Królikowski uderza w Opozdę. Mówi o "spotkaniach, które doprowadzały Viniego do płaczu"

Antoni Królikowski odpowiedział na głośne wpisy Joanny Opozdy po rozprawie rozwodowej. W oświadczeniu aktor przedstawił swoją wersję wydarzeń, odniósł się do kwestii kontaktów z synem i alimentów, a także zapowiedział kroki prawne przeciwko byłej partnerce.
Antoni Królikowski, Joanna Opozda
Fot. KAPiF.pl

Po rozprawie rozwodowej Joanna Opozda opublikowała serię wpisów, w których ujawniła m.in. kulisy ustaleń dotyczących kontaktów Antoniego Królikowskiego z ich synem Vincentem. Jak twierdzi Opozda, aktor miał przez cztery lata nie wnieść zabezpieczenia o kontakty z dzieckiem, dlatego tym razem to ona wnioskowała o jego spotkania z synem co najmniej cztery razy w miesiącu. Aktorka odniosła się również do kontrowersyjnego tematu alimentów. "Alimenty wielokrotnie nie były płacone na czas, a przez miesiące nie otrzymywałam ich wcale. Dopiero działania komornika przyniosły efekt. Wysokość alimentów ustala sąd na podstawie realnych możliwości zarobkowych, nie ja. Sprawuję 100 proc. opieki nad dzieckiem, dlatego oczywiste jest, że większy udział finansowy powinien ponosić rodzic, który w tej opiece nie uczestniczy. To standard, nie opinia" - przekazała. Antoni Królikowski odniósł się do ostatnich wpisów swojej byłej partnerki. 

Zobacz wideo Opozda o wykorzystywaniu wizerunku dziecka w sieci. Jasne stanowisko

Antoni Królikowski zareagował na wpisy Joanny Opozdy 

Z oświadczenia wynika, że aktor postanowił wnieść do sądu sprawę przeciwko Joannie Opozdzie. "Wobec upublicznienia informacji z niejawnego postępowania sądowego - co szkodzi dziecku - szerzenia nieprawdy, manipulacji opinią publiczną i mediami, kieruję do sądu sprawę o naruszenie dóbr osobistych i zniesławienie przeciwko Joannie" - czytamy na wstępie. 

Aktor odniósł się także do wpisów na temat ustalenia kontaktów z synem. "Wniosek o ustalenie kontaktów z synem wniosłem wraz z pozwem z dnia 15.04.2022 roku, czyli cztery lata temu. Na rozprawie 17.04.2026 roku wniosłem o zabezpieczenie kontaktów. Nieprawdą jest, iż Joanna na ostatniej rozprawie złożyła wniosek w tej sprawie, wręcz przeciwnie, przed rozprawą wniosła o pozbawienie mnie praw rodzicielskich. Takie są fakty" - twierdzi Królikowski. Aktor zapewnia, że chce mieć kontakty z synem, jednak spotkania miały przebiegać w nieprzyjemnej atmosferze. "Spotkania odbywały się w atmosferze obelg, krzyków i awantur ze strony Joanny, doprowadzających Viniego do płaczu, na dowód czego złożyłem w sądzie liczne nagrania. Dlatego walczę o spotkania bez obecności Joanny. Chciałbym na początek spotykać się z nim w obecności mojej mamy, z którą ma już dobrą relację oraz kuratora - dla spokoju Joanny, póki co w niewielkim wymiarze, który później może być rozszerzony - tak by Vini mógł się spokojnie zaaklimatyzować" - tłumaczy Królikowski

W dalszej części oświadczenia znalazły się wyjaśnienia dotyczące alimentów. "Jestem transparentny, moje oraz Izy umowy i dokumenty finansowe są w aktach sprawy. Pracodawca od lat wypłaca regularnie środki na moje konto. Sąd przeanalizował dowody z ostatnich czterech lat, na podstawie których zmniejszył zabezpieczenie alimentacyjne z 10 tys. zł na 6 tys. zł miesięcznie. To potwierdza, że od początku mówiłem prawdę. Nie stać mnie na oczekiwania Joanny, które nie zostały przed sądem w żaden szczegółowy sposób udokumentowane. Działania Joanny negatywnie odbijają się na mojej sytuacji zawodowej, co jest także szkodą dla Vincenta" - czytamy. To jednak nie wszystko. 

Antoni Królikowski o rozprawie sądowej. "Złożyłem obszerne zeznania" 

Królikowski poinformował, że obecnie rozmawia ze swoją byłą partnerką tylko przez prawników, ponieważ jak twierdzi, "nie ma woli porozumienia, a każdy kontakt kończy się atakami". W oświadczeniu odniósł się również do słów Joanny Opozdy, jakoby nie był zainteresowany stanem syna, gdy ten leżał w szpitalu. "Byłem w stałym kontakcie z lekarzami, którzy cały czas wskazywali, jaki jest stan ogólny dziecka, szczegółowo wyjaśnili mi, dlaczego i w jakim stanie syn trafił do szpitala, co odbiega od przekazu medialnego Joanny. Apeluje by zaprzestała upubliczniać dane medyczne Vincenta. Złożyłem w tej sprawie dowody w sądzie, który najlepiej oceni tę sytuację" - przekazał.

Aktor był obecny na rozprawie, która miała miejsce 17 kwietnia, jednak opuścił sąd w trakcie przerwy. Dlaczego? "Sąd mnie zwolnił z reszty rozprawy. Złożyłem obszerne zeznania na tej i poprzedniej rozprawie, na której Joanny nie było. Nie padły słowa o 'braku czasu'. Dziwi mnie też, iż w prawnicy Joanny ujawniają szczegóły niejawnej rozprawy rozwodowej" - tłumaczył. Na koniec dodał, że nie chce publikować materiałów stanowiących dowody w tej "niejawnej" sprawie. "Uważam, że poruszanie tak wrażliwych kwestii dotyczących dziecka w przestrzeni publicznej szkodzi przede wszystkim Vincentowi. Pragnę podkreślić, iż nie będę reagował na każde kłamstwo i manipulacje, które zapewne jeszcze padną, a moje milczenie nie stanowi i nie będzie stanowiło ich potwierdzenia" - zakończył. 

Więcej o: