Analiza

Widzowie podzieleni nowym sezonem "Euforii". "Nie da się tego sprowadzić do samej wolności artystycznej"

"Euforia" powróciła na ekrany naszych telewizorów po czterech latach. Trzeci sezon hitowej produkcji HBO doczekał się dotychczas dwóch odcinków, które już zdążyły zszokować i podzielić widzów. Jak przedstawiane w serialu sceny ocenia psycholożka i seksuolożka? Plotek postanowił się o tym dowiedzieć.
Sydney Sweeney jako Cassie w 'Euforii'
Fot. HBO

Trzeci sezon "Euforii" był jednym z najbardziej wyczekiwanych powrotów seriali w 2026 roku. Seria, która z przytupem rozpoczęła się w 2019 roku, podbiła serca widzów na całym świecie. Przypomnijmy, że w obsadzie wciąż występują największe gwiazdy młodego pokolenia - m.in. Zendaya, Jacob Elordi oraz Sydney Sweeney. Uwadze widzów nie umknął jednak fakt, iż nowy sezon produkcji znacznie odbiega od dwóch poprzednich. Tym razem widzimy naszych bohaterów kilka lat po zakończeniu nauki w szkole. To, jak potoczyły się ich losy, mocno dzieli widzów. Plotek postanowił porozmawiać na ten temat z psycholożką i seksuolożką Magdaleną Chorzewską.

Zobacz wideo Popkultura odc. 97

Wielki powrót "Euforii". Psycholożka pochyla się nad tematem seksualizacji. "Nie chodzi tylko o sam sex-working"

Pomijając wątki dotyczące przemytu narkotyków i fentanylu, fani "Euforii" rozprawiają w sieci głównie na temat postaci Cassie - granej przez Sydney Sweeney. Choć częściowo mieliśmy wgląd w jej na pozór bajkowe życie u boku Nate'a (Jacoba Elordi), który działa w branży deweloperskiej, dziewczyna również zdecydowała się postawić na samą siebie i działalność w social mediach. Jak dowiadujemy się z czasem, jej pobudki są związane z nadchodzącym weselem pary. Cassie chce zarobić na wymarzone kwiaty, które warte kilkadziesiąt tysięcy dolarów, miałyby przystroić salę. Sposobem na to ma być prowadzenie profilu w serwisie OnlyFans. 

W pierwszych dwóch odcinkach mogliśmy zobaczyć, jak pozuje do roznegliżowanych zdjęć w stroju m.in. psa oraz bardziej szokującym - dziecka ze smoczkiem. Sceny te na nowo rozpoczęły w mediach społecznościowych dyskusję na temat ukazywania w produkcjach różnych form sex-workingu oraz podejścia do niego. - Serial "Euforia" od początku budzi emocje, bo dotyka tematów trudnych i często skrajnych. To, co widzimy w nowych odcinkach, nie jest neutralne psychologicznie i nie da się tego sprowadzić do samej wolności artystycznej - oceniła Magdalena Chorzewska. 

 
Jeśli w produkcji, którą oglądają także nastolatki, pojawiają się sceny seksualizujące wizerunek w kontekście dziecięcości, to wchodzimy w obszar bardzo ryzykowny. Nie chodzi tylko o sam sex-working czy platformy typu OnlyFans, ale o sposób przedstawienia seksualności

- wyjaśniła nam ekspertka, zwracając uwagę na poważny problem. - Młody odbiorca dopiero buduje swoje granice, tożsamość i rozumienie tego, czym jest ciało, intymność i relacja z drugim człowiekiem. Obrazy, które łączą seksualność z infantylizacją, mogą zaburzać ten proces - dodała psycholożka.

Sceny z Cassie podzieliły widzów. Psycholożka zwraca uwagę na brak "wyraźnego kontekstu krytycznego"

Widzowie serialu podzielili się w sieci na dwa obozy. Jeden z nich krytykuje zachowanie Cassie, jasno oceniając sceny z jej udziałem jako wzbudzające jedynie kontrowersje. Oglądającym nie podoba się zarówno forma, w jakiej twórca serialu - Sam Levinson, przedstawia sex-working, jak i rozwój postaci dziewczyny, która bez większych skrupułów i przemyśleń jest gotowa sprzedawać swoje ciało w sieci.

Drugi obóz broni podejścia Cassie. Widzą w niej niezależną kobietę, która w świadomy sposób decyduje o swoim ciele i chce zarabiać w sieci, tak jak tysiące innych twórczyń. Zdaniem tych widzów Levinson pokazał po prostu realny świat, w którym przyszło nam obecnie żyć. Dziewczyn, takich jak Cassie, jest wiele i zasługują one na szacunek i wsparcie, a platformy typu OnlyFans wchodzą do mainstreamu i robią na nas coraz mniejsze wrażenie.

Jeśli coś pojawia się w popularnym serialu bez wyraźnego kontekstu krytycznego, zaczyna być odbierane jako jedna z opcji, a nie jako coś wymagającego refleksji. Nastolatek nie ma jeszcze dojrzałych narzędzi, żeby oddzielić prowokację artystyczną od wzorca zachowania

- komentuje Magdalena Chorzewska, zwracając uwagę na fakt, iż serial jest przy tym oglądany w dużej mierze przez młodą publikę. - W okresie dorastania granice psychiczne i cielesne dopiero się kształtują. Pokazywanie treści, które je rozmywają, może prowadzić do dezorientacji, a w skrajnych przypadkach do większej podatności na przekraczanie tych granic przez innych - podkreśliła ekspertka. 

Więcej o: