Kabaret tłumaczy się z żartów z Nawrockiego. "Troszkę z prezydenta wyszedł kibic"

Mocne żarty z Karola Nawrockiego wyemitowane w programie "Kabaret na żywo. Chyba Czesuaf" podzieliły widzów. Jeden z członków kabaretu postanowił skomentować całą sytuację.
Kabaret tłumaczy żart z Karola Nawrockiego
Kabaret tłumaczy żart z Karola Nawrockiego, Fot. Patryk Ogorzałek / Agencja Gazeta, YouTube/Polsat

W mediach głośno komentowane było nagranie z udziałem Karola Nawrockiego, który bardzo ostro zareagował na pytanie jednego z dziennikarzy. Tę sytuację wzięli na tapet również kabareciarze w odcinku polsatowskiego programu "Kabaret na żywo. Chyba Czesuaf", który został wyemitowany 28 marca. Przedstawiono w nim fikcyjną wersję wydarzeń, które mogły mieć miejsce po konfrontacji prezydenta z dziennikarzem. - Po ch****ę ja zostałem prezydentem, po ch****ę?! Tak to, bym mu normalnie mu j****ł. (...). Daj mi kominiarkę, ja go incognito j***ę - słyszymy. - (...) P*******a prezydentura. Da mi snusa z melisą - wykrzykiwał jeden z kabareciarzy wcielający się w rolę Nawrockiego.

Zobacz wideo Jak ocenia stroje pierwszej damy?

Paweł Gumulec komentuje żart z Karola Nawrockiego

Wspomniany skecz spotkał się z dość mieszanym odbiorem widzów. Jednych inscenizowana scenka bardzo rozbawiła, inni pisali, że żarty z Nawrockiego były nie na miejscu. Całą sytuację w rozmowie z Plejadą skomentował Piotr Gumulec będący członkiem kabaretu Chyba. - Myślę, że żadna granica smaku nie została przekroczona. Prezydent przecież znany jest ze swojej poprzedniej, nazwijmy to, aktywności. W czasie konferencji prasowej chyba troszkę z prezydenta wyszedł kibic, a my sobie wyobraziliśmy, co mogło się dziać dalej. I trafiliśmy, bo się okazało, że wiele osób wyobrażało sobie to podobnie - tłumaczy kabareciarz.

Piotr Gumulec stwierdził również, że zarzuty, iż podobne żarty są przesadą, zwykle wynikają z sympatii politycznych, a nie obiektywnej oceny. - Staramy się punktować wszystkich polityków, niezależnie od opcji. I po komentarzach widzimy, że to się udaje, bo jedni mówią, że jesteśmy na pasku KO, a drudzy, że płaci nam PiS. Więc ewidentnie wychodzi po równo - dodał.

Zdaniem ekspertki prezydent pokazał, że ma "krótki lont"

Przypomnijmy, że Karol Nawrocki zdenerwował się po słowach dziennikarza, który spytał, czy prezydentowi "nie przeszkadza zażyłość Orbana z Putinem". - Pan nie słuchał, co ja myślę o Władimirze Putinie, panie redaktorze? Zrobiliście materiały, że mnie ściga Putin? Pan redaktor się ogarnie i słucha, co mówi prezydent Polski - odpowiedział Nawrocki, celując w dziennikarza palcem.

- Świadkowie sytuacji zapamiętają, że prezydent dał się sprowokować. To tym bardziej wskazuje, że dziennikarz trafił w czuły punkt, a Karol Nawrocki ma "krótki lont", jeśli chodzi o uleganie emocjom w rozmowie - skomentowała zajście w rozmowie z Plotkiem mentorka marki osobistej Dorota Anna Wróblewska. Całą jej opinię możecie przeczytać w tym artykule.

Więcej o: