Tylko u nas

Wachowicz radzi, jak oszczędzić na Wielkanoc. Ma plan. Jaki? Sprytny

Zbliżają się święta wielkanocne, a to oznacza, że czekają nas wydatki. Czy da się jednak w tym czasie zaoszczędzić? To przekazała nam Ewa Wachowicz.
Ewa Wachowicz z poradami na Wielkanoc
Fot. KAPIF.pl, Krzysztof Zatycki / Agencja Wyborcza.pl

W tym roku Wielkanoc przypada na 5 kwietnia. Wiele z nas decyduje się na przygotowanie tradycyjnych potraw, które kojarzą się z tymi świętami. Na stole pojawi się sporo jedzenia. Jak możemy zaoszczędzić przy przygotowywaniu dań? O tym porozmawialiśmy z kulinarną ekspertką, Ewą Wachowicz. Miała dla nas kilka rad, dzięki którym będziemy mogli zachować więcej pieniędzy w portfelu. 

Zobacz wideo Wachowicz szła w pokazie w Paco Rabanne. Te słowa nią wstrząsnęły

Ewa Wachowicz ma porady z okazji świąt wielkanocnych. To nam przekazała

Już na wstępie prowadząca "halo tu polsat" podkreśliła, że najważniejszym jest to, by przemyśleć, co chcemy kupić. - Przede wszystkim przemyślane zakupy - lista i jej trzeba się trzymać. Dobre planowanie i kupowanie produktów, którym możemy nadać drugie życie w nowych potrawach - mówi nam Wachowicz. Zwróciła uwagę na to, by dzielić się żywnością. - Można się też dogadać z sąsiadką czy rodziną i jeśli ktoś piecze duży sernik, to można zrobić wymianę pół sernika za pół mazurka - albo zrobić dwa mniejsze mazurki. Ja piekę więcej mazurków i wymieniam z moją przyjaciółką na pasztety - mam mniej roboty - przyznała ekspertka. - Dobre rozplanowanie odwiedzin u znajomych i rodziny. Wiedząc to, mniej kupujemy, szykujemy, bo idziemy w gości - podsumowała Wachowicz w rozmowie z Plotkiem. 

Magda Gessler tłumaczy się z cen w wielkanocnym cateringu

Wielu było zszokowanych, gdy zobaczyło, ile trzeba zapłacić za poszczególne produkty z cateringu wielkanocnego restauracji "U Fukiera". Magda Gessler odniosła się do sprawy. Wyjaśniła, z czego to wynika. - Czynsze na Rynku Starego Miasta w Warszawie są horrendalne. Do tego pensje, prąd, woda, śmieci. Zapewniamy jedzenie z najlepszych produktów, które zbieram od producentów po całej Polsce. To jest trochę jak Rolls Royce. Fukier wyrobił sobie markę - mówiła w rozmowie z "Wyborczą". 

Restauratorka nie przejmuje się komentarzami dotyczącymi cen w lokalu. - Bo nasz pasztet jest z dziczyzny, nie z bułki, bo nóżki są prawdziwe, a nie jakieś kijowe z żelatyną, bo cielęcina jest cielęciną. Bo sami robimy kiełbasy i szynki. Jeśli są takie ceny i one są powtarzalne z roku na rok, to znaczy, że się sprawdzają - przyznała. Więcej dowiecie się tutaj: Tak Gessler tłumaczy się z wysokich cen w swoim cateringu wielkanocnym. Te słowa pójdą w świat

Więcej o: