Afery o udział Komarnickiej w "Tańcu z gwiazdami" ciąg dalszy. Aktorka zareagowała

Po fali krytycznych komentarzy Emilia Komarnicka zabrała głos. W najnowszym wywiadzie aktorka wyjaśniła, dlaczego jej taneczny duet ze Stefano Terrazzino ma sens w "Tańcu z gwiazdami" i jasno dała do zrozumienia, że decyzję w tej sprawie podjęła produkcja.
Emilia Komarnicka, Stefano Terrazzino
Fot. KAPiF.pl

Nowa edycja "Tańca z gwiazdami" zbliża się wielkimi krokami. Poznaliśmy już wszystkie pary, które pojawią się na parkiecie. Sporo emocji wzbudziła decyzja o połączeniu Emilii Komarnickiej ze Stefano Terrazzino. Jak wiadomo, para na co dzień pracuje razem przy muzyczno-tanecznym spektaklu "Kto ma Klucz". "Uważam, że powinny być dobrane osoby, które ze sobą nie tańczyły i nie pracowały", "Przecież to nie fair wobec innych par", "Mam mieszane uczucia. Lubię Emilię i Stefano, ale nie uważam, by było to do końca sprawiedliwe" - piszą internauci. W najnowszym wywiadzie Komarnicka postanowiła odnieść się do ich komentarzy.  

Zobacz wideo Natsu porównała Fame MMA do "TzG". Wtem wyjawiła, jak to jest z Fabijańskim

Emilia Komarnicka reaguje na krytyczne komentarze. "Wierzymy, że razem dostarczymy super jakość"

W rozmowie z Plejadą aktorka dała jasno do zrozumienia, że nie przejmuje się negatywnymi komentarzami. - Te kontrowersje są zawsze i rozumiem, że one są hot - przy nas są takie kontrowersje, a przy kimś innym są inne kontrowersje, żeby się koło kręciło - zaczęła. - Stefano dostał propozycję od tego programu, ja też. Produkcja chyba uznała, że po co wyważać otwarte drzwi - dodała. Komarnicka wierzy, że jej występy dostarczą widzom wielu emocji. - Skoro się znamy, skoro się czujemy, skoro się bardzo lubimy i mamy podobne poczucie humoru, to po prostu wierzymy, że razem dostarczymy super jakość dla państwa, że to będzie poruszający was taniec, nie nas i tyle - podsumowała. 

Emilia Komarnicka o "Tańcu z gwiazdami". Nie myśli o wygranej 

W tej samej rozmowie z Plejadą Komarnicka przyznała, że stara się nie nakładać na siebie żadnej presji. Aktorka doskonale zdaje sobie sprawę, że to przede wszystkim program rozrywkowy. - Nie idę tam na olimpiadę dobiec do mety. Naprawdę idę tam się bawić. Wiadomo, że jury ocenia, ale my też wiemy, że oni oceniają, bo muszą i wszyscy się bawimy. Mam nadzieję, że wystarczy mi siły i radości, żeby przejść przez całość w totalnej lekkości. W totalnej zabawie. To jest program rozrywkowy, żeby wam, widzom było lekko i miło, to nam też musi być lekko i miło - tłumaczyła. 

Więcej o: