Anna Popek komentuje wyciek swoich zarobków. "Czuję się ofiarą". Straszy sądem

Anna Popek to jedna ze "starych twarzy" Telewizji Polskiej, które po objęciu nowej władzy straciły swoje posady. Była prowadząca "Pytania na śniadanie" z żalem komentuje zwolnienie i wyciek zarobków.

Anna Popek przez 30 lat była związana z mediami. Fani dziennikarki z pewnością nie wyobrażali sobie śniadaniówki bez ulubionej prowadzącej. Nowa władza nie pozostawiła im większego wyboru. Popek została zwolniona z telewizji i kiedy wydawało się, że nic gorszego już nie może się jej przytrafić, do sieci wyciekły zarobki prezenterki, które na nowo rozkręciły spiralę plotek. Teraz była prowadząca "Pytania na śniadanie" wspomina swoją pracę w TVP i komentuje "zmanipulowany" raport o jej finansach. 

Zobacz wideo Co robią Polacy, kiedy zarabiają za mało?

Anna Popek o opublikowanych zarobkach: To jest czysta manipulacja 

Dziennikarka udzieliła wywiadu Pomponikowi, w którym skomentowała głośny wyciek. Z raportu wynikało, że Popek zarabiała 50 000 złotych z etatu w Polskim Radiu i radiowej Trójce za prowadzenie godzinnej audycji raz w tygodniu. Po czasie okazało się, że chodziło o roczne zarobki brutto. Co myśli o wycieku? - No wyciekły, to wyciekły, tyle zarabiałam. Nigdy nie chciałam brać jakichś super luksusowych [stawek - przyp. Red], bo uważam, że jak się robi tę samą robotę, to się powinno być tak samo wynagradzanym. Przyjęłam taką stawkę jak była przez szefa zaproponowana i ona była uśredniona - przyznała. Później odniosła się do sposobu, w jaki przedstawiono jej wynagrodzenie. To jest czysta manipulacja (...) Wiemy, jak się to robi i ci państwo, dziennikarze, którzy to zrobili, też wiedzą, dlaczego to zrobili. No chcieli oczywiście zaszkodzić wizerunkowi człowieka (...) Czuję się ofiarą (...) właściwie to powinnam iść do sądu - stwierdziła Popek. 

Anna Popek w 'Pytaniu na śniadanie'Anna Popek w 'Pytaniu na śniadanie' Anna Popek komentuje wyciek swoich zarobków. 'Czuję się ofiarą'. Straszy sądem. Fot. KAPiF.pl

Anna Popek tęskni za pracą w TVP. Skutki zwolnienia odczuła po czasie

Prezenterka przyznała, że utrata stanowiska bardzo negatywnie wpłynęła na jej samopoczucie. - (...) Był taki moment, że wydawało mi się, że jestem odporna i że jestem już przećwiczona przez życie (...). Myślałam, że to nie zaboli, ale jednak ten brak wyzwań, brak pracy, brak kontaktu z ludźmi i też takie załamanie, i to nawet nie drogi zawodowej, co myślenia o sobie w ogóle - tłumaczyła. Później rozżalona mówiła o swoim poświęceniu dla telewizji, które nie przyniosło niczego dobrego. - Zapłaciłam wysoką cenę za to, że byłam tak oddana mediom. Na pewno rodzina funkcjonowałaby inaczej, gdybym tak nie pracowała intensywnie - skomentowała. ZOBACZ TEŻ: Anna Popek pierwszy raz opowiada o zwolnieniu z "PnŚ". Po tym wszystkim pochwaliła stację

 
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.