Skolim od lat się nie zatrzymuje - produkuje kolejne piosenki, daje liczne koncerty i wydaje własne produkty. W sieci zawrzało, gdy 21 sierpnia muzyk zaśpiewał utwór "Kamikaze" w towarzystwie dzieci na scenie. Problem w tym, że w tekście pojawia się wiele wulgarnych słów, a także aluzji seksualnych. Sytuacja skłania do refleksji, czy "król latino" jest odpowiednim kandydatem na idola najmłodszych? Zdaje się, że niekoniecznie.
Najpierw Konrad Skolimowski próbował swoich sił w aktorstwie - największą popularność przyniosła mu rola Patryka w "Barwach szczęścia". Marzył jednak o tym, by zrobić karierę w muzyce. Pierwszy singiel wydał w 2017 roku, ale przeszedł on bez echa. Rok później Skolimowski wystąpił w programie "Disco Star", ale tam również obyło się bez sukcesu. To utwór "Wyglądasz idealnie", który został wydany w 2022 roku, pozwolił Skolimowi na rozpoczęcie wielkiej kariery. Dziś trudno o osobę, która nigdy nie słyszała o wokaliście. Nie da się ukryć, że piosenkarz doskonale wpasował się w to, czego potrzebują odbiorcy - disco polo w stylu latino. Kolejne single Skolima to kolejne sukcesy. Muzyk przekuł karierę muzyczną w coś większego i dziś może pochwalić się kilkoma biznesami - prowadzi stację benzynową, nadmorski pensjonat, a także produkuje gadżety sygnowane swoim nazwiskiem.
W większości teksty piosenek Skolima skupiają się na kobietach oraz aluzjach. Nie brakuje w nich również niecenzuralnych słów. Należy zaznaczyć, że nie jest to w nurcie disco polo nowością. Zespoły, które skupiają się na tworzenie muzyki w tym gatunku, chętnie nawiązują do łóżkowych eskapad, komentują kobiece ciała i często eksponując je w teledyskach. W utworze Skolimowskiego "Kamikaze" usłyszymy: "Zrobię ją na blacie, lubi rzeczy zakazane. Znów się przy mnie kładzie i ma wszystko rozebrane. Zrobię ją na blacie, lubi rzeczy p*****e". W "Wejdę wyjdę" pada tekst: "Dziś przychodzę z gestem i zobaczysz fragment nieba. Poszukamy hotel i się tam będziemy j***ć". Za to w "Wyglądasz idealnie" słyszymy: "Lubię jak się droczysz, myszko. Lubię jak dochodzisz".
Jak widać, utwory "króla latino" często nawiązują do aktów seksualnych, ale nie ma w tym nic złego, dopóki odbiorcy są świadomi tego, czego słuchają. Problemem jest jednak to, że dziś piosenkarz jest jednym z dziecięcych idoli. Na jego koncerty przychodzą nie tylko dorośli, ale tłumnie pod sceną pojawiają się również najmłodsi, co można zauważyć na licznych nagraniach z występów. W mediach społecznościowych jak grzyby po deszczu pojawiają się fanowskie profile Skolima, które prowadzą właśnie dzieci. To tylko dowodzi temu, że wśród najmłodszych piosenkarz jest niezwykle popularny. Ale czy powinien, zważając na charakter jest działalności?
Oczywiście po części winić można samego muzyka, który zaprasza dzieci na scenę i występuje na rodzinnych wydarzeniach. Podczas niedawnego koncertu w Kobielach Wielkich spełnił życzenie młodego fana, który stał z transparentem: "Skolim, mam dziś urodziny. Dla ciebie zrezygnowałem z tortu. Zdjęcie z tobą = najlepszy prezent". Wokalista zaprosił go na scenę i zrobił sobie z nim zdjęcie. Tym samym daje do zrozumienia, że nie ma problemu, by jego twórczość trafiała do najmłodszych i sam ich w pewien sposób zachęca. Reagować powinni rodzice, którzy najwyraźniej nie kontrolują tego, jaki przekaz trafia do ich pociech. Czasami sami nawet zabierają dzieci na koncerty Skolima, nie zauważając chyba, że przekaz utworów muzyka nie jest dla nich odpowiedni.
O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy psycholożkę Magdalenę Chorzewską. - Sam fakt, że dzieci lubią danego artystę, nie oznacza jeszcze, że jego twórczość jest dla nich odpowiednia. Dzieci często reagują przede wszystkim na rytm, refren, energię koncertu i popularność wykonawcy. Młodsze mogą nie rozumieć seksualnych aluzji, ale to nie znaczy, że treść pozostaje dla nich obojętna. Uczą się również przez obserwację, naśladowanie, powtarzanie słów oraz reakcje dorosłych - wyjaśnia nam specjalistka.
Psycholożka zwróciła uwagę na to, co robi sam Skolim. - Największy problem w tej konkretnej sytuacji widzę nie w tym, że artysta tworzy muzykę dla dorosłych, lecz w połączeniu jednoznacznie seksualizującego i wulgarnego tekstu z bezpośrednim udziałem dzieci na scenie. Dorosły artysta ma prawo tworzyć repertuar dla dorosłej publiczności. Jeżeli jednak świadomie zaprasza dzieci do udziału w występie, powinien dostosować do nich utwór, zmienić jego fragmenty albo wybrać inny repertuar - uważa ekspertka.
Chorzewska podkreśla w rozmowie z Plotkiem, że w tej sytuacji nie tylko rodzice są odpowiedzialni. - Odpowiedzialności nie można przerzucać wyłącznie na rodziców. Spoczywa ona także na artyście, jego otoczeniu oraz organizatorach wydarzenia, zwłaszcza, gdy koncert odbywa się podczas rodzinnej imprezy. Rodzice powinni interesować się tym, czego słucha dziecko, ale zakazywanie bez rozmowy zwykle nie jest najlepszym rozwiązaniem - uważa. - Lepiej zapytać dziecko, jak rozumie tekst, wyjaśnić znaczenie niektórych słów i powiedzieć, dlaczego dorośli uważają je za nieodpowiednie - dodaje psycholożka.
Milion na czeku, a na koncie zupełnie inna kwota. Tyle naprawdę dostał zwycięzca "Milionerów"
Koroniewska żartuje o rozwodzie z Dowborem. "Mam go już dosyć". W komentarzach się dzieje
Książulo odpalił się w sprawie napiwków. Wystarczyło pięć słów
Szczepanik z Pectus niedawno rozwiódł się z Gawędą z Blue Cafe. Teraz pokazał się z nową partnerką!
Agustin Egurrola wziął ślub kościelny. Jego żona zachwyciła kreacją
Taką emeryturę "na rękę" pobiera Adam Małysz. Padła konkretna kwota
Dziennikarka TVP zmagała się z sepsą. "Nie wiedziałam, czy będę mogła chodzić"
Daukszewicz gorzko o odejściu z TVN24 i wysokości emerytury. "Medialnie już dawno nie żyję"
"Co pan taki smutny?" Stanowski zdradza kulisy rozmowy z prezydentem