Pisał dla niej Niemen, wzdychał do niej Bowie. Życie Rusowicz zakończyła jedna tragiczna decyzja

Jej niezwykła barwa głosu porywała tłumy. Niemal z dnia na dzień została "królową polskiego bigbitu". Kochały ją tłumy, ale też mężczyźni. A kiedy zaznała rodzinnego szczęścia, zarówno je, jak i świetnie rozwijającą się karierę Ady Rusowicz zniszczył tragiczny w skutkach wypadek.
Ada Rusowicz
Ada Rusowicz, AKPA

Była jedną z największych legend muzyki czasów PRL-u i prawdziwą ikoną polskiego bigbitu. Jej muzyka porywała tłumy, styl kopiowały młode Polki, a do urody wzdychali mężczyźni. Przez kilka lat była związana z Czesławem Niemenem, romansowała też z Dawidem Bowiem. Szczęście znalazła jednak u boku kolegi z zespołu. Ada Rusowicz i Niebiesko-Czarni zasłynęli za sprawą takich przebojów, jak "Duży błąd", "Czekam na miłość", "Mogło być inaczej", "Nie pukaj do moich drzwi" czy "Za daleko mieszkasz, miły". A z Wojciechem Kordą Adę Rusowicz połączyła relacja nie tylko zawodowa. Para została małżeństwem i doczekała się dwójki dzieci. Niestety, rodzinne szczęście nie trwało długo. Niemal 35 lat temu Ada Rusowicz zginęła w tragicznym wypadku.

Zobacz wideo Rusowicz o opolskich legendach. Wspomniała o rodzicach. "Nie mieszajmy w to polityki"

Królowa bigbitu

Adrianna Rusowicz przyszła na świat 8 września 1944 roku w Wilnie. Dzieciństwo spędziła w Dzierzgoniu, a we wczesnej młodości marzyła o karierze nauczycielki. Czas jednak zweryfikował te plany, bo już w 1963 roku Ada zdobyła wyróżnienie na II Festiwalu Młodych Talentów w Szczecinie. To dodało młodej artystce wiary w siebie i rok później stawiła się na przesłuchaniu, które zaważyło zarówno na jej dalszej karierze, jak i na życiu prywatnym. Członkini chórku szukał bowiem wówczas Czesław Niemen i jego zespół Niebiesko-Czarni. W wieku 19 lat Ada Rusowicz awansowała z chórków na wokalistkę formacji. A z Czesławem połączyła ją relacja nie tylko zawodowa, ale i romantyczna. Artysta przypisywał sobie zasługę odkrycia Ady, pisał dla niej przeboje, jak m.in., "Za daleko mieszkasz miły". To za ich sprawą, ale także dzięki ogromnemu talentowi, niezwykłej barwie głosu oraz urodzie i wyczuciu stylu, Ada Rusowicz z dnia na dzień została ogłoszona królową polskiego bigbitu.

Talent Ady Rusowicz porywał tłumy, ale uroda i charyzma niczym magnes przyciągały też mężczyzn. Związek z Czesławem Niemenem zakończył się rozstaniem po kilku latach (ponoć wizjoner nie znosił konkurencji). Co ciekawe, para rozeszła się dosłownie dzień przed ślubem Krzysztofa Klenczona i Alicji Truskolaskiej, na którym mieli być świadkami. Niemen zadzwonił wówczas do pana młodego i postawił mu ultimatum - albo świadkiem będzie jego była, albo on. - Uznaliśmy, że skoro to on zerwał, a teraz robi w ostatnim momencie problemy, odrzucenie Ady nie będzie z naszej strony fair. Ostatecznie świadkiem został Benek Dornowski - wspominała w rozmowie z Onet.pl wdowa po Klenczonie. I dodała, że Klenczon był wściekły na Niemena, ale po latach przyjaciele wszystko sobie wyjaśnili.

W międzyczasie Ada Rusowicz udała się na Maltę - poznański festiwal, na którym poznała 22-letniego wówczas brytyjskiego artystę. David Bowie, bo właśnie o nim mowa, był tak oczarowany Polką, że zaprosił ją do Londynu. Ze związku nic jednak nie wyszło, bo jak pisał tygodnik "Na Żywo": "Rusowicz zdawała sobie sprawę, z jak różnych światów pochodzą i nie wierzyła, by ich znajomość mogła przerodzić się w coś głębszego". Po tej relacji pozostał jedynie romantyczny liścik napisany przez Davida Bowiego, który do dziś ma Ania Rusowicz, córka Ady.

Artystka, żona, matka

Z Niebiesko-Czarnymi Ada Rusowicz występowała nie tylko w Polsce, ale i za granicą. Zespół koncertował m.in. w Jugosławii, Finlandii, Francji i Belgii. Wewnątrz grupy nie brakowało jednak niesnasek, co finalnie zaowocowało jej rozwiązaniem. Czesław Niemen odszedł z formacji i założył własną grupę Akwarele. Wcześniej jednak Ada zrozumiała, że miłość, której szukała, była bardzo blisko. Artystka związała się z kolegą z zespołu Wojciechem Kordą. Po rozpadzie Niebiesko-Czarnych para zaczęła razem występować. To jednak nie wszystko, bo w 1971 roku Ada i Wojciech powiedzieli sobie sakramentalne "tak". Nie było jednak tradycyjnej białej sukni z welonem, a raczej ślub, jakiego nie powstydziłyby się zagraniczne gwiazdy rocka. Panna młoda wystąpiła we wzorzystej sukience, a pan młody w połyskliwym kombinezonie.

W 1977 roku Ada Rusowicz i Wojciech Korda zostali rodzicami - na świat przyszedł syn Bartłomiej, a w 1983 roku do rodziny dołączyła córka Anna. Wówczas Ada postanowiła zwolnić, mniej koncertować, a czas poświęcić dzieciom. - Wspaniale gotowała, reperowała krany, malowała płoty. Chyba mam po niej dryg do tych rzeczy, bo sama położyłam kafelki w swojej łazience - wspominała mamę Ania Rusowicz w rozmowie z Onetem. I dodawała, że dom rodzinny zapamiętała jako otwarty. - Odwiedzało nas wiele osobistości ze światka muzycznego i nie tylko. To był dom pełen muzyki. Mama nawet wykonując czynności domowe, cały czas coś nuciła pod nosem, tata coś komponował, brat grał na gitarze - wspomina córka artystki. Niestety, to wszystko skończyło się nagle, kiedy Ania Rusowicz miała zaledwie siedem lat.

 

Tragiczny dzień

1 stycznia 1991 roku Ada Rusowicz i Wojciech Korda brali udział w koncercie noworocznym w Warszawie. Powrót do Poznania pociągiem, w którym warunki pozostawiały wówczas wiele do życzenia, (ponoć ogrzewanie nie zawsze działało) nie przedstawiał się zbyt zachęcająco. Kiedy więc nowo poznani ludzie zaproponowali parze artystów podwózkę autem, Ada i Wojciech nie zastanawiali się długo. Ta decyzja miała się okazać tragiczna w skutkach, ponieważ pod Poznaniem auto wpadło w poślizg. W wyniku wypadku zginęli wszyscy poza Wojciechem Kordą. Ada Rusowicz w chwili śmierci miała 47 lat.

Ada Rusowicz osierociła dwoje dzieci. Wojciech Korda przejął opiekę nad synem, ale córkę oddał na wychowanie wujostwu. Zdaniem Ani Rusowicz, która dziś tak jak mama jest piosenkarką, ojciec ją porzucił. - Prawda jest taka, że przez całe moje dzieciństwo i młodość miałam ojca. Był nim mój wujek, do którego mówiłam "tato" (...). Z moim biologicznym ojcem do dzisiaj nie mam kontaktu i tym bardziej bulwersuje mnie fakt, że komunikuje się ze mną poprzez media dopiero teraz, kiedy coś mi się w życiu udało i stałam się osobą publiczną - przekazała Ania Rusowicz w 2012 roku. Ale w 2019 roku Wojciech Korda, na łamach mediów, ogłosił chęć pojednania się z córką. Ponoć doszło do niego na przełomie 2021 i 2022 roku. Rok później Wojciech Korda zmarł.

 

Ania Rusowicz w swoim repertuarze ma również przeboje słynnej mamy. Piosenkarka pragnie uchronić ją i jej twórczość przed zapomnieniem. W 2012 roku nagrała świetnie przyjętą płytę "Mój Big-Bit", na której znalazły się m.in. takie piosenki Ady Rusowicz jak "Ślepa miłość". Choć Ania dziś wykonuje inną muzykę, twórczość mamy pomogła jej przeżyć żałobę. - To była odroczona żałoba. Dlatego że jako 7-latka kompletnie nie rozumiałam, co to znaczy stracić mamę. Nikt ze mną też nie rozmawiał na ten temat. Nie miałam więc szansy przeżyć tej straty - powiedziała Ania Rusowicz w rozmowie z magazynem "Viva!". - Ludzie wiedzą, że ja jestem trochę czarodziejką, trochę wiedźmą. Mam połączenie z moją mamą, czuję jej obecność. W moim życiu zdarzają się cuda i czasem nawet ludzie wokół mnie są zadziwieni, jakie znaki potrafię dostać. (...) Ona mi daje o sobie znać poprzez piosenki, sytuacje, okoliczności i daty. To są niezwykłe historie - dodała Ania Rusowicz.

Więcej o: