Gumulec przeszedł metamorfozę w "Tańcu z gwiazdami". Tyle udało mu się schudnąć

Piotr "Guma" Gumulec wciąż walczy w "Tańcu z gwiazdami" o Kryształową Kulę. Jak się okazało, kabareciarz chce jak najdłużej pozostać w show. Nie myśli jednak tylko o wygranej.
Piotr 'Guma' Gumulec
Fot. KAPiF

Piotr "Guma" Gumulec znalazł się w gronie uczestników bieżącej edycji "Tańca z gwiazdami". Kabareciarz radzi sobie całkiem dobrze, a wraz z taneczną partnerką Julią Suryś udało mu się na ten moment dostać do czwartego odcinka programu. Gumulec liczy, że uda mu się jak najdłużej pozostać w show. Wszystko przez fakt, iż dzięki treningom oraz zmianie trybu życia, schudł aż dziesięć kilogramów.

Zobacz wideo Zaskoczyło ją, że odpadła jako pierwsza z "Tańca z gwiazdami"? "Miałam większą nadzieję..."

Piotr "Guma" Gumulec cieszy się metamorfozą w "Tańcu z gwiazdami". "Ja bym chciał jeszcze z dziesięć kilogramów"

Gumulec nie kryje, że zbędne kilogramy udało mu się stracić przede wszystkim dzięki pomocy Suryś. Gdy w ostatnim czasie tancerka zmagała się z problemami zdrowotnymi, kabareciarz zaznaczył, że również musi się o nią troszczyć. - Muszę ją bardziej pilnować. Ona jest taka "Zosia-samosia", że wszystko zrobi sama. Jestem wdzięczny, że mogłem zatańczyć właśnie z Julią. To moja partnerka taneczna i chcę z nią tańczyć, koniec kropka - podkreślił w rozmowie z "Faktem". Gumulec jest bardzo wdzięczny dziewczynie, że pomaga mu w dbaniu o siebie. 

Od czerwca to już jest ponad dziesięć kilo, odkąd zacząłem lepiej jeść. A od mojego spotkania z panią Julią jest ponad sześć kilogramów mniej

- dodał w wywiadzie. To jednak nie koniec jego planów. Gumulec przyznał, że chciałby pozbyć się jeszcze kolejnych kilogramów. W swoim charakterystycznym stylu połączył ten cel z dalszym udziałem w tanecznym show. - Ja bym chciał jeszcze z dziesięć kilogramów. Także półfinał musi być, żeby się udało. Głosujcie i wspierajcie, a będę chudszy - żartował w rozmowie z redakcją.

Piotr "Guma" Gumulec o treningach do "Tańca z gwiazdami". "To wcale nie jest takie łatwe"

Przed rozpoczęciem przygody z programem Gumulec nie spodziewał się też, jak wymagające okażą się przygotowania do występów. Dopiero wielogodzinne treningi pozwoliły mu przekonać się, ile wysiłku wymaga przygotowanie profesjonalnej choreografii. Kabareciarz przyznał, że wcześniej nie doceniał poziomu trudności tańca. Szczególnie zmieniło się jego podejście do walca wiedeńskiego. - Mówiłem kolegom: walc wiedeński? To proste. Dziś zapraszam każdego na sześć godzin treningu. To wcale nie jest takie łatwe, jak wygląda na zewnątrz. Mój szacunek do tancerzy jest ogromny. To po prostu sportowcy - stwierdził dalej dla "Faktu".

Więcej o: