Britney Spears woła o pomoc? Fani walczą o jej wolność, ale na jaw wychodzą nowe fakty

O akcji #FreeBritney zrobiło się głośno już rok temu po kolejnym pobycie piosenkarki w szpitalu psychiatrycznym. Nie po raz pierwszy pojawiły się plotki, że Britney jest poddawana leczeniu wbrew swojej woli. Zdesperowani fani postawili sobie za cel "uwolnienie" idolki spod kurateli ojca. Dziś ich starania przybrały jeszcze na sile, choć nic nie wskazuje na to, by zakończyły się sukcesem.

Britney Spears dla pokolenia lat 90. jest symbolem dzieciństwa i szkolnych dyskotek. Która z dziewcząt nie chciała tańczyć jak ona, chodzić w biodrówkach i krótkich topach i, ku zgrozie swoich matek, nosić kolczyk w pępku. Nastolatka z małej mieściny w Luizjanie zawładnęła światową sceną pop i wyobraźnią milionów fanów, dla których była uosobieniem hollywoodzkiego "american dream". Dziś wielu z tych fanów wciąż przy niej trwa i nie wierzy, że gwiazda, która w rankingach popularności deklasowała Mariah Carey, Whitney Houston i Madonnę, nie jest w stanie decydować o swoim życiu prywatnym, karierze i przyszłości. Z tego przeświadczenia nakręcanego milionem plotek zrodził się ruch #FreeBritney. I świadomie używam słowa "ruch". Fanowska inicjatywa przerodziła się w akcję społeczną wspieraną przez gwiazdy, której finał ma się odbyć nie gdzie indziej, a w Białym Domu. Ale zacznijmy od początku. 

Britney Spears w 1999 rokuBritney Spears w 1999 roku EAST NEWS

#FreeBritney

W kwietniu 2019 roku Britney Spears kolejny raz trafiła do szpitala psychiatrycznego. Trzy miesiące wcześniej zdążyła odwołać swoją rezydenturę w Las Vegas. Pobyt w zamkniętym ośrodku terapeutycznym wokalistka motywowała silnym i długotrwałym stresem związanym z chorobą ojca, utrzymując jednocześnie, że na leczenie zgłosiła się sama. Szybko jednak pojawiły się niepokojące doniesienia, że prawda jest zupełnie inna i o jej pobycie w szpitalu zadecydował - podobnie jak o każdej decyzji zawodowej i prywatnej w ostatnich dwunastu lat - ojciec Jamie Spears. Wtedy na Twitterze po raz pierwszy pojawił się hashtag #FreeBritney. Z mniej i bardziej wiarygodnych źródeł zaczęły napływać doniesienia, że ubezwłasnowolnienie Britney, trwające od jej głośnego załamania nerwowego w 2008 roku, jest dla niej piekłem. Piekłem zgotowanym przez własnego ojca. Według owych plotek na początku 2019 roku wokalistka odmówiła brania leków, za co otrzymała od ojca karę: Jamie Spears miał cofnąć zgodę na kolejną serię koncertów w Las Vegas i wysłać córkę na leczenie wbrew jej woli. Gdy pojawiły się zdjęcia gwiazdy opuszczającej ośrodek na przepustkę, nikt nie miał wątpliwości, że dzieje się z nią coś złego

ZOBACZ TEŻ: Britney Spears jest trzymana w szpitalu psychiatrycznym siłą? "Przestała brać leki i zmusił ją ojciec". Ale drugie dno tej historii jest bardziej dramatyczne

Britney SpearsBritney Spears Clint Brewer / LEGA / Vasquez-Max Lopes / BACKGRID /

Wołanie o pomoc

Ubezwłasnowolnienie zasądzane w przypadku osób chorych psychicznie lub takich, które z innych względów nie powinny o sobie decydować, jest instytucją w wielu przypadkach ratującą życie. Nikt nie negował decyzji sądu, który odbierał 27-letniej Britney prawa do stanowienia o sobie, bo przesłanek ku temu było aż nadto: poczynając od słynnego ogolenia głowy, a kończąc na niepokojących wywiadach, w których płacząc, opowiadała, że chciałaby po prostu normalnie żyć.

Zrozumcie, że my też jesteśmy ludźmi. Potrzebujemy prywatności i szacunku. To rzeczy najważniejsze dla każdego człowieka. 

Jej błagania, by media i paparazzi dały jej spokój nigdy nie były wysłuchane. Oko kamer śledziło ją od 17. roku życia do czasu, aż zamroczona alkoholem i lekami płakała na chodniku, powtarzając "Proszę, odejdźcie". 

Britney Spears w 2008 rokuBritney Spears w 2008 roku London Entertainment / Splash / &London Entertainment / SplashEAST NEWS

Po tym, jak ojciec przejął nad nią kuratelę, jej stan psychiczny zaczął się stabilizować - przynajmniej pozornie. Znowu zaczęła nagrywać płyty, jeździć w światowe trasy koncertowe, podpisywać milionowe kontrakty reklamowe. Odbyła czteroletnią, wymagającą rezydenturę w Las Vegas, która została uznana za jedną z najbardziej dochodowych w historii (kontrakt był na zawrotną sumę 140 milionów dolarów - podaje "Forbes"). Pod przykrywką na nowo rozhulanej kariery nadal dział się dramat, bo kuratela oznacza długą listę zakazów łącznie z tym najbardziej dotkliwym - pozbawieniem praw do opieki nad dziećmi. Z małoletnimi synami Britney ma jedynie prawo się widywać. Poza tym jako osoba ubezwłasnowolniona nie może prowadzić samochodu, brać udziału w wyborach, decydować o swoich finansach, wypowiadać się publicznie na temat kurateli, a nawet... zajść w ciążę. Na wszystko to potrzebna jest zgoda prawnego opiekuna, co ma wpędzać wokalistkę w coraz większą frustrację i pogarszać jej stan psychiczny.

Milczenie piosenkarki, której aktywność od dawna ogranicza się do wrzucania na Instagram dziwnych filmów i serii identycznych zdjęć, tylko podsyca plotki i sprzyja rodzeniu się kolejnych teorii spiskowych. Dlaczego osoba, która była w stanie koncertować po całym świecie i promować kolejne płyty, nie może wydać nawet dolara ze swojego majątku, tylko czeka na cotygodniowe kieszonkowe od ojca? - pytają fani. To i wiele innych pytań zrodziło w ludziach przekonanie, że Britney potrzebuje pomocy w odzyskaniu wolności, a sprawą ma się zająć... Biały Dom. 

Na początku lipca powstała petycja #FreeBritney, którą w tydzień podpisało 100 tys. amerykańskich obywateli. Ta liczba nadaje dokumentowi moc prawną i zobowiązuje Biały Dom do odpowiedzi na pismo. 

Od 2008 roku Britney Spears jest pod kuratelą, która odbiera jej kontrolę nad swoim życiem prywatnym i zawodowym - czytamy w petycji. Ubezwłasnowolnienie jest zasadne w przypadku osób POWAŻNIE chorych. Od 2008 roku Britney była w trzech trasach koncertowych. To wystarcza, by stwierdzić, że jest na tyle zdrowa, by się nakarmić i ubrać. Pod kuratelą nie może walczyć o swoją wolność, nie ma możliwości zatrudnienia prawnika. (...) Przez lata próbowała, ale wszystkie wnioski były odrzucane. Prosimy o przyjrzenie się sprawie, bo każdy Amerykanin ma prawo do wolności obywatelskich. 

Britney Spears z synami w 2019 rokuBritney Spears z synami w 2019 roku Instagram.com/britneyspears/

Potrzebujesz pomocy? Daj znać

Wierząc, że Britney nie ma prawa przemówić, fani zaczęli ją prosić o "znaki", że jest więziona. "Jeśli potrzebujesz pomocy, w następnym filmie załóż żółtą bluzkę". Założyła. Przypadek? Bardzo możliwe. Podobnych przypadków było jeszcze kilka. Jednocześnie hashtagu #FreeBritney zaczęły używać gwiazdy takie jak Miley Cyrus czy Demi Lovato. Głos zabrała też koleżanka Britney z planu filmu "Crossroads. Dogonić marzenia", Taryn Manning: 

Póki nie wiecie wszystkiego, przestańcie spekulować. Wiemy tylko, że Britney jest pod pewnym rodzajem kontroli i to nie jest sprawiedliwe, ale na pewno będzie naprawione. 

Racjonalne podejście aktorki wydaje się słuszne, szczególnie w świetle najnowszych doniesień. TMZ, jeden z najbardziej znanych serwisów show-biznesowych specjalizujących się w dziennikarskich śledztwach, twierdzi, że Britney jest pod kuratelą, ponieważ jej po prostu potrzebuje. Kombinacja leków, którą przyjmowała przez lata, przestała działać i lekarze od miesięcy próbują na nowo dobrać jej odpowiednie leczenie. Stan psychiczny Britney nie jest dobry i to jasne, że marzy o wolności. W końcu jeszcze rok temu prosiła sąd, by uwolnił ją spod władzy ojca. Bezskutecznie. Nie zmienia to jednak faktu, że potrzebuje opieki prawdopodobnie na całe życie. 

Wiele osób uważa, że Jamie jest jedyną osobą, która zarządza życiem Britney. W rzeczywistości to cała grupa osób: lekarzy, prawników, terapeutów i sędziów. Nie ma szans, żeby Jamie mógł podejmować decyzje bez ich konsultacji. 

Jednocześnie osoba z bliskiego otoczenia wokalistki mówi w rozmowie z TMZ:

Czy ci wszyscy ludzie, którzy mówią, żeby zakończyć kuratelę, będą też krzyczeć, gdy dwa tygodnie po odzyskaniu wolności Britney zrobi sobie krzywdę albo umrze?

Britney Spears z aktualnym partnerem Samem Asgharim / 2019 r.Britney Spears z aktualnym partnerem Samem Asgharim / 2019 r. Jen Lowery /Broadimage / ,Jen Lowery /Broadimage/Broad Image/East News

Nie ma jednak wątpliwości, że gdy jeszcze wokalistka mogła mówić swoim głosem, temat wolności był jej szczególnie bliski. Kiedy była pełnoprawną obywatelką, śpiewała, że czuje się wiecznie kontrolowana, a swoje kolejne, głośno komentowane wyskoki tłumaczyła poszukiwaniem wolności. W dokumencie na swój temat "For The Record" nagranym, gdy "wracała na szczyt" po załamaniu, mówiła:

Kiedy mówię ludziom, jak się czuję, słyszą mnie, ale nie rozumieją. Za każdym razem, gdy poczuję się szczęśliwa, myślę tylko o tym, że to szczęście zostanie mi odebrane. Lepiej jest nic nie czuć i mieć jedynie nadzieję, że kiedyś będzie lepiej.

22 lipca jest planowana kolejna rozprawa dotycząca sprawowania kurateli nad piosenkarką. Fani planują na ten dzień pikietę pod sądem, wierząc, że pomagają idolce. Ona sama wrzuca na Instagram kolejne słodkie zdjęcia, jakby wielka burza wokół sławnej Britney Spears przechodziła gdzieś obok niej. 

Britney SpearsBritney Spears Instagram.com/britneyspears/

Więcej o: