18-latek z "Must Be the Music" dostał pismo od prawnika rodziców. Poszło o słowa, które powiedział w programie

Damian Stampka-Łoziński w programie "Must Be the Music" podzielił się historią, z której wynika, że musiał opuścić rodzinny dom, aby spełniać marzenia o śpiewaniu. Teraz uczestnik show Polsatu wyjawił, że na jego wyznanie stanowczo zareagowali rodzice.
Damian Stampka-Łoziński w 'Must Be the music'
Damian Stampka-Łoziński w 'Must Be the music', Polsat

Damian Stampka-Łoziński to 18-latek, który bierze udział w najnowszej edycji programu "Must Be the Music", emitowanym na Polsacie od 6 marca. W programie wykonał swoją interpretację utworu "Another Love", za którą jurorzy niezwykle go docenili. Damian Stampka-Łoziński w programie opowiedział również o swojej prywatnej sytuacji. Jak wyjawił, po osiągnięciu pełnoletności zdecydował się wyprowadzić z domu adopcyjnych rodziców i obecnie mieszka u nauczycielki śpiewu. Uczestnik show mówił, że rodzice mieli rzekomo nie zgadzać się na to, aby rozwijał się w śpiewaniu i grze na instrumentach.

Zobacz wideo Co uważa jako trenerka programu?

Damian Stampka-Łoziński z "Must Be the Music" pokazał pismo od prawnika rodziców

30 marca Damian Stampka-Łoziński opublikował na Facebooku zdjęcia pisma, które miał dostać od prawnika swoich rodziców w odpowiedzi na słowa, które padły na ich temat w programie. "Niniejszym wzywam Pana do niezwłocznego zaprzestania naruszania dóbr osobistych (...) w szczególności ich dobrego imienia, czci oraz reputacji, które następuje poprzez rozpowszechnianie nieprawdziwych i krzywdzących informacji na ich temat, co stanowi bezprawne naruszenie dóbr osobistych" - czytamy.

"W szczególności chodzi o Pana publiczne stwierdzenia wypowiedziane w programie telewizyjnym 'Must Be the Music', w których: twierdzi Pan, że 'musiał uciekać z domu, aby móc śpiewać'; podważa Pan relację rodzinną z moimi Mocodawcami; przedstawia Pan moich Mocodawców jako osoby ograniczające Pana rozwój i wolność" - brzmi dalsza część opublikowanego pisma.

"Podkreślenia wymaga, że powyższe twierdzenia są nieprawdziwe, wprowadzające w błąd oraz godzące w dobre imię moich Mocodawców, narażając ich na utratę zaufania, w tym w środowisku zawodowym" - przekazano. Z pisma wynika również, że Damian Stampka-Łoziński został wezwany m.in. do usunięcia treści naruszających dobra osobiste jego rodziców i złożenia publicznych przeprosin.

Damian Stampka-Łoziński z "Must Be the Music" zareagował na całą sytuację

Uczestnik "Must Be the Music" wraz ze zdjęciami pisma opublikował na Facebooku również oświadczenie, w którym zaznaczył, że nie zamierza przepraszać rodziców. "Nie powiedziałem w programie ani nigdzie indziej o swoich rodzicach ani jednego złego słowa. (...) Wystąpiłem w programie, czyli zrobiłem to, co robię. A kończy się pismami, groźbami, wezwaniami do przeprosin i aferą na cały internet. Wszyscy o tym mówią i piszą, wokół całej sprawy jest sporo szumu, ale w całej sytuacji to ja jestem w najgorszym miejscu i czuję się w tym po prostu zagubiony" - przekazał.

"Nie dostałem żadnego ostrzeżenia z drugiej strony, od razu zaatakowano mnie ciężkim działem. Dlaczego jest tak, że czasami obcy ludzie nam kibicują, a najbliższych boli to, gdy ktoś w ich otoczeniu spełnia marzenia? Przecież jestem Waszym dzieckiem. Muzyka była i jest całym moim życiem. Przez 18 lat nic nie zachwiało mojej pasji: ani sabotowanie moich działań, ani maile do produkcji programów, ani telefony do organizatorów konkursów, ani szantażowanie, ani inne przeszkody, których było naprawdę wiele" - dodaje Damian Stampka-Łoziński.

"Dajcie mi spokój i zajmijcie się swoim życiem. Niczego od was nie chcę. Występuję w programie tv i od razu - pismo od prawników, maile, telefony, pozwy… Odczepcie się. Jestem już dorosły i nie uciszycie mnie. Pomimo kłód rzucanych pod nogi - idę po swoje. Pracuję nad nową muzyką i z pewnością wyrzucę te emocje w swoich utworach - co innego miałbym zrobić…" - pisze uczestnik "Must Be the music".

Więcej o: