Ujawnienie horrendalnych zarobków kontrowersyjnych pracowników TVP, którzy w ostatnich latach pracowali w tubie propagandowej PiS-u, sprowokowało Mariannę Dufek do zabrania głosu. Nie dość, że dziennikarka pokazała swoje zarobki, które wpływają na jej konto dzięki pracy w TVP Katowice, to jeszcze nawiązała do tego, ile przed laty zarabiał jej były mąż Kamil Durczok, gdy był w stacji TVN.
W wyniku kontroli poselskiej Dariusz Joński, polityk Koalicji Obywatelskiej, ujawnił, ile zarabiali szefowie TVP na swoich stanowiskach w 2023 roku. Michał Adamczyk jako dyrektor TAI (Telewizyjna Agencja Informacyjna) zainkasował niemal 1,5 mln złotych za niecały rok pracy. Samuel Pereira jako zastępca dyrektora TAI - 439 tysięcy. Marcin Tulicki również jako zastępca dyrektora TAI zgarnął ponad 700 tysięcy, a Rafał Kwiatkowski za to samo stanowisko zarobił 366 tysięcy. Zaś Jarosław Olechowski jako dyrektor TAI zgarnął 1,5 mln złotych. Wywołuje to teraz oburzenie, bo przypominamy, że wynagrodzenia tych osób idą z pieniędzy publicznych. Marianna Dufek nie mogła przejść obok tego obojętnie.
Z faktury za grudzień br., którą udostępniła, widać, że za pracę w TVP Katowice zarobiła cztery tys. brutto, a na jej konto wpłynęło 2513,48 zł netto."Zarobki 'dziennikarzy' Agencji Informacji TVP to ostatnio chyba najczęściej udostępniana informacja w mediach społecznościowych. Na zasadzie mojego odreagowania dzielę się swoimi zarobkami w TVP, dodając, że jeszcze do tego dochodzi mi ryczałt honoraryjny 2 500. Od dwóch lat stałe zmniejszany, bo z anteny zdejmowane były takie programy jak: 'Daleko od domu', 'Kadry Śląskiej Filmówki' czy 'Bilans Zdrowia' - wszystkie nagradzane, wszystkie w moim przekonaniu wpisujące się w misję. Mówiące o kulturze, zdrowiu i Ukrainie. Pokazuję ten 'pasek' trochę sprowokowana, by pokazać, jak zarabia w telewizji zwykły dziennikarz" - napisała Marianna Dufek na Facebooku.
Pamiętam, jak kiedyś jeden z dyrektorów powiedział mi wprost, że "najlepsze we mnie jest to, że nie musi mi dużo płacić" - dodała w komentarzu pod swoim postem.
Przy okazji była żona Kamila Durczoka wróciła do jednego ze swoich wywiadów. Chodzi o rozmowę z Fashion Magazine, w której dziennikarka poruszyła wątek pracy Durczoka w TVN, gdy był szefem "Faktów". - Miałam wtedy luksus pracy wyłącznie dla przyjemności. W domu nie było problemu z pieniędzmi. Nie wiedziałam, ile zarabia mój mąż. Tego dowiedziałam się niedawno z akt sądowych sprawy o podrobienie weksla. To była nieprzyzwoita kwota, grubo ponad sto tysięcy złotych miesięcznie, gdy był redaktorem naczelnym "Faktów" - powiedziała w rozmowie z 2022 roku. Teraz zmieniła swoje zdanie.
Przy tej okazji chciałam napisać, że wycofuję się z tego co kiedyś publicznie powiedziałam, że "Kamil zarabiał nieprzyzwoite pieniądze". W kontekście zarobków panów z Placu Powstańców to pracował w firmie prywatnej, był prawdziwym dziennikarzem (tak jak rozumiem ten zawód) i robił porządny dziennik - dodała była żona Kamila Durczoka w nowym wpisie na Facebooku.
Kulisy zmian w "halo tu polsat". "Cichopek źle wypadła w badaniach"
"Otworzyłem oczy, gdy auto było w rowie". Kierowca po raz pierwszy zabrał głos po śmierci Łukasza Litewki
Badach spotkał Jansona po wielu latach. Co słychać u lidera Varius Manx?
Nie pałac ani nie apartament. Tak naprawdę wygląda dom Donalda Tuska
Ewa Woydyłło wydała oświadczenie po kontrowersyjnym wywiadzie. "Nie miałam złych intencji"
Brad Pitt nie odpuszcza Angelinie Jolie. Sąd ma zdecydować o jej finansach
Amy Schumer schudła 23 kg i pokazała efekty przemiany. "Nigdy nie sądziłam, że nadejdą takie dni"
Scena śmierci Marii Zięby w "Na Wspólnej" to jakiś żart? Scenarzysta wziął ten pomysł z Bollywood
Królikowski pokazał się publicznie pierwszy raz od czasu rozwodu. Tak się zachowywał