Spłonął grób Litewki. Opiekun cmentarza ujawnia nam: Mówiłem, że do tego dojdzie

Łukasz Litewka został pochowany w Sosnowcu, a jego grób od początku przyciągał tłumy odwiedzających. Teraz opiekun cmentarza opowiedział nam o kulisach pożaru, do którego doszło 27 maja.
Łukasz Litewka
East News, Fot. Anna Lewańska / Agencja Wyborcza.pl

Łukasz Litewka zmarł nagle i niespodziewanie 23 kwietnia 2026 roku. Ta tragedia wstrząsnęła całą Polską, a pogrzeb z udziałem prezydenta i znanych polityków był transmitowany w TVP. Pod koniec maja dowiedzieliśmy się o pożarze grobu posła Nowej Lewicy na cmentarzu parafialnym przy ul. Zuzanny w Sosnowcu. Co więcej wiadomo na ten temat? O to zapytaliśmy opiekuna cmentarza.

Zobacz wideo Zapytaliśmy Dodę o Litewkę

Łukasz Litewka został pochowany w Sosnowcu. "Dwa tiry pełne zniczy"

Ministrant parafii św. Joachima przypomniał, że pogrzeb polityka zgromadził tłumy i stał się wydarzeniem na ogromną skalę. Wiele osób pojawiło się tam bardziej z ciekawości niż z osobistej potrzeby pożegnania zmarłego. - Chcieli zobaczyć prezydenta, wojsko i uczestniczyć w czymś, co ich w ogóle nie dotyczyło. Chcieli zobaczyć show - zaznaczył nasz rozmówca. Rodzina Litewki nie życzyła sobie, żeby obce osoby uczestniczyły w ostatnim pożegnaniu polityka na cmentarzu. Mimo tego wiele osób nie uszanowało tej prośby.

W miejscu pochówku Litewki momentalnie pojawiło się mnóstwo palących się zniczy oraz kwiatów, a miesiąc później pożar, o którym rozpisują się media. - Ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, co robią... - podsumował ministrant. Wiązanki szybko się ususzyły, co już było niepokojącym sygnałem. - Mówiłem, że do tego dojdzie - przekazał. Podkreślił, że nie doszło do żadnego celowego podpalenia. - Ludzie nie zdają sobie sprawy, że jeśli zapali się tysiące zniczy dookoła grobu i są ususzone kwiaty, to siłą rzeczy coś się zapali - podsumował.

Jak grób wygląda obecnie? - On jest tak spalony... Kto jest odpowiedzialny za to, że powstał ten pożar? Ludzie, którzy zapalali te znicze - przekazał nasz rozmówca. - Byłem na miejscu wielokrotnie, mówiąc ludziom 'nie lepiej się pomodlić?' - uzupełnił, namawiając do tego, aby skupić się na kwestii duchowej oraz zadumie.

To były dwa tiry pełne zniczy...

- podsumował opiekun cmentarza.

Łukasz Litewka został potrącony w pobliżu lasu. Tam również pojawiły się znicze

Nasz rozmówca przypomniał następnie o miejscu, w którym zginął Łukasz Litewka - polityk jechał na rowerze ulicą Kazimierzowską w Dąbrowie Górniczej, kiedy został potrącony przez kierowcę Mitsubishi Colt. Miejsce tragedii było odwiedzane przez żałobników, którzy również stawiali tam znicze, w pobliżu lasu, co wiąże się z ryzykiem pożaru. - Straż pożarna przyjeżdżała tam wieczorem i gasiła te znicze - poinformował nas ministrant. 

Więcej o: