Dominik Durczok wybrał inną drogę zawodową niż jego starszy brat. Jak donosi "Fakt", przez kilkanaście lat prowadził restaurację, a obecnie wspólnie z żoną zajmuje się biznesem w branży turystycznej i gastronomicznej. Przez całe życie związany jest z Katowicami, z których obydwaj pochodzili. "Obudziłem się dziś o godz. 5 rano. Spojrzałem na jego zdjęcie, które wisi w pokoju i wszystko odżyło... Przypomniał mi się telefon, gdy dwa lata temu, o tym czasie zadzwonili do mnie ze szpitala z informacją, że Kamil nie żyje" - tak w rozmowie z tabloidem Dominik Durczok wspominał zmarłego brata w jego drugą rocznicę śmierci.
Kilka lat przed śmiercią Kamil Durczok powrócił na Śląsk, a ostatnie dni spędził w domu u swojej mamy, Haliny. Dziennikarzowi towarzyszył także ukochany pies, owczarek o imieniu Dymitr. "Pies uwielbiał swego pana z wzajemnością. Stanowili dobrany team, wszędzie razem. On będzie bardzo tęsknił za Kamilem" - opowiadał "Faktowi" przyjaciel Durczoka, Jacek Bankiel. Początkowo Dymitr miał zostać w domu jego mamy, jednak po śmierci dziennikarza pupilem zajął się jego brat, mimo że chęć przygarnięcia psa wyrażało wielu znajomych Durczoka.
Nie tylko ten gest mówi wiele o bliskiej relacji, które łączyły braci. Dominik Durczok, który przez lata stronił od mediów, stanął w obronie dziennikarza po jego śmierci. W marcu ubiegłego roku była żona Durczoka, Marianna Dufek, udzieliła głośnego wywiadu dla "Fashion Magazine". W rozmowie z magazynem zasugerowała, że jej były mąż świadomie nie podjął leczenia choroby alkoholowej, mimo iż wiedział, jakie mogą być tego konsekwencje. "Miał pełną świadomość, co mu grozi. Górę wziął jego gen autodestrukcji" - mówiła. Dominik Durczok zaprzeczył jednak słowom Dufek.
To nie jest tak, że Kamil miał gen autodestrukcji. Kamil walczył. Raz sobie lepiej radził, raz gorzej. Od momentu, gdy została postawiona diagnoza, że jest alkoholikiem, podejmował różne próby leczenia - opowiadał brat dziennikarza w rozmowie z "Faktem".
Dominik Durczok w tym roku zdradził tabloidowi, że rodzina zmarłego co roku spotyka się na cmentarzu w Katowicach-Kostuchnie, gdzie został pochowany, a następnie wspólnie udają się do domu jego mamy. Nie ukrywa, że wszyscy cały czas mocno przezywają jego śmierć. On sam także mocno tęskni za bratem. "Miał swoje wady, jak każdy z nas, ale dziennikarzem był doskonałym. Brakuje mi go jako brata, człowieka, brakuje mi jego celnych komentarzy i trafności ocen" - zdradza Dominik Durczok.