Pazurowie zaskoczyli wyznaniem na temat wychowania dzieci. "Życie tak wygląda, więc my staramy się..."

Jakimi rodzicami są Edyta i Cezary Pazurowie? Z pewnością takimi, którzy twardo stąpają po ziemi. W ich domu obowiązują konkretne zasady, które są konsekwentnie przestrzegane.
Edyta i Cezary Pazurowie
Fot. KAPiF..pl

Edyta i Cezary Pazurowie doczekali się trójki dzieci - 17-letniej Amelii, 14-letniego Antoniego i ośmioletniej Rity. Ostatnio małżeństwo udzieliło interesującego wywiadu Plejadzie. W rozmowie opowiedzieli o tym, jak starają się wychowywać swoje pociechy. Zdradzili także, jakie mają podejściu do kieszonkowego. 

Zobacz wideo Cezary Pazura o związku z Edytą. "Odczuwam swój wiek"

Edyta i Cezary Pazurowie uczą dzieci szacunku do pieniędzy. "Nie mają wszystkiego, co sobie życzą"   

Dzieci Pazurów regularnie otrzymują kieszonkowe. Dzięki temu uczą się zarządzać finansami. "Kieszonkowe jest konieczne dla dziecka, bo ono się uczy gospodarować pieniędzmi. Śniadania, obiady mają w szkole. Pierwsze śniadanie jedzą w domu, więc one naprawdę na nic nie potrzebują (...). Staram się tego zawsze trzymać. Wiadomo, że jak czasami przyjdzie dziecko z maślanymi oczami, to się na to patrzy inaczej. Aczkolwiek jest to ważne. Nie ukrywamy tego, że nasze dzieci nie mają wszystkiego, co sobie zażyczą" - tłumaczyła Plejadzie Edyta Pazura.  

Okazuje się, że w drodze wyjątku Cezary Pazura daje dzieciom dodatkowe fundusze, o których jego żona nie ma pojęcia. "U nas Edytka to jest ta osoba, która właśnie ustawia zasady. Niestety czasami pękam, jak dziecko patrzy: 'Tatuniu, potrzebuję'. Wtedy mówię: 'Masz, tylko mamie nie mów'" - żartował aktor. 

Edyta Pazura chce pokazać dzieciom, jak wygląda prawdziwe życie. "Jestem złym policjantem"

W tej samej rozmowie żona aktora zdradziła, że bardzo szybko dowiedziała się, jak wygląda dorosłe życie. Właśnie dlatego chce od najmłodszych lat uczyć dzieci odpowiedzialności. "Sama pracowałam od 16. roku życia, bo chciałam mieć swoje pieniądze. Wiem, że to zarządzanie pieniędzmi jest bardzo ważne. Nawet, jak przychodzi na przykład do mnie syn i chce coś do gry, to mówię, że to idzie z kieszonkowego. On przynosi mi to 50 zł. Tak będzie w życiu. Nie ma, że ktoś za niego zapłaci rachunek. Nie ma, że ktoś weźmie sobie od kogoś pieniądze i nie odda. Życie tak wygląda, więc my staramy się ich tego nauczyć. Jestem złym policjantem. Pilnuję ich, żeby się uczyli" - dodała

Więcej o: