Grażyna Wolszczak jest bardzo aktywna zawodowo. Gra w serialu "Na Wspólnej", zarządza teatrem Garnizon Sztuki i regularnie angażuje się w inne biznesowe i artystyczne projekty. Aktorka ma 65 lat i zgodnie z polskim prawem, już pięć lat temu mogła przejść na emeryturę. Ona nie chce jednak nawet o niej słyszeć i to nie tylko dlatego, że ma dużo zapału do pracy.
Gwiazda udzieliła wywiadu portalowi Pomponik, w którym wyznała, że zabezpieczyła swoją emeryturę bez oglądania się na ZUS.
Ja od zawsze jestem piekielnie rozsądna. Od kilkudziesięciu lat się mówiło o tym, że system emerytalny musi się w Polsce załamać prędzej czy później, w związku z czym postanowiłam na nim nie polegać i sama starałam się zabezpieczyć tę swoją emeryturę.
Grażyna Wolszczak wyraziła też zrozumienie wobec osób, które nie czuję się finansowo zabezpieczone.
Nie będę płakała w mediach, ale nie każdy jest taki zaradny, więc rozumiem i współczuję tym, którzy płaczą w mediach lub w poduszkę, bo można nie mieć jakiejś wyobraźni w pewnym wieku, albo nie umieć sobie tego wszystkiego zorganizować. Ja jestem zaradna.
Jednocześnie aktorka przyznała, że cały czas nie spisała testamentu.
Nie spisałam, ale od lat o tym myślę i uważam, za absolutnie słuszne, że trzeba przewidywać najgorsze, a wiadomo, że najwięcej kwasu w rodzinie jest o pieniądze, więc w trosce o swoją rodzinę warto to zrobić, żeby nikt się później nie kłócił.
Podkreśliła, że w jej przypadku testament nie powinien być specjalnie skomplikowany, bo ma tylko jednego syna.
Dzieci Lubomirskiego i Kulczyk na salonach. Tak wyglądają księżniczka Weronika i książę Jeremi
Ralph Kamiński nie gryzł się w język w restauracji Gessler. "Czy pani czupiradło jest tutaj dzisiaj?"
Boczarska nie jest zadowolona z udziału Natsu w "Tańcu z Gwiazdami". "To dla niej ujma"
Przyczepili się do wagi Krupińskiej. Jasno odpowiedziała hejterom
Hillary Clinton zeznawała w sprawie Epsteina. Wyszło na jaw, co powiedziała
Córka Zygmunta Solorza jest miliarderką. Mało kto wie, czym się zajmuje
Niebywałe sceny na rozprawie rozwodowej Kubickiej i Barona. "Sandra, przestań. Nie rozmawiam z tobą!"
Była Barona podarowała prezent jego (jeszcze) żonie. To jej wysłała
Kosiniak-Kamysz o swoim podwójnym nazwisku. Ujawnił prawdę