Szymon Hołownia w ostatnim czasie, po tym jak został wybrany marszałkiem Sejmu, publikuje w mediach społecznościowych głównie treści polityczne. Nawet wtedy, gdy pokazywał, jak spędza czas wolny z córką, udało mu się wbić szpilę Andrzejowi Dudzie. Teraz polityk, a dawniej gospodarz programu "Mam talent!", pozwolił sobie na bardziej prywatny wpis. Niestety, bardzo przykry.
Szymon Hołownia jest wielkim miłośnikiem zwierząt. Ma na koncie zresztą książkę "Boskie zwierzęta", w której zastanawiał się między innymi, czy czworonogi trafiają do nieba, albo gdzie są, jeśli ich właściciele po śmierci trafiają do czyśćca. Teraz polityk sam pożegnał kolejnego czworonożnego członka rodziny. Nie krył przy tym smutku.
Już sam nie wiem, co tam musiały zobaczyć, co poczuć w psim niebie, że odchodzą tak jeden po drugim…W lipcu odszedł jeden pies moich rodziców, Wania. Jeszcze nie zagoiła się rana po tym, jak tygodnie temu na drugą stronę pobiegła nasza Żelka. Dziś po południu na wieczny spacer poszedł Dziuniek, drugi domownik moich Mamy i Taty. U Wani i u Żelki - serce. U Dziuńka nowotwór, wykryty trzy dni temu, bez żadnych objawów wcześniej, dramatyczne pogorszenie, i kres - pisał na Facebooku.
Szymon Hołownia przyznał, że zdążył pożegnać się z psiakiem. Cofnął się też wspomnieniami do przeszłości, kiedy 12 lat temu trafił do niego Dziuniek. "To najpierw był mój pies. Przywiozła go ze wsi pod Sokołowem znajoma, bała się o jego przyszłość tam, gdzie był. Został Dziuńkiem, bo 'Pierdziuniek' (nietrudno domyśleć się pochodzenia tego przezwiska) był mało wygodny w użyciu. To był charakterny szczeniak. Bez agresji, ale z uporem 200" - pisał. Nie obyło się bez humorystycznych sytuacji, które zapadły marszałkowi Sejmu w pamięci, a którymi podzielił się z internautami. "Bodaj drugiego dnia zjadł mi baterię do telefonu, bo generalnie był wtedy w fazie jedzenia wszystkiego. Źle znosił moją długą nieobecność gdy szedłem do pracy, więc uznaliśmy, że lepiej będzie mu u moich rodziców. Pół roku na wsi, bycie oczkiem w głowie 24/7. Oni go kochali, i on ich kochał. Psi raj. Cudowny, mądry, mający swoje zdanie pies…" - wspominał. Największe emocje budzi jednak zakończenie emocjonalnego wpisu. "Mam nadzieję, że będzie mu się tam dobrze biegało z Wanią i Żelką, bo się po psiemu lubili. (...) Z tymi naszymi psami, z tym ich za krótkim życiem to naprawdę zostało źle pomyślane, coś tu jest cholernie nie tak" - wyznał rozgoryczony. Jednocześnie Hołownia przyznał, że opiekuje się jeszcze psem Grafitem, który także choruje.
Szelągowska uderzyła w Jabłczyńską. Nazwała ją "złym człowiekiem". Teraz aktorka pokazała wiadomości od Grocholi
Dom Jerzego Połomskiego trafił w ręce Mirucia. Dopiero podczas remontu zobaczył, co w nim drzemie
Jabłczyńska ujawnia kulisy rozmów z producentami "Nigdy w życiu". "Nigdy na to nie dostałam odpowiedzi"
Książulo poszedł zjeść w ZOO i rozpętał aferę. "Jak zgniłe". Ogród już mu odpowiedział
Policja przekazała nowe informacje ws. zaginięcia Witolda Płóciennika. "Dla pewności przeszukamy..."
Ława przysięgłych zabrała głos w sprawie Lindsay Clancy. Jest oskarżona o zabicie trójki dzieci
Prowadzący Polsatu w Kanale Zero. Stanowski zabrał głos
Brad Pitt znów uderza w Angelinę Jolie. Zaczął ją rozliczać
Nowe informacje w sprawie poszukiwań Witolda Płóciennika. Jest komunikat policji