Marcin Hakiel przyznał, że stracił prawo jazdy. Wyjawił, jak do tego doszło

Marcin Hakiel wziął udział w programie "99. Gra o wszystko". To właśnie tam przyznał, że stracił prawo jazdy.
Zaskakujące wyznanie Marcina Hakiela. Przyznał, że stracił prawo jazdy
Fot. KAPIF.pl

Marcin Hakiel zyskał popularność dzięki małżeństwu z Katarzyną Cichopek, którą poznał na planie "Tańca z gwiazdami". Para rozwiodła się w 2023 roku, ale tancerz nie zniknął z show-biznesu. Dziś bryluje u boku ukochanej, Dominiki Serowskiej, z którą doczekał się syna - Romea. Celebryta wziął udział w programie "99. Gra o wszystko". To tam zaskoczył wyznaniem o prawie jazdy. Okazuje się, że niedawno ponownie musiał zdać egzamin.

Zobacz wideo Serowska komentuje słowa Hakiela o Cichopek. Przesadził?

Marcin Hakiel postawił na szczerość. Tego mogliście o nim nie wiedzieć

Zarówno Marcin Hakiel, jak i jego partnerka wzięli udział w programie "99. Gra o wszystko". Dominika Serowska już odpadła i dopinguje ukochanego w dalszej walce. W show uczestnicy mierzą się z różnorodnymi zadaniami. Jednym z nich dotyczyło znajomości znaków drogowych, co skłoniło tancerza do opowiedzenia osobistej historii związanej z uprawnieniem do jazdy autem. Nie da się ukryć, że dla wielu egzamin na prawo jazdy jest niezwykle stresujący, a - jak się okazuje - Hakiel był zmuszony ponownie do niego podchodzić. - Rok temu straciłem prawo jazdy. Przekroczyłem punkty i musiałem robić jeszcze raz egzamin - przyznał przed kamerami. 

Marcin Hakiel i Dominika Serowska mają różne podejście do wychowywania dziecka 

Dominika Serowska gościła w podcaście "Matcha Talks". To tam podjęła się tematu wychowywania syna. Przyznała, że ma inny pogląd na tę kwestię niż jej ukochany. - My mamy zupełnie inne wizje wychowawcze, dlatego śmieję się, że nie wiem, co będzie z młodym naszym. Ja jestem raczej radykalna. Uważam, że dzieci muszą mieć różne zasady wyznaczone, a Marcin ma bardzo dużo wyrozumiałości w stosunku do dzieci - wyjawiła. - Wychodzę z założenia, że jeżeli rodzic coś mówi do dziecka i o coś go prosi, to nie może zostać zlany pięć razy, tylko to dziecko ma się słuchać, ma iść i to zrobić. Od tego jest ten rodzic. Jest różnica między byciem rodzicem a byciem koleżanką ze szkoły - podkreśliła.

Serowska wróciła wspomnieniami do lat dzieciństwa. - Ja byłam wychowywana w latach 90., gdzie nie było czegoś takiego jak bezstresowe wychowanie. Ja byłam grzecznym dzieckiem, ale wiem, że potem weszła ta moda na to, żeby było bezstresowo, że na dziecko nie można nic powiedzieć, zwrócić uwagi - stwierdziła. - Myślę, że to poszło w trochę niefajnym kierunku. Musi być ten balans i środek tego, że nie można na wszystko sobie pozwolić - skwitowała. 

Więcej o: