Wróżyli, że będzie następczynią Trojanowskiej. Dziś niewielu pamięta o Barbarze Sikorskiej

Nazywa się ją jedną z najbardziej intrygujących wokalistek polskiej sceny muzycznej. Bo choć jej kariera trwała krótko, to sceniczna charyzma i charakterystyczny głos robiły na słuchaczach ogromne wrażenie. Dziś jednak o Barbarze Sikorskiej, poza wąską grupą melomanów, mało kto już pamięta.
Barbara Sikorska
Fot. YouTube/@BarbaraSikorskaOfficial

Kiedy zaczynała, typowano ją na następczynię Izabeli Trojanowskiej. Ale ona za sprawą charyzmy i talentu udowodniła, że ma na siebie własny pomysł. Po świetnie przyjętym debiucie w Opolu z piosenką o tytule "CDN" dla wielu stało się jasne, że oto narodziła się nowa gwiazda. Pisali dla niej najlepsi. A jej błyskawicznie wpadające w ucho hity, takie jak "Gramatyka miłości", "Gra o ciało" czy "Zielona jak trawa" na przełomie lat 80. i 90. nuciła cała Polska. Dlaczego więc, skoro sam Romuald Lipko powiedział o Barbarze Sikorskiej, że "miała w sobie to coś", jej kariera trwała zaledwie przez chwilę i zakończyła się tak nagle? I dlaczego, choć jej płytę "Mniejsze zło" wielu nazywa jednym z najlepszych polskich popowych albumów drugiej połowy XX wieku, nazwisko artystki mówi dziś coś zaledwie garstce jej fanów?

Zobacz wideo Lanberry zachwyca się Livką. "Są młodzi, ale mają dużo do przekazania"

Zachwycający debiut Miss Obiektywu

Urodzona 1 kwietnia 1965 roku Barbara Sikorska od najmłodszych lat przejawiała talent muzyczny, wyróżniała się też za sprawą wrażliwości artystycznej. Już w czasach szkolnych, kiedy dziewczynka występowała na akademiach, zwrócono uwagę na czystość jej głosu i zaczęto wróżyć karierę na scenie. W talent Barbary wierzyli też rodzice - zapisali córkę na lekcje śpiewu i gry na fortepianie, licząc na to, że te umiejętności lada dzień zaprocentują. Tak też się stało. Już jako nastolatka Barbara Sikorska zaczęła brać udział w konkursach piosenki, a jej wyjątkowy głos i nietuzinkowy styl szybko zwróciły na nią uwagę.

W 1982 roku nastoletnia Barbara Sikorska wzięła udział w XVIII Festiwalu Piosenki Radzieckiej w Zielonej Górze. Powiedzieć, że zrobiła wrażenie, to mało. Bo jej występ wywołał ogromne poruszenie zarówno wśród publiczności, która zgotowała jej gorącą owację, jak i wśród jury i osób z branży muzycznej. Wśród tych ostatnich orzeknięto, że młoda wokalistka może wkrótce zająć miejsce Izabeli Trojanowskiej. Znana z hitu "Wszystko, czego dziś chcę" artystka została wówczas z powodów politycznych zmuszona przez władze PRL-u do opuszczenia kraju i wyjechała rozwijać karierę za granicą. Tymczasem młoda Barbara Sikorska wydawała się być jej godną następczynią. Rok później została wyróżniona i znalazła się w "Złotej Dziesiątce" jubileuszowego X Ogólnopolskiego Młodzieżowego Przeglądu Piosenki. A tuż po tym, jak młoda artystka ukończyła Szkołę Muzyczną II stopnia im. Fryderyka Chopina w Warszawie w klasie wokalnej, zrobiło się o niej naprawdę głośno.

Kiedy Barbara Sikorska wystąpiła w koncercie "Debiuty" na XXIII Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu, zaśpiewała "Na rogu ósmej" - kompozycję Janusza Komana ze słowami Agnieszki Osieckiej. Wydawać by się mogło, że występ nie poszedł jej najlepiej. Zamiast nagrody czy choć wyróżnienia, Barbara musiała się obejść przyznawanym przez fotoreporterów tytułem Miss Obiektywu. Wkrótce jednak okazało się, że był ktoś, kto zwrócił uwagę nie tylko na urodę Basi, ale i na jej talent.

Kariera, która skończyła się zbyt szybko

Występ Barbary Sikorskiej na opolskiej scenie zrobił wrażenie na liderze Budki Suflera, Romualdzie Lipce. Jego wprawne oko dostrzegło w młodej artystce wielki potencjał - docenił zarówno jej talent, jak i charyzmę. - Miała w sobie to coś - powiedział o niej po latach słynny kompozytor.

Romuald Lipko postanowił więc wziąć Barbarę Sikorską pod swoje skrzydła i zaproponował jej współpracę. Dla młodej, stawiającej dopiero pierwsze kroki na scenie artystki, opieka tak znanego w branży nazwiska była niczym złoty bilet. Bo Romuald Lipko miał już wtedy na koncie kilka sukcesów związanych z promocją młodych gwiazd - był wręcz gwarantem udanej kariery.

Romuald Lipko napisał muzykę do pierwszego hitu Barbary Sikorskiej - "CDN". Za słowa odpowiadała Justyna Holm. Do tego drapieżny, rockowy wizerunek, mocno w trendach końca lat 80. - krótka, zadziorna fryzura i odważne stylizacje, za którymi stała ówczesna stylistka gwiazd, Aleksandra Laska. Wszystko to, w połączeniu z talentem i charyzmą młodej artystki sprawiło, że kiedy pojawiła się z "CDN" na opolskiej scenie, natychmiast porwała publiczność. Nikt nie miał już wówczas wątpliwości, że oto narodziła się nowa gwiazda, znów pojawiły się porównania do Izabeli Trojanowskiej. Wszystko wskazywało na to, że Barbara Sikorska jest skazana na błyskotliwą karierę. "CDN" natychmiast stało się hitem nuconym przez wszystkich jak Polska długa i szeroka, a fani artystki niecierpliwie wyczekiwali na jej album.

W 1989 roku ukazała się debiutancka płyta Barbary Sikorskiej, zatytułowana "Mniejsze zło". Oprócz tytułowego utworu znalazły się na niej takie hity jak: "Gramatyka miłości", "Gra o ciało" czy "Zielona jak trawa". W tym samym roku artystka znów wystąpiła w Opolu, tym razem w koncercie finalistów "Premii i premier" z przebojem "Mniejsze zło" oraz z piosenką premierową "Gramatyka miłości". Była gwiazdą - fani za nią szaleli, nazywano ją jedną z najciekawszych artystek tamtych czasów, dowodem popularności była też sesja zdjęciowa do magazynu "Claudia" w 1993 roku. Ale choć fani czekali na kolejny album Barbary Sikorskiej, ten nigdy się nie ukazał. Z czasem o gwieździe wszyscy zaczęli zapominać. A miało być tak pięknie, co więc poszło nie tak?

Brak szczęścia czy zły czas?

Nieliczni z fanów Barbary Sikorskiej, którzy jeszcze o niej pamiętają, zastanawiają się, co takiego się wydarzyło, że tak świetnie zapowiadająca się artystka nie zrobiła kariery, na jaką zdaniem wielu zasługiwała. Nie zabrakło przecież talentu ani uroku osobistego, a na początku lat 90. wiele gwiazd i gwiazdeczek o dużo mniejszych predyspozycjach szturmem wdarło się na scenę. I być może w tym tkwił problem - zdaniem niektórych, Barbara Sikorska pojawiła się w branży zbyt późno. Bo wraz z transformacją zmieniły się gusta słuchaczy, pojawiła się większa otwartość na zachodnią muzykę i tamtejsze mody. Ale przecież żadna gwiazda nie jest przywiązana do jednego stylu, wiele zmienia wizerunek, aby dostosować się do upodobań fanów. Być może więc Barbarze Sikorskiej zabrakło wsparcia - medialnego, wizerunkowego, muzycznego?

Powody, dla których Barbara Sikorska nie zrobiła kariery, jaką jej wróżono, nie do końca są jasne. Jest jednak faktem, że płyta "Mniejsze zło", choć dobrze przyjęta w chwili debitu, popadła szybko w zapomnienie, tak samo, jak sama artystka. Sikorska próbowała co prawda reaktywować karierę, wydawało się nawet przez moment, że jej się to uda. Bo w 2000 roku utwór "Gra o ciało" pojawił się w szóstym odcinku serialu "Lokatorzy". Niestety, to było zbyt mało, aby powrócić do łask. Barbara Sikorska definitywnie wycofała się więc ze świata show biznesu. Dziś jest jedną z gwiazd, znaną nielicznym koneserom - z myślą o nich płyta "Mniejsze zło" w 2002 roku doczekała się reedycji. Ale sama Barbara Sikorska już dawno usunęła się w cień - nie udziela wywiadów, nic też nie wiadomo o jej życiu prywatnym. Wielu uważa, że jej potencjał, choć tak wielki, nigdy nie został w pełni wykorzystany.

Więcej o: