Badach ujawnił, jak poznał Kwaśniewskich. Chciał... zaśpiewać im hymn

Kuba Badach otworzył się w nowym wywiadzie na temat swojej relacji z teściami. Wyznał, jak wyglądało jego pierwsze spotkanie z Jolantą i Aleksandrem Kwaśniewskimi.
Kuba Badach, Jolanta i Aleksander Kwaśniewscy
Fot. KAPiF

Kuba Badach i Aleksandra Kwaśniewska tworzą jedną z najlepiej dobranych par w polskim show-biznesie. Zakochani stanęli na ślubnym kobiercu jeszcze w 2012 roku i od tamtej pory wspólnie żyją, jak i współpracują. Badach wielokrotnie wypowiadał się przy tym w mediach na temat jego relacji z teściami - byłą parą prezydencką, Jolantą i Aleksandrem Kwaśniewskimi. W nowym wywiadzie opowiedział ciekawą historię związaną z ich zapoznaniem. 

Zobacz wideo Badach wróci do Poluzjantów jak Wiśniewski do Mandaryny? Wspomniał o tragicznym zdarzeniu

Kuba Badach wspomina pierwsze spotkanie z Kwaśniewskimi. "Usta działały szybciej niż myśl płynęła"

Badach pojawił się niedawno w programie Kayah na antenie RMF Classic. W wywiadzie z artystką ponownie poruszył temat relacji z Kwaśniewskimi, w tym przypomniał, jak wyglądało ich pierwsze spotkanie. Jak się okazało, muzyk był wówczas bardzo zestresowany. - Gdy pierwszy raz spotkałem się z moimi przyszłymi teściami, Ola zorganizowała kolację u siebie w mieszkaniu. Pamiętam, że jej mama rozpromieniona i wszedł ten mężczyzna, ten prezydent - opowiedział Badach.

Artysta wyznał, że chwilę później doszło do dość zabawnej sytuacji. - Ja po prostu stanąłem i, niestety, jak to zwykle ja, usta działały szybciej niż myśl płynęła. Powiedziałem, że nie wiem, czy mam mówić "dobry wieczór", czy od razu śpiewać hymn Polski - ujawnił dalej w programie. 

Już nieraz pytali Kubę Badacha o teściów. "Jest to straszny szpan"

W 2025 roku Badach opowiedział również o Kwaśniewskich w wywiadzie dla Plejady. Dziennikarka zapytała go wtedy, czy ma żal o to, że wciąż wiele osób widzi go wyłącznie przez pryzmat znanych rodziców ukochanej. Muzyk zaznaczył, że zanim z Kwaśniewską zaczęli się spotykać, miał już ugruntowaną pozycję na scenie muzycznej. Jego przyszła żona wiedziała nawet, czym się zajmuje - Była fanką i ponoć chodziła nawet na koncerty, ale nigdy się, jak to się mówi, nie wypucowała. (...) Myślę, że już mamy taki staż ze sobą i tyle lat za sobą, że mam z tym luz - skomentował w rozmowie.

- Ludzie z mojej branży wiedzą, kim jestem i co potrafię. Zawsze myślałem, że jeżeli moi kumple i koleżanki, którzy znają się na muzyce, mówią, że to, co robię, jest okej, no to dla mnie coś znaczy - kontynuował Badach, żartując niejako na koniec z całej sytuacji. - Z drugiej strony, nie ukrywajmy, mieć teściów, którzy są byłą parą prezydencką, to jest to straszny szpan - skwitował w wywiadzie.

Więcej o: