Drugi odcinek nowej edycji "Must be the music" przyniósł widzom dokładnie to, na co czekali - emocje, gorące dyskusje jury i występy, które na długo zapadną w pamięć. Jak zwykle na fotelach zasiedli jurorzy: Natalia Szroeder, Sebastian Karpiel-Bułecka,Dawid Kwiatkowski oraz Miuosh. Już od pierwszych minut było jasne, że nie zabraknie momentów zaskoczenia, wzruszeń i kontrowersji. Wśród wielu uczestników szczególnie zapadły w pamięć dwie historie: dramatyczna droga rapera, który po poważnym wypadku wrócił do muzyki, oraz niezwykle emocjonalny występ młodej skrzypaczki.
Jednym z najbardziej poruszających momentów odcinka był występ Igora "IGR" Surmy. 27-latek od lat tworzy rap i traktuje go jako sposób na opowiadanie o swoich emocjach oraz doświadczeniach. Jego życie zmieniło się jednak dramatycznie w 2019 roku. - Miałem wypadek. Potrącił mnie pociąg, bo prawdopodobnie ktoś dorzucił mi coś do drinka. Do dzisiaj sprawa nie jest rozwikłana - wyznał przed kamerami. Na scenie wykonał autorski utwór "Kochaj mnie nadal", dedykowany narzeczonej. Jego szczerość i historia poruszyły jurorów, ale nie wszyscy byli przekonani do technicznej strony występu.
Szczególnie krytyczny był Miuosh, który początkowo zagłosował na "nie". - To był kawał ciebie w tym utworze, to na pewno. Wiem, że w twojej historii wydarzyło się sporo rzeczy, które, na dobrą sprawę, cię nie złamały. Nie powinniśmy więc patrzeć na ciebie przychylniejszym okiem tylko dlatego, że świetnie, po męsku, sobie z nimi radzisz. Ja mogę się odnieść wyłącznie do techniki i refrenu, który momentami niepotrzebnie uciekał - tłumaczył. Igor nie zamierzał jednak tak łatwo się poddać i poprosił o możliwość zaprezentowania kolejnej zwrotki. Po dodatkowym fragmencie utworu "ALRIGHT" udało mu się przekonać jurora i ostatecznie zdobył komplet głosów.
Mocne emocje wywołał występ Marceliny "Marcychy" Ruczyńskiej. Młoda artystka jest nie tylko wokalistką, ale również skrzypaczką i studentką Akademii Muzycznej im. Karola Szymanowskiego w Katowicach. Na scenie stworzyła niezwykle nastrojową atmosferę, a jej wykonanie zrobiło ogromne wrażenie zarówno na publiczności, jak i na jurorach. W pewnym momencie w studiu zapadła cisza, a po zakończeniu występu rozległy się gromkie brawa. Werdykt był jednogłośny - cztery razy "tak".
Jurorzy nie kryli zachwytu, a szczególnie poruszona była Natalia Szroeder. - Nie wiem, co mogę ci powiedzieć, bo wszystko, co powiem, będzie banalne. A nie chciałabym banalnie wypaść po takim wykonaniu. Dziękuję, że przyszłaś do tego programu. Nie masz pojęcia, jak bardzo się cieszę, że tu jesteś. Nie wyobrażam sobie finału tej edycji bez ciebie - powiedziała artystka. Jej słowa szybko poparł także Miuosh, krótko dodając: - Ja też. Wszystko wskazuje na to, że Marcycha może być jedną z największych muzycznych niespodzianek tej edycji program - wyznał. Zgadzacie się? ZOBACZ TEŻ: "Must Be the Music" oburzyło widzów. "Tracę chęć na oglądanie"
Kultura napiwków dzieli Polaków. Krzan mówi wprost, jaką kwotę zostawia obsłudze
Laskowska komentuje aferę wokół "Ambasadorów Pamięci Powstania". "Mam przepraszać za piękno?"
Lewandowska natrafiła na pierwszy problem w Chicago. "To niemałe wyzwanie"
Miała zabić trójkę dzieci, a wspierają ją kobiety z całego świata. Przypadek Lindsay Clancy
Hyży komentuje decyzję Nawrockiego. "Żłobek już nie może, a rodzic?"
Ariana Grande z mocnym komunikatem do Trumpa. Poszło o jej piosenkę. "Nigdy więcej"
Pola Wiśniewska: Masz być cicha i niewidzialna. Od kobiet po rozstaniu oczekuje się cierpienia, które nikomu nie przeszkadza
Miał ją upiększyć, a skończyło się dramatycznie. Niezgoda ujawnia kulisy. "Doszło do uszkodzenia"
Nowicki dosadnie podsumował ceny w Albanii. "Naprawdę oszaleli"