących "DDTVN"
W TVP wyemitowano fragment Open'era. Część internautów nie miała litości. "Jakaś pomyłka"
U trzyletniego syna Marty Chyczewskiej zdiagnozowano białaczkę. Poruszający apel aktorki